Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z okresu: 11.2005

Słońce nad Hiroszimą

5 komentarzy

Patrząc w okno rano, na gałęzie pobielone świeżym śniegiem, uswiadomiłem sobie dzisiaj, że teraz jestem bardziej sam i samotny niż byłem kiedykolwiek… Tak w glowie…
Że sam zniszczyłem jedyną przyszłość którą chciałem mieć. Nie potrafiłem szanować tego co miałem.. Ze nigdzie już nie znajdę takiego dobra, jakie straciłem…

Powiesz mi, że zawsze jest jakaś przyszłość, że zawsze znów wstaje słońce.
A słońce nad Hiroszimą wstało już nazajutrz.

Nie boimy się wysokich wymagań – czyli wg. National Geografic (na razie nieoficjalnie) najwyżej położona w Polsce kafejka internetowa (1200 mnpm)!!

Antena GRID i AP-bridge, w szacie zimowej…

Biegiem, na Śnieżkę…

Brak komentarzy

Pod górę było ciężko.. Myślałem że zdechnę, kiedy na Równi pod Śnieżką widoczność zaczęła spadać razem ze śniegiem, od siedmiu, do dwóch tyczek.. Gdybym jeszcze brnąc w śniegu wiedział jak daleko do schroniska.. Po dobrej godzinie wśród wirującego śniegu zamajaczyła mi żółta plama. Góry nie mają takich kolorów o tej porze, migneła nadzieja, zasłonięta przez kolejną śnieżną chmurę.. Ale za dziesięć minut grzałem się już w Schronisku!
Ostro na sam szczyt, do Obserwatorium, a później znów w dół, bo na samej Śnieżce nie było nic widać, prócz Obserwatorium i śniegu wirującego wokoło..
Ostry wiatr, drobny śnieg wciskający się za kołnierz, i biegiem ostro zakosami w dół, do Domu Śląskiego, na szybkie grzane piwo z gozdzikiem. Później truchcikiem w śniegu po kolana do wyciągu na Kopę, pustego i smętnie śpiącego, bo w remoncie. Jakoś tak może dziwnie, ale wśród głębokiego śniegu i wystających kamieni dużo wygodniej i przyjemniej mi się zbiega, niż zstępuje niepewnie. Więc szybko w dół, wzdłuż aleji świerków w białych, zimowych sukniach, oblepiających szczelnie ich zielone ciała i wśród wirujących płatków… Do rozwidlenia szlaku, i ostro pod górę, żółtoszlakową Letnią Drogą, o tej porze kompletnie nieprzetartą. Lubię tak! Chociaż przed samą Strzechą Akademicką jest już hardcore-owo, śnieg po pas i ja w roli małego kombajnu śnieżnego :)
Sama Strzecha Akademicka – w porównaniu z Samotnią to brudny, wielki ciemny kombinat noclęgowy, nic więcej. Znudzona obsługa mnie oczywiście nie zauważa. To dla turysty takiego jak ja znak, że moja osoba, a także moje pieniądze nie są tu mile widziane… Więc po kilku minutach biegu śnieżnymi zakosami w dole wyłania się zamarznięty Mały Staw z przycupniętą na jego brzegu Samotnią.

zimowa Samotnia…

Mile cieszy moje oko harmonijnym kształtem, z małą wieżyczką z sygnaturką na szczycie.
Ze dwieście lat tradycji, niziutkie sufity, sympatyczna obsługa, kominek, świeczki na ciemnych, drewnianych stołach z białymi serwetkami, myśliwskim psem snującym się między ławkami tworzą niepowtarzalny, sympatyczny klimat! Niezaprzeczalną zaletą jest też to, że mogę zmywać naczyni, odrabiając noclęg :)

No i Internet jest na miejscu, za free (jak na razie)!

Siusiu damskie i męskie

Brak komentarzy

Szlak karkonoski. Śnieg po łydki.

Cisza dookoła, od godziny nikogo na szlaku. Dookoła śnieg i cisza. Brak wszelkich bodźców. Koloru, odgłosu, zapachu. Śnieg.
Nagle zaczyna pachnieć. Człowiekiem. Dotrawianym obiadem, papierosami, potem, zimową kurtką pryechowywaną w butwiejącej szafie.
Za kilkanaście minut zza zakrętu wyłania się kilkuosobowa grupka weekendowzch spacerowiczów. Sprawdź czym pachniesz na prawdę…

Na zimowym szlaku…

Weekend, więc setki śladów na śniegu. Tropy ludzkie. Czym się różni siusiu damskie od męskiego?

Siusiu damskie to trop do miejsca, wiele śladów dookoła, żółta plama pośrodku i różowy papierek obok.

Siusiu męskie to trop do miejsca, dwa głębokie ślady stóp po bokach żółtej plamy, i tyle.

Jeden miesiąc, jeden dzień i jedna godzina… Tyle pozostało do naszej szóstej rocznicy ślubu. I tyle pozostanie już zawsze.

Może lepiej więcej nie pozwalać wtykać Państwu palców pomiędzy dwoje dorosłych ludzi?

Wejście na salę rozpraw…

… DLA KOTA!!

Ogłoszenia drobne

1 komentarz

Dopóki nie jesteśmy sobie przyrzeczeni,
Dopóki uczucie nie spala niszczącym płomieniem
A rozpala namiętność
Bądź moją kochanką

A gdy Słowo zakończy żywot
Bądź moją przyjaciółką

A nawet pit!

Zamiast algebry liniowej

1 komentarz

„Nie wierz temu co wiesz.
Sprawdzaj i szukaj, a może znajdziesz chociaż część prawdy”

Tako mówię do sąsiada swego, pijąc coca-colę w wydaniu kozackim, gdy siedzę na Uczelni w Necie, zamiast na wykladzie z algebry liniowej.

W Dziale ogłoszeń Gazety Wyborczej ktoś dał ogłoszenie:

UCZCIWĄ I PRACOWITĄ …
Mikołaja z wyszukanym strojem,
tel.xxxxx

Hmm.. Dobrze że nie z „wyszmurglanym worem” :D

Cóż, trza się brać i iść do Lumpexu, wyszukać sobie jakiś strój Mikołaja.

GG: płytkie dialogi, cz.I

1 komentarz

– Dziadek mego kumpla mawiał: ruchaj ile wlezie!
– A jak nie wlezie, znaczy, to płytka kobieta była!

Marsjanin w mojej wannie

3 komentarzy

We wannie zawsze czytam.
Kiedy woda nalewa sie z prysznica, tworząc ciepłą, miłą w dotyku pianę, wybieram lekturę. I dziś zupełnie przypadkiem wybrały mi się dwie książki, zupełnie od siebie dalekie konwencją i treścią, a jednak o tym samym.

Pierwsza to „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus” Johna Graya. Sześć lat temu czytałem ją pierwszy raz podczas długiego lotu na Kubę. Za dwa miesiące, „w grudniu popołudniu” ślubowałem MałejŻonce przy dźwiękach Loreeny McKennitt. Kilka notatek z tej książeczki w CzarnymZeszycie długo pomagało mi zrozumieć jak starać się „być dobrym dla Ptaków”.
Dziś broszurka owa wydała mi się prostym, generalizującym dziełkiem w konwencji poradnika dla przeciętnie rozgarniętego Hamerykanina pt. „Jak skutecznie wbijać gwoździe młotkiem stalowym, 2kg”.

Druga to „Obcy w obcym kraju”, Roberta Heinleina.
Sześć lat temu była to dla mnie interesująca fantastyka, współczesna błyskotliwa, pełna humoru i odrobiny sexu opowieść o Mowghlim naszych czasów, interesująca apoteoza Przyjścia Zbawiciela Chrystusa i nic więcej.
Valentine Michael Smitch, jedyny człowiek z Marsa, jest obcy i na Marsie który go wychował, i na Ziemi, domu swojej rasy. Dzięki temu prubujac zrozumieć ziemską rzeczywistość jest w stanie pozbyć się ograniczeń kulturowych, mentalnych, moralnych.. Jest w stanie zrozumieć kim tak na prawdę są jego wodni bracia. Rodzi to niewyobrażalne skutki dla całego świata.
Dziś wydaje mi się że z tej lektury rozumiem więcej, więcej pojmuję tego, co jest pod spodem sensu tej książki. Lecz trudno jest zgrokować sens, będąc tylko jajkiem…
Czekanie na zrozumienie jest rozwiązaniem.

Jednak o dziwo, obie książki są o tym samym, choć bardziej odmiennie nie można już ująć tego samego tematu.
Obie podpowiadają jak zrozumieć to, kim jesteśmy, w jaki sposób działamy, w jaki sposób się rodzą i działają nasze emocje, jak oddziaływują na innych i na nas samych, zgrokować odczuwanie siebie i innych, to w jaki sposób możemy wpływać na siebie, siebie nawzajem, i zmieniać świat.

Może kiedyś będę to potrafił…
Czekanie na zrozumienie jest rozwiązaniem.


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa