Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z okresu: 9.2004

Mały, ale wkurzony!

1 komentarz



Wrrrrr…

Piwo jednak szkodzi..

2 komentarzy

O czym miałem się okazję przekonać wczoraj, a było to tak.
Słonko wczoraj zrobiło wyjątek i zaczęło przygrzewać, więc wziąłem pod pachę „Kuzynki” Philipiuka w plecak i poszedłem nad tutejsze jeziorko zwane pieszczotliwie przez autohtonów Levym poczytać sobie, bo ile można przed tą klawiaturą w Necie siedzieć..
Żeby mi się czytało lepiej, otwarłem sobie butelkę „Harnasia”, uprzednio nabytą drogą kupna (jako że nie mimo szczerych chęci i starań w Żabce nie udało mi się jej wyłudzić).

Czytam więc sobie, akcja wciąga i intryguje, słoneczko grzeje, już prawie puste piwko stojące przy jednym z odnóży ławki mile rozleniwia, osy latają..

I właśnie taka jedna chyba też spragniona była piwa, bo wleciała przez szyjkę do butelki.

Skąd miałem wiedzieć. Wypiłem.
Bluzgnąłem w trawę piwem i osą.
Była szybsza. dziabnęła mnie w górną wargę.

Skutkiem czego wyglądam jak pół chomika. Lewe pół.

Chyba jednak nie gustuję w osach, chociaż figurę mają niezłą ;)
Przy bliższym poznaniu są dla mnie za ostre. ;P

Po weekendzie (i nie tylko [;)] ), oraz poniedziałkowym koncercie „Pidżamy Porno” promujacym najnowszą płytę, na zaproszenie znajomej z dawnych lat, (Dawniej, jak przystało na Czarodziejkę, rudowłosej) czarodziejki Margot, wybrałem się na X juz Festyn Archeologiczny w Biskupinie: „Celtowie – lud Europy”.


Ile kosztuje złotówka?

Bardzo fajna atmosfera i wczucie się w klimat Imprezy panujący pośród niesamowicie fajnych Wykonawców (tnx 4 FIDELIUS przy ognisku w Dumu Pielgrzyma EDEN :D i wszyscy!) kontrastowała nieco z absurdalnym zachowaniem odwiedzającego festyn pospólstwa.. Obok prawie niewinnych pytań, takich jak: czy ten obciążnik do krosna służy do rozbijania głów, albo: ile kosztuje rzut łukiem, i: czy to są skunksy? (na widok obszycia z ogonów „popier*olonych wiewiórek” na płaszczu Czarodziejki – nie dziwię się, że skoro Regulamin Festynu zabraniał używania magii, rozglądała się za bronią konwencjonalną, byle ostrą!), zdażały się i kwiatki.



Czarodziejka wybierająca broń

Zabiło mnie pytanie: „Po ile ta złotówka?” – na widok złotówki przypadkowo pozostawionej na stoisku..
Wogóle pytanie „Po ile?” zwyciężyło w rankingu frequent asked questions, jak 1:10, nad np. sensownym nieco „do czego to służy”..
Ot, tempora, ot, mores…

Orka Pradziejowa

Oczywiście obok pokazów odtwórstwa dawnych rzemiosł, kuchni, zabawy, życia codziennego oraz malowniczych walk (za złotówkę można sobie było strzelić z kuszy, łuku, rzucić włócznią albo toporkiem :) ), nie mogło zabraknąć i orki. Przy poletku na którym orano (pradziejowo), z ziemi sterczała gustowna tabliczka z napisem ORKA PRADZIEJOWA.



Orka (pradziejowa)

Nie było by w tym nic szczególnego, dopóki ktoś (zapewne ekolog pradziejowy), węglem pod spodem nie dopisał UWOLNIĆ ORKĘ!
Należało iść za ciosem, więc z tektury fallistej powstała podobna plansza z napisem KOCHAMY WALENIE! Niestety nie wypada mi publikować fotki stojącego z tą tabliczką jednego z profesorów Uniwerku, jak wieść biskupińska niesie, najbardziej tamże tym zainteresowanym i znanym z. :) O czym mozna było przekonać, spotykając go w balii, zażywającego kąpieli gorącej z wybranymi, co gorętszymi studentkami..
I ja chciałem kąpieli zażyc owej, aleć przez to że chętnych ( O+ ) nie brakowało, więc cięgiem zajęta była ;)


W sumie chciało by się zostać dłużej..


Hasło nieoficjalne, w temacie atrakcji typu ziąb i deszcz:
Trza być twardym Celtem a nie miętkim Słowianinem ;-p

Bul bul …

1 komentarz


Bul bul bul …

– Płacz, będziesz mniej sikała! – tak dziś powiedziała jedna Mama, blondyneczka do swojej małej córeczki, kiedy ta wychodziła za rączkę ze sklepu. Pewnie jej mama czegoś nie chciała kupić..

Wszystko na świecie musi pozostać w równowadze.

Ziom z osiedla

2 komentarzy

Szedłem sobie wczoraj koło śmietnika.
Patrzę, jakiś szczyl wykopuje na flekach kupkę śmieci ze śmietnika na chodnik, prosto pod moje nogi. Wkurzyło mnie to troche, bo nie lubię jak mi ktoś bezinteresownie gnój pod oknem robi.
Pytam go wiec grzecznie:
– Ty kurwa ziom z tego osiedla jesteś??
– Tak! – odpowiedział ziom, bojąc się pewnie słusznie, że nie swoich napierdalam.
– No to kurwa na SWOIM osiedlu gnój robisz? – wycedziłem tonem pełnym dezaprobaty.

Ziom był jednak ql kolo, pozbierał z powrotem do kontenera wszystko co wypieprzył wcześniej i oddalił się krokiem pospiesznym, acz kontrolując drogę za sobą. A ja polazłem sobie dalej pełen wewnetrznej radości życia i samozadowolenia z okazji zadziałania banalnie prostej sztuczki psychologicznej.

To be continued..

Kilka dni temu kupiłem wiertarkę.
Nie było by w tym nic szczególnego, setki ludzi codziennie kupują wiertarki. A to z potrzeby, a to na zapas, a to bo jest okazja. Ja kupiłem z potrzeby, a raczej z konieczności – ściany w bloku w którym właśnie zakładam okablowanie strukturalne mojej Sieci są harde i twarde jak Wilczy Szaniec. Wiertarką udarową można sobie co najwyżej tam poszpanować.
Nabyłem więc SDS-a (taka wiertarko-młot, w beton wchodzi jak w masło).
SDS kosztował mnie 129zł. Czyli coś koło dziennego zarobku.
U BOSCH-a kosztowała niecały tysiąc. W NOMI sześćset. A w HYPERNOWEJ – 129.
Kupiłem najtańszą, jako że potrzebowałem wywiercić KILKA dziurek. Gdybym zakładał, że bedę przez nastepne osiem lat wiercił dziury pod parapetami bunkrów, nabył bym BOSCHa, bezapelacyjnie. A tak, mam nadzieję że mój SDS firmy „no name” rozleci się przed upływem terminu gwarancji, co pozwoli mi wymienić go na nowego :D

I tak sobie myślę, patrząc na tego SDSa – Kiedyś kupił bym BOSCHa: raz, ze do kupienia nie było niczego innego, jak porządny sprzęt który można było używać bez awarii i dziesięć lat, a jeszcze można było dostać po Ojcu całkiem sprawną wiertarę MADE IN BULGARY’1975 :D Dwa, że sprzęt kupowało się NA PRZYSZŁOŚĆ, miał on służyć długo i wydajnie, nie robiąc niespodzianek.
Dziś, myślimy wszyscy jakos inaczej. (Super)Marketowo. Chwilowo. Znajomy Ojciec nabywając wiertarkę TIP za 50zł wlicza ją w koszty montażu szafy. Jeśli się po dwóch szafach rozleci, nabywa nową. Nie wiem czy chce mu się nawet reklamować gwarancyjnie. Ja nabywam SDSa tez tymczasowo..
Wszyscy żyjemy w jakiejś tymczasowości, bez komfortu bezpieczeństwa na przyszłość. Nie planujemy nic na czas dłuższy niż okres gwarancji w Markecie, czy czas spłaty rat za lodówkę.
Ile warte jest dziś poważne planowanie, kiedy żeby przeżyć, pracujemy na czarno, albo w innych odcieniach szarości, byle tylko wyrwać Urzędow Skarbowemu co jego, i ZUS-owi, co nasze..
Ale tak sobie myślę. ja kupije SDS-a w Hypernowej ZDAJAC SOBIE SPRAWĘ że CENA JEST ADEKWATNA DO JAKOŚCI. Że nie mogę się spodziewać że „toto” pochodzi lat osiem. Jednak niektórzy traktują nabycie takiej wiertary jako niebywałą OKAZJĘ! Wydaje im się, ze BOSCH oszalał, wołając za swoje produkty 1000zł, a W NOMI conajmniej przeginają z cenami.
I TO JEST GROŹNE. Takie myślenie. Spodziewanie się, że coś co dostajemy za pięć razy mniej, będzie tym samym, tej samej jakości.
Ilu z nas kupuje tylko w Markecie, bo taniej.. Wiekszość. I to jest OK. GROŹNE jest to, że niektórzy wierzą że to co kupują jest dobre. Że jest takie samo jak inne, droższe! Że ser za 10zł nie jest z proszku, pasztet ze zmiotków i odpadów kurzych, a szynka za 12zł nie jest sklejana hormonalnie z odpadów…

A najgroźniejsze jes to, że wiekszość bywalców Marketów NIE MA WYBORU. Nie stać nas na wybór. Nie stać nas na szynkę z prawdziwej świni, za 35zł/kg. Na wiertarkę za 997zł.
Dajemy swoim dzieciom to, co MOŻEMY im dać. Marketową przyszłość. za 129 zł.

Krwawy Topór Lucyfera !..

1 komentarz

Ot, piosenka Patyczaka (człowieka od którego równe 20 lat temu nauczyłem się robić szablony graffiti odbijane wałkiem na murach) pt. Krwawy Topór Lucyfera. Łaziła za mną po prostu kiedy prawie kilogram jeżyn przywiezionych dziś z Hacjendy mixował się w Ronicu, celem iżby za tygodni parę zostać winem.


Fot: Topór Lucyfera (Krwawy)

Jeżyny do towarzystwa otrzymały dwa worki czarnej porzeczki i porzeczkoagrestu (ze zbiorów ubiegłorocznych), tudzież przygarść murarską winogron czarnych, malutkich i slodkich, które w tym roku mimo że jak zawsze właziły i oplatały jabłonie, obrodzić nie chciały. Jak z resztą wszystek owoc :(

Skutek mej nierównej walki z owocem przyniósł efekt w postaci kuchni zapaćkanej bordowym sokiem (ślicznie granatowiejącym na odmalowanych na żółto ścianach) oraz pięciolitrowego balonu gotowego do fermentacji i ochoczo rozgladającego się za drożdżami i jakimś spokojnym ciemnym miejscem na.

„Czego to człowiek nie robi żeby nadać sens swojemu życiu”.
I dla paru litrów pysznego wina oczywiscie :D

PS: A nieopodal Hacjendy autostradę budują ;/

Zawsze było tam spokojnie i cicho, wiosną na lekko pofaudowanej kołdrze pól wyłaziły zieloniutkie źdźbła zbóż, latem w wysuszonym skwarze wisiały nad głową szare kropki skowronków, jesienią snuły się i pachniały dymem kity z ognisk ziemniaczanych wśród mgły wieczornej..

Nic co dobre, nie trwa wiecznie. Zawsze gdzieś walnie i utnie wszystko w cholerę Krwawy Topór Lucyfera.

Kotów kat ma oczy zielone

1 komentarz

Kotów kat ma oczy zielone
Ja pazurami trzymam się za życia brzeg
Moje dni mam już policzone
Czekam aż świat zazieleni się na śmierć

Nie wiem czy to dziwne, ale zawsze kiedy słucham tego nowego kawałka Grabaża, widzę przed oczami scenę z kotem, której ostatnie zdanie zawsze brzmi: „ja też cię kocham Baryla!” ^_^

Nie tylko koty mają zielone oczy..

Wtedy, za czasow dogorywajacej komuny tez byly matury.
I nawet nam sie udalo ja wtedy zdac z palcem w.. no, tam tez milo jest.

Pomyslec ze po 15 latach wszystkim sie bedzie chcialo z tej okazji zejsc razem, zdzwonic, i spotkac w pubie.

A nam sie chcialo.

Wiec Bartosz zwany Sztymolem, pierwszy PUNK naszej budy, rocznik 85′ („zalogowcy spod opery, rocznik 83, to nie koniec naszej ery, wroca jeszcze stare dni, dobre dni” ) jako ze jest najbardziej „zarzadzca zarzadcow zasobow ludzkich” (jak by to ladnie przelozyc na polski ) w polskim oddziale jakiegos francuskiego medycznego koncernu, wszystkich ob-SMS-owal, zakladajac z gory, ze jak Alex i ja nie potwierdzimy, to na pewno przyjdziemy, bo takie konwenanse jak zawsze mamy w.. no, tam gdzie palec.

Brunner zarezerwowal knajpe, na wejscie oznajmiajac, cobysmy jedli i pili, a popuszczali (w ubikacji) pasa, bo wszystko jest za free i na koszt podatnikow (kurde, jak bym byl radca prawnym w Elektrimie, tez bym wiedzial jak to sie robi ;P)

No wiec zesmy jedli i pili chlodnego Budweisera, wysokie kufle tlukli z tej wielkiej radosci toastow, oczekujac na reszte bandy i klasowe laski

Za chwile cichaczem i jakims chylkiem przylazl Alex, jak zwykle w jakims pulowerku Troche z tego polewam, od 20 lat tak lazi Taki kurde punkowiec z niego z naszej bandy, co to sie roztyl, nadal ma swoj sklepik z kolejkami PIKO przy glownej ulicy miasta, a na wystawie wywiesza newsy z gazet z Afganistanu i Iraku. A poza tym sie roztył. Coz, tez zanim mnie MalaZonka karmic nie zaczela sensownie, wazylem 25 kilo wiecej

Czewi, czwarty z naszej „bandy czworga czworkowych uczniow” (po cztery laczki z ruska) nie tyle sie na spotkanie wypial, ale jak co roku zabral swoja Anie i Michalinke i smigneli na miesiac do Wloch. tak jak ja uwielbiam Krete, tak Czewi Wlochy.. I to jest fajne, jak sie ma gabinet stomatologiczny w najbogatszej gminie Wielkopolski, to spokojowo, jakos zyc sie da

Kiedy sie zjawil Śmiełek, taki nasz klasowy lowelas, jak zwykle z nieskazitelnie pieknie bialym i sympatycznym usmiechem, jak z reklamy Colgate, stwierdzilismy ze jest nas juz polowa stanu, znaczy, meskiej obsady. Pozytywnie. Tak zupelnie mimochodem okazalo sie ze jak Hamerykanie w smielkowej firmie zaczeli przesadzac swoich na kierownicze stanowiska, dal sobie spokoj, i zarzadza teraz poznanskimi gieldami ogrodniczymi

Grzesio przytuptal zaraz potem, kurdupel jeden i madrala, ktoren to wylogowal sie z Radiologii, i teraz w AM P-ń konczy jakas okulistyczna euro-specjalizacje lekarska. Przy okazji sie doktoruje, a co mu tam W zyciu osobistym, „b.z.” (nie „bez zmian”, a „BeZnadzieja”, czyli jak u mnie ;/ W sumie to lubie Zgredka ;D

No i Michaił sie zjawil takoż, troche narwany jak zawsze, krecacy podejrzane interesy w warszawskiej lidze pilkarskiej.. Zawsze umial dokopac, na biosku, i nie tylko :S Ale jakos mi tak najbardziej sie z nim gadalo, z calej bandy.. Nie wiem, moze tez jestem zbyt niewymiarowa sztuka, jak na komformiste ;P

Kama, taka nasza duza dziewczynka, tak jak chciala, rozwala szczeny roznym takim, w ramach kassy chorych (jak sama powiedziala). Znaczy, protetyke szczekowa odwala gdzies w swoim gabinecie kolo Starego Rynku.. I co najbardziej szalone i niezwykle, tak jak przed 20 laty, od razu i naj-naj jej sie ze Sztymolem rozmawialo.. To niesamowite, na prawde podziwiam to cos, co tworzy kontakt miedzy nimi..

Kapiszon(ka) weszla jak zawsze z wielkim hukiem i rozmachem, zwinna zylasta czarna narwana chudzina z kryształkiem w nosie i pozawijana w jakies dziwne sweterki Szalona i nieodpowiedzialna, jak zawsze. Na prawde nie chce pisac o Kapiszonie.. To cale opowiadanie by wyszlo, pewnie troche tak jak z zyciem moim..

I na koniec zjawila sie Karolina, Zawsze jak kiedys troche zwariowana, troche na innym poziomie niedostepnosci i sposobu bycia niz Banda. Teraz byla to juz nie po prostu super laska, a Dama z klasa i sposobem bycia.. W koncu kiedy jest sie sedzina w Sadzie Wojewodzkim, dlaczego nie Wrazeniowa i zjawiskowa, a nadal z figlarnym blyskiem w oku.. Coz.. Chyba jej zrobilem najwiecej fotek na tym spotkaniu.. I jako jedyna, jak zwykle nie spoufalala sie, nie znizajac sie do wymiany numerow telefonow Kto ma ten ma, just and becouse.

Kiedy sie wylogowywalismy z knajpy, bylo troche przed czwarta..
A jak sie ten wieczor skonczyl na prawde, wie tylko Sztymol i ja

[piiiik]

Pozniej tylko tyle, ze niesamowicie wyglada wschod slonca posrod gestych oparow mlecznej mgly, nad jeziorem Malta.. Kiedy pomaranczowozolte slonce przebijajac sie przez pelzajace, wijace sie slupy mgly, muska czarne kontury lamp, dziwnych budowli Toru Wodnego i Wieży.

Nie wiem kiedy i jak zrobilem te ostatnie foty.. Wrocilem spac chyba na autopilocie mojej Hondzi.. ;P


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa