Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z okresu: 1.2005

Kot mi się rozmiauczał. Miauczał coraz głośniej i coraz bardziej nerwowo, z nutą rozpaczy w głosie.
„Misie” (jak potocznie i pieszczotliwie mawiam o swoich Klientach) u których właśnie montowałem nowego switcha spojrzeli po sobie zdziwieni:
– kot? Gdzie tu kot miauczy??
– Przepraszam – to mój kot – oznajmiłem z miną profesionalisty,(po kuzynie tak mam, ze w najbardziej niewiarygodnej sytuacji potrafię być maxymalnie wiarygodny) noszę go ze sobą, bo kiedy zostaje w domu czuje się samotny! – tu zdjąłem z przydrożnego krzesła mego skłębionego polarka i zachąłem dobierać się do zamka kieszeni. Misiowie spojrzeli po sobie z niedowierzaniem.
– Cicho, Cicho malutki, juz do Ciebie idę, zaraz wszystko bedzie OK! – gmerałem przy zamku gładząc kieszeń, a oczy Misiów robiły się okrąglutkie jak spodki.
I oczywiście wyciagnąłem komórkę i wcisnąłem zielona słuchawkę.
Co ja za to mogę, że telefon pożyczony mi przez Mychę ma taki dzwonek? :D

Ostatnio „Reader’s Digest” wymyślił chyba jakąś promocję typu: „wskaż nam adres jakiegos znajomego frajera, któremu będziemy wciskać nasze pismo, a dostaniesz 3 numery tegoż pisma gratis. No i moja matka podała. Dobra – niech sobie matka ma te 3 numery gratis. Ale adres tego frajera, to był mój adres. I zaczęło się.

Najpierw dostałem pocztówkę. Ford Mondeo (do wygrania całkiem gratis oczywiście) zapieprzający w śnieżnej scenerii pogórzem, czymś w rodzaju naszej Zakopianki, a mijający tablicę z nazwą mojego miasta. Łódź jako żywo, gór w pobliżu żadnej z tablic nie ma. Pocztówkę drukował po prostu jakiś nieco zmyślniejszy FotoLab, wstawiając z pliku miejscowości i nieodmienione gramatycznie w zdaniu imię i nazwisko. Ściema taka, że aż zęby bolą. I wkurza mnie. Nazwisko i imię w zdaniu się odmienia. Nawet imię PSA. Każdy normalny człek użył by owej pocztówki jako podkładki pod piwo albo wywalił. Ale nie ja.

Następnego dnia paczka przyszła. Srebrna i pełna czerwonych wykrzykników, jakie to mam wielkie szanse wygrać w finale, i jaki to ja jedyny jestem. 500 tys. mówili, już prawie twoje jest. :D Tylko kup nasz wspaniały Atlas Świata. Może nawet plajstikowy organizer dostaniesz gratis.
Jakos nie porywa mnie organizowanie sobie życia w jednym miejscu, i za pomocą kawałka plastiku, w który trzeba mozolnie wszystko wklepywać na mikroskopijnej klawiaturze, na którym się siada przez pomyłkę (ojej, och!), zapomina gdzie toto leży, i co miesiąc przymusowo zmienia baterie (zanim zapomni..)
Sru reklamę do kosza? Nieee…

Jak nic nie zrobię, pomyślałem, to spam będzie mi zapychał skrzynkę pocztową ad mortem defekatum, a nawet pośmiertnie.
Myślę – Ustawa o danych osobowych jest, zadzwonię, poproszę, niech usuną.
Dzwonię więc do „Reader’s Digest”.
Dzwonię – „po prośbie” – odbiera panienka nr1.
–Dzień dobry, nazywam się tak i tak, proszę o usunięcie z Waszej bazy moich danych osobowych.
Szur-szur-klik-klik-bitte-warten.
–Ale pana danych u nas nie ma.
–Ale ja od Was dostałem pismo, ofertę…
–Przykro mi, ale pana danych nie mamy.
ZONK.

Dzwonię więc do „Reader’s Digest”.
Dzwonię – „na UOP-a” – odbiera panienka nr2.
–Dzień dobry, kpt.Mariusz Szkudlarek, warszawska delegatura ABW, dzwonię w sprawie adresu takiego-to-a-takiego, podaję ID-nimer. Chciałbym uzyskać informację w jakis sposób weszliście w posiadanie danych operacyjnych.
–Eee.. Khem khem.. Zaraz sprawdzę.
Szur-szur-klik-klik-bitte-warten.
–Nie mamy takiego adresu w bazie danych.
–Rozumiem. Proszę panią, wskazany adres jest jednym z adresów operacyjnych ABW, w związku z tym wyślemy zapytanie droga administracyjną. Dowidzenia.
ZONK.

Dzwonię więc do „Reader’s Digest”.
Dzwonię – „na Forresta Gumpa” – odbiera panienka nr3.
–Ale dlaczego nie chcecie żebym wygrał tą nagrodę!?? – płaczliwie i z wyrzutem :D
–Każdy ma szansę, nikogo nie ..blablabla
–No ale te kupony o wygraniu, to nie do mnie wysłaliście, tylko specjalnie gdzieś do Łodzi, żebym nie miał szansy!
–Zaraz sprawdzimy.
podaję ID-nimer. Szur-szur-klik-klik-bitte-warten.
–Mam tu pana adres łódzki, ulica taka-i-taka
–Ale ja nie miedzkam w Łodzi, tylko w Poznaniu!! – płaczliwie i z wyrzutem – Specjalnie tak robicie! proszę to zmienić!! (tu podaję adres Matki :D)
–Już zmienione proszę pana.
–Ale to mi wyślijcie jeszcze raz to o tej wygranej, bo chcę mieć tą szansę!
_dobrze proszę pana, do widzenia, na pewno wyślemy!
YESS!

Matka dostanie szanse wygrania Forda Mondeo. I tak nie ma prawa jazdy. :D

..bo gdyby każdemu przysługiwały dwie sztuki, i to takie jak moja, niechybnie wystąpił bym o pozwolenie na broń.

Zawsze zastanawiało mnie, kogo udaje się zlapać wydawcom kolorowych gazet na promocje typu: kup „Twoje Obcasy #54″ za jedyne 15zł, a gratis dostaniesz torbę plażową / klapki człapki / plastikowy pierścionek / jednorazowy budzik / płytę DVD Życie Zuzanny” pełną reklam / trzy różowe i pachnące różami podpaski /etc.
Okazuje się że moja matka łapie się na to każdorazowo i bez pudła. Nabywa radośnie te gazety, z płytami DVD (choć nie ma DVD), z klapkami człapkami nr 34 (choć nogę ma nr ze 40), oraz różowymi podpaskami (chociaż nie ma.. no, mniejsza. :S)
I mnie to tak na prawdę rybka. Dynda mi to. Niech sobie kupuje i zapycha jedyny pokój mieszkania czym chce, w końcu to jej mieszkanie, jej życie i jej pieniądze.

Kocioł się robi wtedy, kiedy zaczyna w to wszystko wciągać mnie. Ale o tym w następnym odcinku :)


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa