Jadę sobie spokojnie tramwajem, jedną z najdłuższych linii tramwajowych świata (nr 11), z Łodzi do Pabianic, wykupiwszy w automacie wagonowym bilet (jako ze tramwaj mija po drodze trzy strefy biletowe, kupuje sie trzy rozne bilety:) Bilet nabylem oczywiscie studencki, za 1.20zl , jako ze od conajmniej dwudziestu lat nadal czuje sie studentem :)

Jadę więc sobie grzecznie, Żubra sobie z puszki sączę ("Żubr w podróży się nie dłuży!"), kiedy to wsiadają trzy Kanarówki.. Bilet oczywiście okazuję na żądanie, kiedy to jedna z co przytomniejszych Kanarówek zapytała o legitymację studencką. Tą zawsze noszę przy sobie, cóż z tego, że od trzeh lat nie podstęplowaną :) I dopatrzyła się tego, bystrzacha jedna :P Mówię więc – to ja dopłacę do całego biletu, zapomniałem podstęplować w Dziekanacie :D

Bystrzacha Kanarzyni tedy wola dowod ode mnie – daję grzecznie, ta zaczyna spisywać.. A tu podchodzi druga Kanarzyni, taka bardziej obcykana, i cicho jej podpowiada: oddaj ten dowod, nie spisuj tego kolesia, bo nam tylko statystyke złapanych zaniża.. A do mnie: Ja już Pana cztery razy spisywałam, Pan i tak nigdy nie płaci!!

Mówię grzecznie – ja zawsze te blankiety mojej Księgowej daję, nie wiem co ona z nimi robi :D No i poszły sobie, trzy Kanarzynie.. Nawet nie kazały mi dopłacać do całego biletu.. No i gdzie jest to pieprzone "Prawo i Sprawiedliwość" w Polsce Rzeczypospolitej Czwartej Niedorobionej? ..