Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z okresu: 8.2007

To jest OSTATNIA notka dotycząca Myszy. Napisałem wszystko, co miałem do powiedzenia. Nie jest moim celem opisywanie każdego dnia perfidii jakiejś małej, pokrętnej, nie liczącej się z ludzmi, grubej panienki. To tylko mała, gruba mysz.

Nie mam ochoty na wspominki i rozdrapki, i pokazywanie swiatu w pietnastu klamliwych wylewach „och, och, och, jaka ja jestem skrzywdzona, ojej”. Kazde mialo swoje narypane w glowie, pewnie dlatego tak sie dobrze przez trzy lata dogadywalismy – jak mi powiedzial wczoraj Wiktor.
Nie to bylo moim celem. Chcialem napisac jak sie czuje i dlaczego, a nie opisywac kazdego nieudanego dnia.
Mniejsza o to – nie pierdziele wiecej. Kto chcial uwierzyc, ten wierzy. Kto uwaza ze kobieta może robić facetowi najgorsze świństwa, a on odpuścić musi ZAWSZE, tego nie przekonam, choćby fakty sam Bóg mu grubym palicem pokazywał.

Odpuszczalem sobie z wieloma sprawami przez rok. Staralem sie znalesc porozumienie i consensus. Czasem za cene siebie, cene odkrajanej po kawałku i wyrzucanej na śmietnik własnej osobowości. Czasem za wszelka cene. Po jej ostatnim ataku agresji na mnie – Nie wytrzymalem. Nawet po tym, gdy przez kilka dni po wyrzuceniu z pracy w hotelu tulalem sie po Wyspie, w SMS-ach prosilem, bysmy razem sprobowali odkrecic sytuacje. Odpisala: „jestes smieszny”. Wtedy powiedzialem ze nie odpuszcze. Nie odpuszcze i koniec.
Mogłem najwyżej Wiktorowi obiecać, że nie puszczę w ruch kilku nowych spraw które przygotowałem. Tych które już działają, nie zatrzyma nikt. A dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, że mnie mogła traktować jak gówno i robić ze mną co chciała, ale ZUS sobie na to nie pozwoli. Tudzież ERA GSM. Uwazam ze tak jak Mysz uważała że miała prawo (w nieszczęściu swym, oczywiście) zgłosić co trzeba komu trzeba, żeby osiągnąć SATYSFAKCJĘ i zadośćuczynienie, tak ja uważam, że mam do tego prawo. Nie w imię niezdrowej satysfakcji i zemsty. Jako praworządny obywatel, który płaci podatki i nie życzy sobie, by ktoś fałszował jego podpis w celu wyłudzenia jakichś kilku tysięcy.

Dziekuję tym, którzy są ze mną bo zrozumieli, że pewnych rzeczy się robić drugiemu nie powinno, nigdy. Cenię tych, którzy zrobili by inaczej. I wobec Jej, i wobec mnie.

„I wcale nie jest dziwne że
Wrogów się boję mniej
Bardziej przyjaciół
Ty chyba też coś o tym wiesz”

Zawsze chciałem i starałem się być Myszy przyjacielem. Widocznie traktowała mnie inaczej. Teraz sobie odpuściłem.

I jedną rzecz Myszy zawdzięczam – pośmiertnie.
To że w dwa miesiące stałem się Cholernie Praworządnym Obywatelem :D Wyczysciłem WSZYSTKIE sprawy które miałem za uszami od kilku ładnych lat. Podatkowe, formalne, towarzyskie. I nawet się z tym fajnie czuję :D

Dziekuje za wszystko dobre co dostalem. Cenie i nie zapomne. Ale to co dajesz złe, zawsze wroci do Ciebie, podwojone. NIGDY nie bedziesz DO KONCA szczesliwa. Tym Cie Przekląłem, stalą, ogniem i krwią, w dniu odlotu, i to przeklenstwo bedzie na tobie spoczywac, ZAWSZE. Magia mojego przekleństwa wsiakła w piasek Prassonissi razem z moją krwią i lzami. Bardzo bolalo mnie rok temu, że nie chciałaś odebrać telefonu, gdy probowałem sie dodzwoinić, martwiąc się czy wrocilas na kwaterę bezpiecznie, gdy o północy w obcym miescie Albanczyk proponowal Ci kasę za sex. I wracałaś sama w ciemności 10 km. Albo i nie. Byc moze nie moglas odebrać, zajeta bardzo tym co proponował. Teraz zupełnie nie obchodzi mnie, z kim, co robisz i za ile. Teraz Biedna Skrzywdzona Dziewczynka pojdzie z KAŻDYM, kto sie nad nią użali, rozczuli, zaopiekuje i ma KASĘ. Więc zostań tam i twórz własne szczęście. Ale pamiętaj – nie da się zbudować swojego szczęścia na nieszczęsciu innych.

..Ze tak zarymuje swobodnie :)

Bo mimo ogona, każdy Cie pokona,
gdyż: to tylko zwykła, gruba mysz!

Ogon na plecach mało podnieca,
gdy bezradność w cenie,
grube ciało sobie w laske zmienie :P


Zaczynał się 90 rok
Piłem piwo ze ślepym szewcem
Silną dłonią złapał za mój kark
I prosił bym zaśpiewał jeszcze”

Był 85 rok, jeszcze niczego nie piłem :) Moje pierwsze spotkanie z polskim punkiem? Dezerter oczywiście! Pamietam, na zakończenie Podstawówki (wówczas osmioklasowej) pojechałem do Kołobrzegu, do sanatorium „Słoneczko”, dla Dzieci Herlawych i Ledwo Dychających, gdzie zdobyłem zaszczytny tytuł Najbardziej Niegrzecznego Chłopca i wisiałem z tej okazji na gazetce ściennej :) I podobny mi chłopiec z Warszawy, który chodził po korytarzach i darł ryja: „Spytaj milicjanta, ooooon ci prawde powie!!” Zaciekawienie, fascynacja, kasety Dezertera zamiast Turbo i Kombi.
Później w Liceum Alex (Starszy, bo Młodszy na KOSZULKI AX.PL ), który czesał się na boczek jak popers, i Sztymol, mechaniczna pomarańcza, koleś który w czasach munduroków przychodził do budy w pomarańczowych spodniach, miał najwyższą średnią w całej budzie, stawał na korytarzu na przerwie i darł ryja:


Maria Skłodowska-Kiri się przed tobą rozbiera,
W cycach ma głowice atomowe, a w dupie licznik Geigera

Koleś który znał wszystkie punkowe texty, który nas zaraził Pidżamą Porno, wówczas kapelką która grała od roku w ODK Słońce na Winogradach. Kupowaliśmy jeden bilet na koncert, a poźniej Plajdent przykładając go do okiennej szyby powielał odrysowując go dla nas wszystkich. W końcu artysta. Dziś po poznańskiej PWSP siedzi w Stanach, robi plakaty dla jakiejś ichnej LaScali. Sztymol siedzi gdzieś w Paryżewie, w koncernie medycznym, gdy się spotykamy, platynową VISA płaci za piwo niepasteryzowane na poznańskim Rynku. Jak kiedyś, gdyśmy siadali w „Miodosytni”, pijąc miodasa (za kasę wyciągnietą z Zarządu Regionu Solidarności), po każdej zadymie czy happeningu.. Albo jak Brunner, który będąc radcą prawnym Elektrimu, naszą imprezę na piętnastolecie matury rozpisał jako swoją firmową delegację :D Bo….


Bo Anarcha jest, jest poza kontrolą!!

Wybraliśmy się na „Poza kontrolą”. Wawa, 85 rok, legendarny przegląd amatorskich kapel punkowych w Stodole. Na zwyciezce czekala „Warszawa”, pomalowana na czerwono, zaparkowana przed „Stodołą”. I właśnie pod tą Warszawą dwoch malych, zielonych licealistow dorwal rosły, warsiawski skin. Kazał dawać co mamy. A my nic nie mamy, tylko karnet.. To dawać karnet – zarządził skin, myśląc że trafi mu sie od frajerów karnet wstępu na trzydniową imprezę. A my pokazaliśmy mu karnet.. dziesięcioprzejazdowy na tramwaj w Poznaniu :D do dziś pamiętam jego minę… Dobrze że nie chciał nas kroić.. Choćby z magnetu kasetowego „Kacprzak”, który trzymany na głowie podczas koncertu, wspaniale spełnial rolę nagrywajki.. Takie czasy byli :) Teraz byle telefon nagra trzygodzinny koncert na video i nawet sie nie zmęczy :D Ale to nie to samo co…


Trzy akordy, darcie mordy!

Czyli Patyczak, wówczas jeszcze nie Brudne Dzieci Sida… Po prostu nieznany, a fascynujący jakiś koleś, w czasach kiedy po 22 po mieście gęsto krążyły SUKI, który po całym miescie odbijał szablon: „lepiej mieć stosunek z jeżem, niż dwa lata być żolnierzem”. .Służba trwala 2 lata, a fala dawala w kosc wtedy. Dzis, jak mi powiedzial jeden marynarzyk w Tczewie: Harcerze maja gorzej”. Zupełnym fuxem wdepnęliśmy więc na tego kolesia, w akademiku POLIBUDY, ds1, szukając marek wschodnich do kupienia. Pukamy, a tam jakiś koleś z teczką szablonów stoi i pokazuje drugiemu. i wiekie „o kurwa”, bo to wszystkie szablony z poznańskich ścian, kultowo. Az dziwne, ze taki wyplosz w zalazkach dredow robil takie rzeczy..
Póżniej twórczo rywalizowaliśmy z Patyczakiem, tworząc wielokolorowe szablony na poznańskich murach.. Moje „Pellisa”, „zachód nad miastem”, „tęczowy smok”, krwawiąca ściana”.. I Patyka: „Tama tamie” (na zadyme przeciwko tamie w Czorsztynie), z której koszulke trzymam do dziś w szafie :)


Nic się nie przyśni, nie trzeba nic,
To nic, nic, nic, że nie mam dokąd iść,
Że wokół twarzy złych niechęci błysk!

Jest 2007 rok, piję wino pólsłodkie czerwone, leżę sobie na Miękkim, ustawiam jak tu zrobić unijny SEP wart 20tys zl, tak by w przyszłym roku być prawdziwym elektrykiem na greckich wyspach, i słucham „Zaczarowanego Ołówka”, „Babajagi Ojo” i „Post Regimentu” z Poza Kontrolą.. I wiem, że:


Cokolwiek będzie, cokolwiek się stanie,
Niechaj tak się stanie!!
Po mojej stronie stoją wulkany gotowe na znak
Moje są też siły wichrowe
Niespkojne i niezwyciężone!

Na krótką chwilę zatrzymał się czas
To w co nie wierzyłem, stało się możliwe!

..czyli Ptak Jezdny, choć nielotny :)

Ptaszysko po tym jak od paru dni dzielnie ćwiczy pytania egzaminacyjne na Prawko, wczoraj zapowiedziało że ma szwunga na naukę jazdy. Zrobilismy więc Zakupy Żerowe, w dawnej Hypernowej, co to ją nam na Carefura (czyli „Ostroznie” :) przemianowali i z tej okazji ser zolty skoczyl w cenie z 13 na 21 zl. W koncu oderwalem sie od pisania poleconych gdzie sie da i konsultacji z prawnikami.

A pozniej Ptaszydło wzięło mnie za parzydło i choć mi sie nie chcialo zbytnio, pojechaliśmy szkolić Ptaka za pomocą Kichaka :) Najpierw na Trojkat pod lasem, gdzie bociany i autobusy zawracają, jednak na razie okolica przydrożna była zbyt zmeliorowana i w rowy wyposażona co głębsze :P Pojechalismy wiec do parku, rozjeżdżać rowerzystów na placyk pod secesyjną restauracją Parkową…

I po kilunastu minutach dodziego cwiczenia machania wszystkimi wajchami i pedalami w celu przemieszczania sie, na sucho, bez silnika, odpalilo i ruszyło! :) Pokreciło ósemki i kwadraciki, nie porozjezdzawszy przydroznej młodzierzy przysiadłej!

Na prawde jestem z Ptoka bardzo dumny, po pierwsze że praktycznie od pierwszego razu skutkiem puszczenia sprzęgła nie bylo zakaszlenie się silnika na śmierć, a płynne ruszenie! Mało komu udaje sie to za pierwszym razem! I ucieszylem sie, gdy zauważyło, że na „dwójce” wszystkie manewry dzieją się szybciej :) I zakrety równiutkie wychodzą :) To chyba dobrze na początek, że w Kichaczu niema wspomagania kierownicy. Nauka w pojezdzie ze wspomaganiem zakończyła się kiedyś przegonieniem jakiegoś przydrożnego wiejskiego dziadka do rowu :)
Jutro pocwiczymy znowu! :) Jeszcze Ptak będzie śmigał na czterech kółkach z wiatrem w pierzu!

I teraz Ptaszysko tupta po chacie i dumnie robi „pyr-pyr-pyr” ^_^

PROSTA HISTORIA

Brak komentarzy

Notka która nie weszła wcześniej przez WAP z komórki… W środę jechałem sobie stopem poszaleć nad morzem na długi weekend. Pod Łodzią zabrał mnie facet. Miał firmę robiącą oświetlenie w supermarketach. Sam zaproponował mi pracę i sfinansowanie certyfikatu SEP. Pierwszy raz od siedmiu lat jechał na urlop, nad morze. Jechał stawiać babki na plaży ze swoim pięcioletnim synkiem. W grudniu odeszła od Niego żona. Opowiedziałem mu prostą historię. O Dziewczynie z którą byłem trzy lata. Której ufałem i którą kochałem. Którą zabrałem ze sobą na kontrakt w Grecji, bez uzgodnienia z pracodawcą, i załatwilem pracę w tym samym hotelu, ryzykując własną posadę. I o tym, że po dwóch tygodniach sześciomiesięcznego kontraktu sam z tej roboty wyleciałem tylko dlatego, że podkablowała mnie u Pracodawcy. Sama pracując tam do dziś. — Taką dziwkę to tylko bić w twarz i odejść! – skomentował mój kierowca. I poczułem się bardzo źle, ze ktoś zupełnie obcy w ten sposób mówi o mojej dziewczynie. Nawet byłej. I poczułem się lepiej, zrozumiawszy, że ktoś zupełnie obcy i emocjonalnie niezaangażowany w sprawę pomyślał w dokładnie taki sam sposób jak ja… Zrobiłby tak samo. Zrozumiałem, że nie ma we mnie emocji. Ani miłości, ani nienawiści. Ona istnieje już tylko jako podmiot prawny trzech poważnych spraw sądowych. Ale to już całkiem inna historia :)

…Na lekki sen – potwierdzenie wysłania Europejskiego Nakazu Zatrzymania.

..jak mawiaja grypsujacy z pod celi. Czas nie jest wazny, wazne jest to co nas laczy, w glowach. A gdy przestaje, stajemy sie dla siebie tylko podmiotami prawnymi. Gubimy siebie dla siebie na rzecz poczucia osobistej sprawiedliwosci. Stajemy sie samotni, zapychajac dziury w duszy przyjaciolmi. Albo brudnymi pieniedzmi. Dusze pozbawione opieki i uczucia, czernieja.

W Jastarni tez spadaja gwiazdy. Obiecujaco. Nad glowa Wielki Woz. Na samotnej wysepce portowej czerwonej latarni szampan smakuje jak dawniej.. Dobrze jest miec sie do kogo przytulic pod samotnym swiatlem gwiazd..

Przyszło nowe ! :D

Brak komentarzy

Pod moj balkon przyszlo i siadło Nowe. Mialo laptoka i przyzwoity brak skarpetek na nogach w sandałach. Siadło pod blokiem w ktorym srednia wieku to 75 lat wraz z niemowletami. Znaczy, Nowe siedzi!!

Pod moim blokiem siadło Nowe! :D…

CO DO GROSZA !!

5 komentarzy

Tak, wiem. Nie starczyło mi cierpliwości. Po prawie roku nie starczylo mi cierpliwosci, by ze stoickim spokojem zakochanego Misia permanentnie znosic fizyczna agresje i psychiczne ponizanie ze strony kogos, kogo kochalem. Nie starczyło mi cierpliwosci by sie po prostu wciaz starac i PROSIC, by mowic czego pragne, niczego nie żądając. I nie dostajac niczego o co prosilem. Moglem najwyzej dostawac w twarz i byc wyrzucanym od wspolnego stolu. Zabrakło mi cierpliwosci, by poddawac sie ciągłej przemocy psychicznej i fizycznej. Ponizeniu godnosci osobistej. I nie ja pierwszy uzylem fizycznej przemocy, i nie ja pierwszy uzylem Prawa, by wyegzekwowac to, co uwazam ze mi sie nalezy. Ale dajemy, tylko tyle, ile dostajemy. Albo i mniej. Pierwszy raz w zyciu, po 37 latach, wobec kobiety przemoca odpowiedzialem na przemoc fizyczna, fizyczna agresja na fizyczna agresje. I NIE ZALUJE TEGO. Po roku sluzenia wyimaginowanemu uczuciu milosci, po roku podporzadkowywania calego mojego zycia Jej zyciu, postanowilem ze ten raz jeden, ten raz ostatni, bedzie jak ja chce. I dopialem swego. Wtedy juz cena dla mnie nie miała i nie ma znaczenia. I nie bedzie miala! Jestem w stanie oddac wszystko co mam, fizycznie i mentalnie, by poczuc!! Jesli ktos tak jak Mysz nie potrafi normalnie porozumieć się, porozmawiać i jak dorośli ludzie zakończyć związku, a zamiast tego doprowadza do wyrzucenia z pracy kogoś kogo podobno kocha, a sama musi się błyskawcznie pakować i opuszczać nasze wspólne mieszkanie wyprowadzana o północy przez policję, to po prostu innym pozostawię ocenę takiej postawy. Miejsce na zdjecie spiacej Myszy z puszka od piwa. Nie zamieszczone na prosbe Dodo.

…Czy popelniajacy przestępstwo z urzędu mają ciężki sen?…

zdjeciespiacej Myszy wsrod puszek od piwa, gdy poklucila sie, upila i zasnela w naszym pokoju na Rodos. Brak na prosbe Dodo. ZAMIAST TEGO jest link do UWAGA naWYLUDZENIA (klik)!!
Pisane sobotnią nocą, przy szklaneczce Martini Rosso, w pewnym malym, zagubionym miedzy jeziorkami malowniczym hoteliku pod Koluszkami. Gdzie nad piwnym barem kozy chodzą po trawiastym dachu, a wesele trwa do bialego rana :) I jeszcze poprawiny :) Aż tu pewnej północy SMS z okolic piekła: Że przeżyje ta czerń wściekła Tak napisała Zetkin Klara
z "Listu do Che" – Grabaża i SNL

Niema we mnie ani miłości, ani nienawiści. To tylko podmiot prawny.


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa