Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z okresu: 8.2004

Szedłem sobie dziś na BUSik do Łodzi, przechodziłem koło „Jamnika”, patrze, przy jednym z drzew lezy wiewiórka.
Nie sprawiała wrażenia wiewiórki odpoczywającej, była raczej dość mocno martwa, chociaż nadal ładna, ruda i puszysta.. Lezala sobie na boku. Sztywna. Jedynie wiatr poruszał włoskami jej puszystego ogonka..
Pomyślałem sobie, kiedy będę wracał, wezmę ją do domu. Zakopię, albo coś. A może przedtem ogon jej upierdzielę, breloczek do smyczy zrobię sobie..
Było to koło 16″ może..
Wracam sobie po 22″, z BUSika wysiadam specjalnie wcześniej, spojrze może czy leży.. Kusiło mnie..
Oczywiście martwej wiewiórki już nie było.
Wiewiórka to nie ziemnak, albo kawałek węgla porzucony..
Wiewiórka intryguje, i znika w kilka godzin..
Nie mam pojęcia kto ją zabrał i po co..
Nawet ziemniaka znajdzie jakiś zbieracz smietnikowy, albo ktoś, i przyda mu się..
A co dopiero wiewiórka.

„Łyk benzyny wlej do żył,
Żebyś zły i twardy był! ” ,

jak śpiewa Kazik Staszewski w kawalku Toma Waitsa.

Wlalem.
Teraz mam faze.
Pierdze i odbija mi sie rozcienczalnikiem do farb ftalowych ogólnego stosowania.
A prosilem w SMSie: „kup benzyne extrakcyjną”! Wystarczyło porównać literki z telefona z literkami na nalepce na butelce.
Ale co ja sie moge. Tez nie jestem lepszy i tez pomylilem
A było to tak.
Malować okna mi sie zachcialo, bo plastikowych nie mam, i miec nie zamierzam – wole wybrac na co umre Tedy okna owe pomalowalem, a ze i podlodze troche sie przy okazji dostalo, a do malowania przeznaczona nie byla, jako zywo, wiec wzialem wyexpirowana skarpetke przeznaczona wlasnie do tego celu i rozcienczalnikiem farbe czyscic z podlogi mojej wspanialej ( a po czyszczeniu jeszcze wspanialszej,o!) zacząłem, odstawiajac rozcienczalnik obok Warki STRONG, z ktora to malowanie calkiem swietnie mo szlo. Nie wiem – czy za malo piwa, czy za duzo rozpuszczalnika, fakt, ze, jak spiewa KaEsU: „za szyjke mocno chwyć, i napij sie!”, chwycilem i pociagnalem dwa spore lyki. Tyle ze to byl rozcienczalnik. Warka stala spokojnie obok.

„Zamiast wymacac tam gdzie siegnalem,
za szybko sie bracie do rzeczy wzialem..”, ze tak za HIP-HOP uje

A ze jak mowi stare przyslowie internetowe, „kubek mleka i Google dobre na wszystko”, mleka sie napilem, a Warke za chwile pozniej dokonczylem, co ma sie biedna zmarnowac.

I moral z tego jeden jest drodzy moi Patafianie, znaczy Parafianie:
„Nie pij młocie przy robocie!”

..i dziwnie sie troche teraz czuje, dobrze ze moj organizm i rzołądek nie mialy nic przeciwko (heh, oprocz tych kilku mikroranek w jamie ustnej, dobrze ze nie mam wrzodow rzoladka – musial bym na wyscigi szukac pomocnego palca w temacie sprowokowanych wymiotów. moze poszedl bym po pomoc do sasiadki z dolu? Na sam jej widok zawsze mi sie zbiera, wiec chyba by pomogla.

Dziwne troche to jest, bo sam rozcienczalnik w smaku jest tlusty i szary, troche jak smalec, tylko bardziej wodnity niz olej kujawski , a odbija mi sie na ostro! ;/
Ale faze mam dziwna.. Jeszcze Klientka poczestowala mnie kolejna Warką Pstrąg
Odprowadzilem Hondzie do garazu, poku jeszcze moglem, a za chwile stalem sobie spokojnie obok i patrzylem jak otwieram kluczem drzwi od piwnicy..

W ogole sobie plywam, fruwam nad glowa i bujam w chmurach burzowych. Bo Kazik ma racje – siedzi teraz we mnie po tej benzynie ftalowej jakas dziwna sila i ponura agresja, przyczajona pięść, schowana za polprzymknietymi powiekami jak piorun w burzowej chmurze.. Dziwna sila i agresja.. Musze ja trzymac za morde, zeby nie przejela nade mna kontroli..

Ale uwazam ze jest ze mna jeszcze spoko i oki, poki moge wypisywac to co pisze, klawiatura mi sie nie placze ani jezyk nie przejezycza, kiedy klientowi nawijam na temat pozycjonowania glowic twardego dysku w funkcji predkosci obrotowej talezy nosnika.

W sumie faza jest fajna i spoko, duzo mocniejsza i pelniejsza niz po alkocholu, ale nie bede sie przyzwyczajal – nie odpowiada mi ten smak.

Kot Matki, Part One

1 komentarz

Kot siedział na oknie w kuchni.
Zapytałem, czy zjadłby ze mną metki tatarskiej z „Biedronki”. Odmiauknął coś niewyraźnie. Zadałem więc wspomnianej do miski. Zjadł. W końcu tydzień na suchej karmie, to i z „Biedronki” zje ;)
Zapytał czy napiję się kawy.
W metalowej szczelnej puszce kawy był tylko jeden krótki koci włos…


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa