Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z okresu: 1.2006

Katowice

10 komentarzy

Co z tego, że jakiś pacan nie odgarnął śniegu, kiedy trzeba bylo, i konstrukcja nie wytrzymala obciążenia?
Co z tego, że jakiś pacan nie doprojektowal hali na wytrzymałościówkę z okazji opadów gromadzących się na dachu.
Co z tego, że setki ludzi poszło sobie w niedzielę z rodzinami oglądać gołabki, i ich przywaliło kilka ton stali i śniegu?

Co z tego, kiedy tam zginęło kilka setek gołębi!!

Tą świeczkę zapalam ‚gołębiu’… [*]

19.05.2006 03:22 AM, Centrum Kontroli Lotów, Houston

- Co jest k… z tym satelitą?!
- Jak to co, no jest – odrzucił sennie Garminski znad swojego monitora
- Gówno jest, ten cholerny metereopata szpiegowski przestał przysyłać fotki z nad Koreii Północnej trzy minuty temu!
- Może mu sie film urwał? – próbwał zażartować Garminski
- Jak Cię walnę, to Tobie się zaraz urwie, a to co zostanie, zaniosę zamiast zdjęć tym wypagonowanym gwiazdkami sępom!

Satelita meteorologiczny GOES-2b, wiszący na geostacjonarnej, oficjalnie przesyłający do ośrodków meteo zdjęcia powłoki chmur nad Atlantykiem, zdjęcia chmur przesyłać przestał także. Jedyny kontakt, jaki z nim pozostał, to optyczny. Był widzialny. Poza tym, ogłuchł i zamilkł, jak dwie z trzech Amerykańskich Małpek.

Misja STS-114, czyli kolesie z promu Atlantis, mimo kwalifikcji i szczerych chęci nie byli w stanie naprawić GOES-a na orbicie. Otrzymali polecenie ściągnięcia złomu na Ziemię powrotnym kursem. Ktoś z jajogłowych był cholernie ciekaw przyczyn usterki. Pomimo kosztów.

24.05.2006 10:30 AM, AMES – Ośrodek badawczy NASA w Moffett Field

- To chyba jakaś pieprzona magia. Albo ktoś sobie robi niezłe jaja. Taki kosmiczny zart! Wiesz co znaleźli w brzuchu tego satelity, zamiast chipsetów komputera kontroli i transmisji danych? W plastikowych obudowach scalaków – czysciutki aluminiowy proszek. Łapiesz? Aluminium, zamiast krzemu! Jeden mały elektron w każdym atomie mniej, a zamiast krzemu masz glin.
- To co, może każdy elektron z ostatniej powłoki elektronowej każdego z atomów krzemu na tym satelicie tak ot, nagle wybrał wolność?
- Wygląda na to, że tak. Odleciały z kumplami. Z wiatrem słonecznym na Plutona.
- No to będą jaja!

I dopiero teraz jaja zaczęły się na dobre.

CDN.

Dziś zapukał w me drzwi młodzieniec. Oznajmił, że pan Ksiadz po kolędzie chodził będzie.
Nie to żeby zapytał czy przyjmę. Na szczęście nie wspomniał, że mam te boxerki w których otwarłem, zmienić na coś dostojniejszego.

Lecz młody ministrant nie był mi w stanie wytłumaczyć, dlaczego, tudzież po co pan Ksiądz do mnie chce zapukać. Być może pan Ksiadz sam tego nie wie. Tak jak mając ze mną osobisty kontakt dusz-pasterza raz jedyny w roku nie jest w stanie poznać moich potrzeb, możliwości, problemów. Poznaje wyłącznie moje możliwości zaglądając do darowanej koperty. Osobiście nie znam przypadku, kiedy dusz-pasterz zamiast kopertę wziąć, zostawił by swoją komuś biednemu. Rozumiem, że są to dary na rzecz i potrzeby Parafii, ale czyż to właśnie potrzeby Parafian nie są potrzebami Parafii? Kto ma z tych pieniędzy korzystać, jeśli nie Parafianie!?
No tak, jest jeszcze świętopietrze – powszechny, wysoki podatek, który cały czas obowiązkowo każdy proboszcz musi odprowadzać panu Ratzingerowi.

A ja osobiście uważam, że mam OBOWIĄZEK własne pieniądze dobrowolnie przekazać temu, komu wierzę, kto się pozytywnie sprawdził w wydawaniu moich pieniędzy. Nad kim istnieje stała i SPOŁECZNA KONTROLA tego, na co NASZE pieniądze zostały przeznaczone.

Dlatego wolę tą stówę dać panu Owsiakowi, bo wiem, że pan Owsiak co roku z tych pieniędzy się przede mną rozlicza. Raporty przedstawia, z dochodów i wydatków Orkiestry, a sprzęt który WOŚP zakupiła, stoi w setkach szpitali, ratuje życie i zdrowie dzieciaków. Jest to pomoc WYMIERNA i namacalna.

Jedynym wymiernym i namacalnym efektem datków na Parafię jest nowy samochód pana księdza. Można go sobie namacać przed domem parafialnym. A Parafianie biednieją, jak wszyscy. Normalnie jest. Nie słyszałem, by pan ksiądz kupił dla naszego szpitala choćby karton bandaży. Albo by społeczne przedszkole otworzył w domu parafialnym. Choćby u siebie w garażu. Miejsca wystarczy.

A poza tym, pan Owsiak wystawia pokwitowanie, na podstawie którego mogę swoją darowiznę odliczyć od podatku (jak w każdym cywilizowanym kraju), a pan Ksiądz na taką propozycję jedynie spojrzał, jakby mnie chciał z biura parafialnego (niczym z folwarku) psami poszczuć.
Zapytaj swojego pana księdza podczas kolędy o pokwitowanie – może tylko mój jest taki pyszny, arogancki i butny.

Więc od kilku lat, na moich drzwiach nalepiam czerwone serduszko Orkiestry, zamiast eksponowania napisu kredą.

A może w tym roku zamiast „K+M+B 2006″ na drzwiach sobie kredą napiszę „W+O+Ś+P XIV”


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa