Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z okresu: 9.2005

Gdańsk, rok 1492.

1 komentarz

Gdańsk, 1492r. Dobry rok dla win

– Dlaczego już się szykujesz do wyjścia, skoro i tak wysiadamy na końcowej stacji?
– Bo jestem aktywnym ptaszkiem i nie mogę wysiedzieć.
– To już wiem, czemu nie mamy piskląt!
– Jak chcesz mieć piskleta, to sam siedź na jajkach.
– Siedziałbym, gdybym miał złożone…
– Ale nie możesz, bo masz dobro żone!

TAK, jestem faszystą.

10 komentarzy

Kurwa, czoło mam rozwalone przez debila.
Rzucał przed moją klatką petardy w małe dzieciaki grające w piłkę. Widział że patrzę oknem. Rzucił jeszcze dwie, zabrał kumpli i poszedł w długą. Poszedłem wynieść śmieci. Zupełnie przypadkiem dorwałem go jak odpalał kolejną petardę pod śmietnikiem. Krótki doskok, za uszy i pod ścianę.
– Co kurwa robisz?
– Nic
– Miałeś złamany nos? Nie? To mów tak dalej. Co tu robisz?
– Nic
Krotkie walniecie z główki w nos. Krew na koszulce.
– Jeśli chcesz, zaraz odgryzę ci nos i wyślę rodzicom poleconym. Mów co robiłeś pod moją klatką!
– Rzucałem petardy.

..
Petardy poszybowały do kibla z powyrywanymi lontami, a z zapałek komisyjnie zrobiłem „murzynka”.
Nie wiem po co chłopaczkowi z pierwszej klasy „Elektryka” było zgrywać wielkiego bossa przed przedszkolakami?

A mnie czoło napierdala.
Szukałem guza, to mam guza. Na czole.
Być może jestem faszystą.
Być może uważam, ze cel uświęca środki.
Ale wiem, że może jakiś debil nie rzuci eksplodującej petardy pod nogi mojemu dzieciakowi bawiącemu się kiedyś pod blokiem.

Aardwark

Brak komentarzy

Nie ja stworzyłem niebo.
Ale latanie jest trudną sztuką.
Wystarczy zapytać Nielota.
Aardwark!

[Google saerch: Aardwark, exclude "mrówkojad"]

Sto noży wbili mu w plecy
On podał rękę mordercy
Kimś musiał narazić się innym,
Czy tylko tym, że był niewinny?
Kim jest Józef K., Józef K. prawdziwy,
kim jest józef K., józef K. nieżywy?!

Rok 1985. Poznań. Zbowid, Alex, Czewi i Sztymol. Czerech młodych gówniarzy z pierwszej klasy liceum nr X. Panowie przy Okrągłym stole podają sobie ręce. Generał zostaje prezydentem. Dwa razy TAK. Warszawa. Dezerter gra w Stodole premierowy kawałek „Spytaj milicjanta”. Młodzi warszawiacy z zespołu KULT wygrywają przegląd początkujących zespołów „poza kontrolą”. Nagrodą główną jest „Warszawa” pomalowana na czerwono.

Tekst z poznańskiej kapeli „Ręce do góry”, wypisany punkowymi bukwami, pisakiem na kartce papieru. Kolaż z gazetowych zdjęć ZOMOwców i radzieckich wojsk w Afganistanie. Helikoptery i Rambo. Hamska xerowka rozdawana przed szatnią w szkole. Szemrany, troche zbyt dobrze zbudowany pan w punkcie Xero – rekwiruje makietę naszej gazetki ze słowami:
– Ja ci tego nie skseruje, spierdalaj w podskokach! Chcesz żeby mi SB punkt zamknęło gówniarzu?

Rok 2005. Nadal słucham „Pidżamy”. Świat zatoczył koło, wąż Urynoboros pożera swój ogon.
Kim jest Józef K.?

„Zabawa będzie git, póki nie nadejdzie świt!”

Bramy Stoczni otwarto wyjątkowo – o 16″. Kolesie w koszulkach ‚ochrany” robili wrażenie że panują nad sytuacją poprzez wytwarzanie tłoku sobą wzajemnie. Wrażenia dopełniały bramki wykrywaczy metali bzyczące miarowo i radośnie. Tudzież kilku smutnych, chudych, wysokich, opalonych, eleganckich panów po cywilu, dokładnie lustrujących wchodzących do zielonego sektora VIP.
A wchodziło sporo znajomych. Choć może pijać zdaża mi się z nimi rzadko. Ot, chociażby taki mały Kaczor aspirujący na prezydenta (nie tylko Wa-wy), w niebieskim garniturze niczym od I komunii. Z dwoma BORowcami, dwukrotnie wyższymi od Niego, za plecyma :)
Przewinął się też ten czarniawy, no, z „Psów”.. Jak mu tam.. Pedros? Nie, Gajos. Równie wymiarowy. W szerz najbardziej.
I parunastu innych, których nie rozpoznaję, o wyglądzie Paula McCartneya, w rowerowych okularkach, fryzyrze typu artystyczna-kopka-siana, cerze od słońca zwrotnikowego ogorzałej, jasnym sportowym garniturku i ruchach sennie wyluzowanych. Mignęło mi też parę brodatych twarzy z Opozycji.. Czy on jest jeszcze ministrem MSW? :)

„Lecą petardy, ścielą się gazy..”

Dźwięk. Światło. Infra. Tłum. Błyskające światłem spawarki uchylone drzwi hangaru Stoczni. Dźwig portowy we krwi światła. Białoczerwona flaga na nocnym niebie, wypalona przez fajerwerki. Laserowy zielony wachlarz przykrywający kilkusettysięczny tłum. I samotny Księżyc przygladający się nieco z boku wielkiemu, niepowtarzalnemu Wydarzeniu.

A później całkiem nowa aranżacja „A mury runą!”. Chór szedł równo i zgodnie. Wielki, wspólny głos ludu. Brać robotniczo-chłopska, z której gardeł rodzi się śpiew! Jak za dawnych czasów, w latach 50-tych, śpiewało się dokładnie tak samo! Czas zatoczył koło. Wąż połknął swój ogon. Kiedyś będziemy się z tego śmiali. Miliony rąk, tysiace rąk, a serce Stoczni jedno! I łzy w oczach Działaczy na trybunie VIP, śpiewających wspólną Pieśń na stojąco.

Equinox. Wytchnienie. Zabawa!
I dalej do końca. Na szczęście już bez propagandowego smrodku i nalotu.

Jeśli chcesz posłuchać jak było, po prostu sobie KLIKNIJ i ściągnij :)

„Ja się wcale nie chwalę..”:D

A po wszystkim pozostały sterty papierów, VIPowe dodatki na trybunie i ze dwie setki parasoli wiszących samotnie na bramie. Zapomnianych.

Zobacz GRZESZNY.COM !

Brak komentarzy

Internet wszędzie wlezie – zobacz GRZESZNY.COM !


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa