Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z okresu: 6.2007

Niech pan poczeka, poudaje Greka :D…

Jezyk grecki jest bardzo latwy.
Wbrew pozorom.
Pozory sa mylace, byc moze kazdemu sie wydaje ze przez te pokrecone literki (alfabet GRECKI [Grecja, Rosja, Sredniowieczna lacina], nie LACINSKI – jakim posluguje sie obecnie wiekszosc Europy)

W koncu, jak by nie patrzec, w duzym uproszczeniu, poslugujemy sie wspolczesnie zmodyfikowana greką! [dimotikI] :)
Ktora jest „popularna” wersja greki klasycznej, literackiej [katharEvoussa], w ktorej strofy skladal Homer i inni Wielcy… Ciekawostka – w strofach Homera (nie amerykanskiego piwosza Homera Simpsona, tylko antycznego artysty), od rymu w wierszu wazniejsza jest strofa akcentowa, nie RYM, jak u nas (czyli cos w rodzaju MELODII, dzieki ktorej da sie spiewac melodyjnie utwór calkiem NIERYMOWANY!)!
Ciekawostka druga – to to, ze w Grecji praktycznie od zawsze istnialy DWA jezyki: literacki i ludowy. Roznily sie prawie tak, jak dla nas np. czeski i słowacki! (my, Polacy, rozumiemy oba, tak jak Grecy swoje, ale musimy przez chwile przestawic percepcje i słownictwo)

Jesli ktos uczyl sie w Liceum łaciny, ten zauwazyl, ze wiele wyrazow greckich, ba, wrecz angielskich albo niemieckich jest podobnych do laciny… Ale dlaczego?
Bo rozpelzajaca sie po Koloniach Rzymu Cezarów ["Alexander", "300"] admnistracja Imperium Romanum wprowadzila jako jezyk urzedowy łacinę na obszarze większym niż nawet dzisiejsza Unia Europejska. Na kilkaset lat.
Po dwoch tysiacach lat regionalne wplywy historyczne i kulturowe doprowadzily w koncu do lokalnych zmian w jezyku, fonetycznych i gramatycznych, i tak „powstaly” wspolczesne jezyki: angielski, niemiecki, francuski, włoski, hiszpański, portugalski, jezyk wysp Dodekanozu [Simi, Rodos, cypr] wreszcie (tu az 500 lat wpływów arabskich!).
Powiesz- to są inne języki? Ale wystarczy spojrzec chocby na pierwszy z brzegu wyraz: NOC – naht (niem.), night (ang.), noun (fr.), nihta (gr.), [?..] (lat.)
W kazdym z jezykow nazwa ta BRZMI bardzo podobnie – czyzby przypadek, albo zbieg okolicznosci? (gorzej jest z poprawnym zapisem :) Nie – wszystkie modyfikacjie pochodza od JEDNEGo jezyja- greckiego. Przykladow mozna by przytoczyc stado, ale kto ciekawy, ten sam je potropi – GOOGLE Twoim przyjacielem :)
k
Jeszcze jedną interesujacą ciekawostka jest to, ze j. grecki, jako jeden ze starszych jezykow, jest jezykiem czesciowo intonacyjnym ( tak jak jezyki Wschodu: japonski, chinski, koreanski) – czyli gdzie ten sam wyraz, inaczej zaakcentowany, znaczy kompletnie co innego! np. Stawros (imie), ale Stawros – nazwa miasta :)
Ale niema sie co martwic – w j. polskim wyraz ZAMEK ma az cztery znaczenia, nie rozroznialne akcentem, a jedynie kontekstem zdania!! (Albo np. potoczny arabski, gdzie samoglosek nie pisze się WOGÓLE, są w tekscie domyślne i trzeba po prostu wiedziec gdzie występują w danym wyrazie! Albo w polskim, piszemy „szła”, zamiast „ona szła” – bardzo trudne dla nie-Polaków!)
Dlatego twierdze, ze j. grecki jest latwy do nauki. Tak jak angielski („she goes”). Jest gramatycznie bardzo regularny, prosty skladniowo i mozna w nim tworzyc skomplikowane znaczenia za pomoca kilku prostych wyrazow: np. machieropiruni – sztucce, a dokladnie „machieri”-noz, i „piruni”-widelec = po polsku sie tak latwo nie da, noz to noz, widelec to widelec, sztucce to sztucce :) (albo jak w angielskim, np. tin opener) jesli znasz angielski (gramatyka, leksyka) i kumasz nieco łacinę, a przy okazji wbijali Tobie do glowy w szkole rosyjski (uzywane w liturgii prawoslawnej literki grekokatolickie, ktore przetrwaly do dzis w pismie potocznym! :D), to j. grecki Sam Tobie do glowy wlezie, ani sie nie spostrzezesz! :)

Jeszzce fajniejsze w tlumaczeniu sa idiomy – nie dosc ze maja melodie zdania, ze sie rymuja w dimotiki, to maja melodie w katharevoUsa! np. „KalinichtA, [pocalujcie wszystkich] tin nihtQ!” (dosl., dobranoc, pocalujcie wszystkich tam gdzie slonce nie dochodzi (IDIOM;dobranoc, pchly na noc, pocalujCiE wszystkich w dupCIE)!

Ja, po trzech tygodniach pracy w hotelu, jestem w stanie biernie zrozumiec ponad polowe rozmowy dwoch osob, a takze samodzielnie ulozyc (nie przez wyuczone zwroty ze slowniczka) i powiedziec kilkuwyrazowe proste zdania po grecku. Co prawda jest to jeszcze nieco polamana Greka, z elementami gramatyki, ale dla Grekow zrozumiala w pelni.

A przed turystami moge sobie spokojnie poudawac Greka :)

Tym bardziej, ze z fryzury i karnacji podobny jestem nieco do Greka z Tracji, a nawet lapie sie ostatnio na tym, ze ze z racji stanowiska, tlumaczac np. zadania do zrobienia Belgowi {lifeguard, ktory nie zaposiada kąpielówek!), najpierw mysle: Borite [pozbierac] plastikho kutalaki, kalamaki, potiriaki kie paralia, se katharizi tasaki kie filia jiro piscina , a pozniej mysle i szukam jak to powiedziec po angielsku ((pick up plastic spoons, slomki [!] and cups on the beach, next clear [popielniczki] and pick up leafs around swimming-pool) – komus, kto mowi glownie po francusku :D
I czasem brakuje mi slow po angielsku, ktore znam po grecku. :)
Wiec wracam poudawac Greka! :D
Co proste jest, CND.

Jestem w w tym hotelu Wielkim Lowczym. Znaczy, lowie z basenu roznosci. Slomki, kubki, lyzeczki, pety rzucane do wody przez szpanujacych przed laskami macho, albo kamienie wrzucane przez dzieci to codziennosc. Dzis jednak wylowilem z dio piscina dwie karty do gry role-playing, guzik od eleganckiej koszuli czterodziurkowy, tytulowa strone wczorajszego TIMES’a, oraz martwa wrone sredniej wielkosci. Plywala sobie wzdęta, pasywnie, na powierzchni. I taka mnie refleksja naszla – ludkowie wrzucaja do basenu rozne rzeczy, a pozniej przychodza ze w tej wodzie kapac. Znaczy, sami szczaja w swoje gniazdo. Chyba ze ten ham, co podpity pety wrzuca wieczorem, idzie rano plywac w drugim basenie. I tak tez sobie mysle, zupelnie z innej beczki, ile litrow basenowej wody trzeba, zeby rozcienczyc bezpiecznie gnijaca, zdechla wrone? :) Przyjmujac ze taka zdechla, rozkladajaca sie wrona zajmuje nawet litr wody, to Drugi Basen ma pol MILIONA litrow wody, a Duzy Basen miesci prawie POLTORA MILIONA litrow wody, ktore system oczyszczania (grawitacyjny, chemiczny i biologiczny) potrafi calkowicie oczyscic w ciagu trzech dni, to do ktorego basenu Panstwo weszli by bez oporod najpierw, i kiedy?:) Acha, zapomnialbym. By zachowac krystaliczna czystosc wody, system kontroli PH i dozowania, wpuszcza do wody na dobe prawie 40 litrow stezonego podchlorynu potasu, 15 litrow utleniacza, ktory nieopatrznie rozlany wyzera zolte dziury w asfalcie, oraz 5 litrow alga-killera, ktorego skladu nawet boje sie cytowac :) Ale nie martwcie sie, hotel jest czterogwiazdkowy, w tanszych nie maja zadnego systemu ciaglego dozowania – wala noca podchloryn wprost z beczki do basenu :) Nie radze w takim plywac do rana. Szkoda skory. Mam na dloniach zole plamy od nalewania podchlorynu do beczki dozownika ;)

Gdzies tu blisko jest lotnisko… We wtorki, czwartki i piątki nad hotelem od szostej rano do poznego popoludnia z regularnoscia zegarka, rowno co 6 minut, podchodza do ladowania samoloty. Kiedy samolot sobie ot tak, zwyczajnie leci, zaden problem, ale kiedy bydlak ma za pare kilometrow ladowac, jest nizuitko i wyje jak blaszany potepieniec, wytracajac predkosc nad glowa.. W te dni czuje sie jak mieszkaniec Berlina Zachodniego, gdy postawiono mur berlinski – nawet wode i wegiel dostarczano droga powietrzna.. Tu i teraz, z podobna czestotliwoscia dostarcza sie wciaz i wciaz nowych cosmo :) Biznes is biznes, mieszkalem kilkanascie lat praktycznie przy samych torach, ktorymi smigaly expresy Berlin-Moskwa. Mozna sie przyzwyczaic.

Siema :) Grecy gdy sie witaja, i chca szie powitac silnie i serdecznie, witaja sie glownie glosem, nie tak jak my, gestem. Powitanie jest tym serdeczniejsze, im glosniej wyrazasz swoje kalimera, tikanis?, albo odpowiadasz ja su, kala!. Zwykle kiwniecie z szacunkiem glowa, czy wesole pomachanie na powitanie reka moze byc odczytane wrecz za gburowatosc. W Polsce gdy chcemy kogos powitac z zazyloscia i serdecznoscia, mezczyzni sciskaja sobie dlonie, kobiety caluja sie lub obejmuja. Tutaj, w Grecji nikt nikomu reki nie podaje i nie obcalowuje wzajemnie, natomiast wszyscy usmiechaja sie do siebie szeroko i glosno zycza sobie milego dnia! Co dziwne, nawet jesli kogos widzisz po raz piaty tego samego dnia, warto rzucic zwykle ja su!, takie tutejsze siema :) I jeszcze jedna ciekawostka – w Polsce spotykajac grupke osob, witasz sie z tym kogo znasz, pozniej ewentualnie z nieznajomymi. Albo i nie, bo przeciez ich nie znasz. Tutaj natomiast zawsze rzuca sie w tlum glosne i radosne jas jas!, czesc wam! Witamy sie po prostu ze wszystkimi od razu, nikogo nie wyrozniajac ani nie pomijajac! I juz. Pozniej czasem jest z kolei smiesznie, bo ktos nieznajomy na ulicy mowi Ci ja-su! :) Pamieta Cie po prostu z ostatniego spotkania, wiec jestes juz jego znajomym! Wiec warto taka znajomosc podtrzymac! W ten sposob zna sie ze soba nawzajem pol Grecji :) Co jest czesto bardzo przydatne, zeby np. cos zalatwic, czy uzyskac pomoc, bo znajomosci i towarzyskie zaleznosci maja tu wielkie znaczenie, prawie tak jak u nas za Komuny, tylko w pozytywnym sensie! :) Grecy w ogole sa bardziej "stadni" niz Polacy, ale to juz inna historia..

Jedziemy do Motylowa :) Mowisz RODOS – kojarzysz: a, surfing, geje i motyle :) Z pierwszego nie korzystalismy jeszcze, druge jakos mnie nie pociaga, wiec postanowilismy grzecznie pojechac ogladac motylki :) Oczywiscie stopem, jako ze bilet z Rodos kosztuje 5 EUR w jedna strone, a wolelismy za to kupic 48 piw :) i oczywiscie od razu klimat szalony, bo podrzucil nas dziadek, zdezelowanym Nissanem, z popekana w cholere i poklejona tasma klejaca przednia szyba, a ktory na tylnich siedzeniach mial mase okrutnie kiczowatych odpustowych obrazkow jak z komixow, malowanych na szkle, lustrze, i czym tam jeszcze szklanym wypadlo :P Po drodze do Motylowego Wawozu (Valley of Buterflies) mijamy bardza fajna farme zwierzakową (4 EUR), gdzie mozna poogladac sobie strusie, osiolki, przejechac sie na wielbladzie (5 EUR), pokarmic kukurydza (1 EUR) wszystkie zwierzaki, a na odchodnym nieopodal, gratisowo skosztowac (a takze zanabyc) przepysznego wina w lokalnej faktorii! Wiec na miejscu za jedyne 5 EUR wstępujemy do malowniczego wąwozu, niczym z chobbicich opowieści Tolkiena, pelnego tajemniczych powykrecanych drzew, glazow poprzecinanych strumieniami… Czasami bystre oko dostrzerze kraba slodkowodnego, albo malego ptaszka-skaczaszka z krotkim ogonkiem, ktory po skalach skacze i wciska sie w kazdy zalom skalny by wydlubac jakies smakowite robactwo, albo tez napotkac nawet jakiegos dorodnego suwaka :) – znaczy, szarego jaszczurka dlugigo na łokieć, a na skale sie wygrzewajacego :)

..Tolkienowo bylo..

Samych motyli w Dolinie motyli bylo tak ligo-ligo, czyli troche-nieco, jako ze o tej porze zaczynaja sie dopiero pokazywac – znaczy, przepoczwarzac w postac dorosla – imago. Miejscowoi sugeruja wycieczke na przelomie lipca i sierpnia, kiedy motyli jest zatrzesienie, sa jeszcze chetne do latania, a z powodu tego czym sie wszystkie one do kupy zywia, caly wawoz pachnie tajemniczo i zywicznie, podobno jak nawa koscielna pelna kadzidla..

..Gdy siedzi, sprawia niepozorne wrazenie, lecz w locie jest malowniczy..

Na samym koncu pnacego sie dzielnie w gore schodkami wawozu stoi kosciolek, na ktorego podworzu jest bardzo klimatyczna tawerenka :) Na prawde warto podejsc od kasy jeszcze te 20m, i dac sobie spokoj z Oficjalna Parkowa Knajpa. Gdy zasiądziemy w kamiennych ławach przy kosciółku, zamawiając tradycyjna grecka przegryzke – bardzo gesty jogurt z miodem i orzechami, albo sok pomaranczowy wyciskany "na zywo" z pomaranczy roznacych na podworku, gratis dostajemy niesamowity widok z panoramą na pół Wyspy! :)

..Motyl tez czasem ma ochote na piwko..

..I trafil nam sie motyl-piwosz, przysiadły na puszcze i zapuszczający swoja trabke, nawykla do spijania nektaru, wprost do puszki z chlodnym piwem… Takie zycie motyla w Petaloudes :)

..Hobbit, czyli w gore i na dol..

..Tutaj kiedys stal Kolos Rodyjski – jeden z Siedmiu Cudów Świata…

..Kościół chrześcijański i meczet Sulejmana Wielkiego. 15 metrów od siebie? Oddzielone fosą..

..Hogwarth? ;) Nie, zamek Jonannitów, pozniej znanych jako Kawalerowie Maltańscy…

..Po prostu jedno z podwórek. Niesamowicie mieszkać w mieście które ma 2500 lat..

..Prosehie, skilos! AjSkylos! :D

Nasze wyro jiro-jiro :)

Ile moze miec radochy jedna mala Mysz, kiedy sie zesunie dwa lozka do siebie, zwiaze im nozki, zeby sie nie rozjezdzaly i wcisnie dwie cuwerti w szpare miedzy materacami? Ten wie, kto baczyl, jak sie jira :D czyli kula, taka krotka Mysz, przez dwa wielkie lozka, z blyskiem adrenaliny i zabawy w oku ;) tym bardziej, ze podczas wymiany poscieli zdazylo nam sie dostac przescieradlo kolderkowe podwojnej szerokosci :)
Ale dzis, to juz czas przeszly, wrocilem do pokoju zastawszy dwa mniejsze na kazdym z lozek. Mysz znochw ma humory. Niestety tak ma, ze nigdy nie pyta o co chodzi i w czym rzecz, od razu ocenia, wyciaga wnioski i dziala. A ja jak naiwniak pietnastoletni przez dwa tygodnie wierzylem, ze jesli mowi ze chce zebysmy rozmawiali o tym co czujemy, to bedziemy o tym rozmawiali. Jak na razie cztery czy piec prob rozmowy zainicjowanych przeze mnie, zostalo skwitowanych krotkim: „Nie mam ochoty teraz o tym rozmawiac”. Sama oczywiscie takich rozmow nie inicjuje.

Wczoraj walnela focha straszliwego, bo pod moja nieobecnosc dobrala sie do laptopa i zobaczyla tak jakby za duzo. Albo nie to, czego sie spodziewala. Oczywiscie haslo do profilu dostala kiedys, jako dowod zaufania. Dodo przez kilka lat miala wszystkie moje hasla, wiedziala o mnie wszystko. I nie wiem czy to akceptowala, na pewno czasem bylo jej bardzo przykro z powodu tego co znalazla, ale o tym rozmawialismy, albo po prostu akceptowala to jaki jestem.

Jak to po grecku napisac? :) No dobra. Jestem tu jako jedyny na swiecie elektryk zatrudniony do konserwowania linii brzegowej :) Lubie tą robotę. Nie kurzy się. I ludzie ‚dzien dobry’ pierwsi mówią :P Mam wielce odpowiedzialna prace. Strzege porzadku w magicznym miejscu, na styku wszystkich czterech zywiolow!! :)

  • Ziemia – wnoszona jest podstepnie przez cosmo na stopach do wody
  • Powietrze – wiatr przynosi piasek i liscie
  • Ogien – zar z nieba przyspiesza gnicie lisci, serwetek i glonow
  • Woda – gdyby nie ona, ktora laczy wszystko, nie mial bym pracy :D
  • i Zycie – Piaty element, ten ktorym wlada Czarodziejka Whirl z W.I.T.C.H. :D Bakterie i turysci. Uwielbiaja moja linie wodna :)

..Linia brzegowa: przed i po konserwacji…

Wiec tak sobie powoli jiro-jiro w kolko-dookola kraze wokol basenu, zbierajac listki, czasem podlewam z weza karekles – lezaki tez lubia miec czysto, zwlaszcza kiedy cosmo porozlewaja coca-cole, ktora nie wyglada zbyt dobrze na bialym marmurze :) Zwlaszcza z przylepionymi martwymi mrowkami. No wiec tak sobie kraze, jiro-jiro dookola megali piscina i sprawiam, ze hotel nadal zasluguje na swoja piątą gwiazdkę :)

..Yorgos operuje Nero-Skupą na dio piscina …

I tak sobie pomyslalem, ze taki wyjazd, to jest jednak dobry wybor. Ze zamiast siedziec w ciasnym, zimnym zawsze, a dusznym latem Londynie, zamiast robic za Murzyna na budowie, i gdzie byle Polak podprowadzi Ci gazete w metrze, gdy sie zdrzemniesz, wybralem Rodos. Szesc miesiecy legalnego kontraktu, z ubezpieczeniem IKE, za te same pieniadze, osiem godzin pracy (i nikt mi nie mowi, ze musisz zostac po godzinach i cos zrobic, bo pilne!) z osmiogodzinna przerwa w srodku pracy na opalanie i zwiedzanie wyspy, ze stawka 9 euro oplaty za trzy posilki dziennie i 25m apartament z dwoma tarasami, to to co mi odpowiada. Podobaja mi sie takie polroczne wakacje, za ktore mi placa kase, za ktora moge przezyc pozostale pol roku :D Na prawde nie potrzebuje niczego wiecej. Samochod sprzedalem (pocóż mi na wyspie, dlugiej na 50km, ktora autobus przecina całą co pol godziny? Laptop mam polizingowy, do ogladania filmow i poklikania w Necie wystarczy z zapasem, komorke chcialem zmienic, ale na razie nie wyprodukowali takiego modelu, ktory zaspokajal by moje potrzeby, a byl lepszy od tego, ktory mam obecnie, wiec poczekam. Muzy slucham z kompa i telefonu, bo porzadnie graja, a nie potrzebna mi szpanerska wieza z badziewnym DSP mrugajaca swiatelkami jak ruska choinka. Mieszkanie wlasne mam, a nawet 1,5 mieszkania. Wystarczy. Budowac sie nie zamierzam – to zbytnio wiaze czlowieka z miejscem. Wole sie wiazac z ludzmi, niz miejscami. Podrozuje i odpoczywam w miejscach w ktorych pracuje. Więc czego mi wiecej trzeba, co by mnie zmuszalo do zarabiania wiecej pieniedzy, niz potrzebuję?

Co sie stalo? Lato przyjechalo :) A poczatek lata w hotelu charakteryzuje sie tym, ze zamiast niemieckich i szwedzkich, spokojnych parek z pieciolatkami, zaczynaja przyjezdzac angielskie nastolatki chlejace na plazy i rzucajace pety do basenu, by zaimponowac swoim laskom: macho jestem, mam wielkie cohones, nonszalancko rzucam pety do basenu i wypilem cwiartke ginu z butelki :) Hotel na razie idzie na pol gwizdka, na dostepnych 1300 miejsc zajetych jest na razie ok. 530, ale przybywa codziennie nowych otomas. Widze to juz po wzroscie ilosci smieci w basenach :D Pojawiaja sie pierwsze niesmiale, a zatopione w toni wodnej plastikowe kubki, paczki papierosow, lyzeczki od lodow i gumy do zucia. Ciekawe czy ci ludzie u siebie w domu tez rzucaja gume do rzucia na podloge. Jesli tak, to musza miec miekko i lepko :D Stawiam zaklad o 10 eurocentow, czyli pusta butelke od piwa, ze jednak tak. No bo jesli u dwoch mlodych Austriaczek, ktore tez sa tu na kontrakcie, nie mozna przejsc podlogą, bo zasciela ja wszedzie wszystko, lacznie z bluzkami, ubraniami, puszkami po piwie, petami, kosmetykami, bielizna i innymi bambetlami, a w pokoju niemieckich animatorow z TUI obie komory zlewozmywaka sa wypelnione po brzegi puszkami po piwie, wanna jest w poziome paski, a podloga wyglada podobnie jak u Austriaczek? :) Wsrod tego wszystkiego wala sie laptop ASUSa za dobre osiem tysiakow i cyfrowa lustrzanka. Ale przed turystami wszyscy wygladaja pieknie, schludnie, czysciutko i profesionalnie na wysoki polysk jak cholera. Jak na pieciogwiazdkowy hotel przystalo :P

Impreza na wysokim poziomie :) Onegdaj, czyli dni pare temu, zapoznajac sie przelotnie z Personelem Niemieckojezycznym teamu, ktory robi w naszym hotelu shows, activities i performances, przypadkiem poznalem Polaka. Znaczy, okazalo sie ze chlopakow jest dwoch, w tym jeden z Poznania mego rodzinnego, a poza tym jeszcze maczal palce w dzialalnosci mojego kochanego klubu fantastyki "Druga Era" przy AE! :) Od slowa do slowa, okazalo sie, ze chlopaki wkrecili sie do teamu poza specjalnym castingiem, na ktorym trza pokazac Predyspozycje. Takie do pracy z dzieciarnią, kompetencje, autorytet i wyczucie. Slowem, pojechali i okazalo sie w praniu ze odkryli w sobie wlasnie takie cechy. I robia z pieciolatkami minidisko, albo poprzebierani za piratow szukaja razem skarbow na plazy :) Z tym ze jeden jest bardzo "enjoing the enjoy", czyli ma z tej roboty kupe zabawy, a drugi robi za czarna, separujaca sie od Teamu owce :) Ale to juz opowiedzieli pozniej :) Wiec od slowa do slowa, zrobimy impreze. Wieczorek zapoznawczy znaczy :) A ze sie okazalo, ze chlopaki mieszkaja w boxie-nadbudowce na dachu hotelu, to miejsce narzucilo sie samo – z malowniczym widokiem na teren hotelu, miasteczko, na Rodos, na zarysy wysp Kos, Simi, Karpathos, a moze i na Kretenski szczyt Psiloritis, we mgle! Zanabylem wiec karton wina, wygarnalem zakupione przez Mysz za napiwek piwa i o 11" w nocy zasiedlismy w przytulnym mieszkanki na dachu. Na wielkim lozku francuskim (ale maja chlopaki :D)popijalismy co tam bylo, z plastikowych kubkow i w towarzystwie lodowki POLAR [sic!] – zachodzilismy w glowe, ile tysiecy kilometrow musiala przebyc ta dzielna lodowka, by z Polski wyladowac na dachu hotelu na Rodos, i sie z tej okazji zepsuc malowniczo, tudziez smierdzaco! Do siebie wrocilismy przed trzecia w nocy, pozostajac pod wrazeniem inteligencji i kultury naszych nowych znajomych. Slowem, bylo super – nastepnym razam zapraszamy na rewizyte do siebie!


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa