Przytulam Kinia o czwartej nad ranem, kiedy odwiozlem do pracy Ptaka..

Czasami chce sie przytulic kogos..
Kogos kogo sie chce kochac tak po prostu, kogos kogo sie nie chce zawiezsc, moze nie chce sie skazic go swoja zla dusza… Moze wtedy chociaz na chwile stajemy sie przez to lepsi..
A kiedy przytulam Kinia, malego, pluszowego rekina, najgrzeczniejszego na swiecie, odchodza mnie zle mysli.. Bo ostatnio chodza mi po glowie zle mysli..

Nie wiem czy zle, po prostu wiem ze moge Myszy nadal narobic gnoju w papierach, kimkolwiek teraz jest i cokolwiek robi w zyciu – i mam czasto straszna ochote to zrobic.. mam ochote odpalic bombe, ktora ja zniszczy. Mam ochote siedziec blok dalej i patrzec, jak to wszystko ja niszczy, powoli, do konca. Mam nadal ochote odplacic tym samym, co dostalem dwa lata temu..

..ale kiedy przytulam Kinia, po prostu mi glupio..
..on jest rekinem, pluszowym, i nikomu nie robi krzywdy.. Jest moim szarym przyjacielem..
Staram sie brac z niego przyklad..