Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z okresu: 12.2010

Wbrew pozorom, ow tytulowy mops truchleje calkiem logicznie – bo coz ma poczac taki maly piesek, kiedy jak twierdzi kolęda, wobec majestatu nawet co wieksze bydleta i mafiosi klekaja? No truchleje, gdzies pod krzeslem.

Problem jednak jest szerszy.

Wielkie misterium przyjscia Syna Bozego na swiat ziemski, narodzin Odkupiciela naszych grzechow i przyszlego wladcy Krolestwa nie z tego swiata, dzis przezywamy jakze inaczej..

Już od polowy listopada w marketach pojawiaja sie gwiazdkowe promocje, banki zacieraja rece – w grudniu zaciagamy najwiecej kredytow w roku – na prezenty. Grudniowy obrot marketow ma ta sama wartosc, co bilans poprzednich 11 miesiecy.

A prywatnie i domowo, na swieta wyciagamy jakiegos plastikowego drapoka z pawlacza, podobnego do choinki, stroimy przykurzonymi plastikowymi babkami z promocji. Plastikowe prezenty made in China, dla gowniarzy rządnych przedmiotow wypasionych, splacamy w banku do maja.

Czasem gwoli tradycji kupujemy w kilometrowej kolejce biedne, jeszcze zywe, wymeczone, zestresowane zwierze na ofiare.. Wszak mulisty i oscisty karp na Wiliję być musi. Najlepiej zajebany wlasnorecznie.

Nikt już chyba nie lepi recznie z ciasta pierogowego, drobnych uszek trzymajacych sie za brzuszek, z grzybowym farszem w srodku. Prosciej wtrzasnac barszcz z torebki Knorra z makaronem (jak w reklamie przeciez). I kostke filetowa z morszczuka.

Sianko pod obrusem kojarzy sie już tylko mgliscie z jakas podsciolka z dolarow chyba, a dodatkowe nakrycie dla zblakanego goscia wigilijnego zastepujemy ewentualnie SMS-em za 3 zl na schronisko dla bezdomnych zuli..

Wiec siadamy pod wieczor i zremy, wpierdalamy lapczywie wszystko to, co przez tydzien mozolnie naznosilismy z marketow do chaty.

I wpatrujemy sie w nasze kochane okno na swiat – w telewizor, ktory jest na prawach dodatkowej osoby przy stole i gdacze caly czas, niczym przyszywana ciotka, ktorej nikt nie slucha.. Gdzies posrod reklam mignie odwieczny Kevin (jak zwykle sam w domu), albo rownie odwieczna Rodowicz odrabiajaca koledy jak co roku. Alternatywa jest tzw. Kultura Wysoka – transmisja koledowania z jakowejs filharmonii.

A cala rzecz polega na, jak to nazywaja kulturoznawcy, ewolucji tradycji. Zastepujemy to co niezrozumiale, nieciekawe i niepojete tym, co znamy, lubimy i rozumiemy. I tym, co jest wygodne i latwiej osiagalne..

Zastepujemy to co robimy sami, tym co osiagamy latwiej, po prostu kupujac.

Bo po co siedziec nad uszkami 2 godziny, kiedy mogę je kupic na tacce gotowe w markecie? Tradycja jakas, przyjemnosc tworzenia, robienia tego dla kogos? Kto ma dzis na to czas i chec?.. I po jakiego grzyba kupowac zywy swierk w donicy,  do pozniejszego wysadzenia na dzialce i cieszenia sie rosnacym drzewkiem przez lata, kiedy można po prostu zdjac "plastika" z pawlacza?..

A ja Wam wszystkim mowie: "czesc i dzieki za ryby!" (z "Autostopem przez galaktyke") i z rockowymi koledami w wykonaniu Toten Hosen na uszach, jade na Swieta i Nowy Rok do Indii – zobaczyc trzeci z siedmiu cudow swiata nowozytnego. Mieszkac na Ziemi i nie zobaczyc tych kilku miejsc, to kulturalne barbarzynstwo ;)

Wole tak spedzac Swieta – majac w zakamarkach pamieci doznan zapach swierkowej zywicy z choinki, smak domowego barszczyku i dodowej grzybowej, niepowtarzalnego dotyku ciepla kaflowego pieca,  wypatrywania pierwszej gwiazdki przez wychuchana dziure, gdy szyby zasnute kwiatami mrozem malowanymi.. I Mikolaja gdzies w Karkonoszach, ktory na nartach przyjechal do Samotni, z lodem na prawdziwej brodzie..

Ciesze sie, ze moglem kiedys przezyc takie Swieta..


Urodzilem sie w NIEZWYKLYM miejscu i czasie.. Polska, rok 70ty.

Urodzilem sie we wspanialym miejscu.

Dzieki temu ze nie w Ameryce, nie musze sie poddawac presji wyscigu szczurow i bezustannego dazenia do doskonalenia. I zapieprzaniu wylacznie na jeszcze jedno wiecej zero w rzadku na koncie. Bez wiekszego CELU wykorzystania tego, poza egzystencja wymuszona normami spolecznymi.

I ze nie w Brazylijskiej favelli, gdzie nawet nie udalo by mi sie wykorzystac mojego zmyslu do znajdywania mozliwosci i wykorzystywania ich, inaczej niz w zdobywaniu lepszych terenow do dilerki dragow.

Urodzilem sie w Polsce, gdzie nie jest ani rozleniwiajaco goraco, ani przygnebiajaco zimno.

Doroslem w czasie gdy kazdy kto wystawil na ulice lozko polowe, mogl sie dorobic fortuny jak Bagsik, czy inny W.Kruk. I wykorzystalem to. I ciesze sie, ze dzis moge pracowac dokladnie tyle czasu ile chce, a nie ile mi ktokolwiek kaze :) I pojechac kilka razy w roku zobaczyc ciekawe miejsca swiata.

Urodzilem sie we wspanialym czasie.

Urodzilem sie w czasach, kiedy dostep do energii i surowcow jest tani i latwy, gdy nie trzeba juz samemu szyc butow ze skory szydlem, i kiedy nie trzeba jeszcze w ruinach miast szukac resztek miedzi i stali chromowej..
 

Dzieki temu czasowi widzialem jak kolesie laduja na Ksiezycu, jak startuje pierwszy prom kosmiczny, jak wali sie na Ziemie ruska stacja kosmiczna MIR i jak rozwalaja Mur Berlinski, dzieki czemu ponad pol Europy zmienilo swoje granice. Bez wojny. 20 lat pozniej to samo, dzieki Unii, prawie zniknela polowa europejskich granic, takze bez rewolucji.

Pamietam jeszcze jak trzeba bylo biegac by zadzwonic do budki telefonicynej z 50gr w reku i 15lat czekac na podlaczenie w domu telefonu z Telekomuny(kacji). Dzis kazdy gimnazjalista ma przy dupie dwie komorki. Za 10 lat przestana istniec ostatnie tel. komorkowe.

Robilem Nowoczesne zabawki" z pierwszych tranzystorow germanowych, 25 lat pozniej za tygodniowke moge kupic czterordzeniowy procesor Pentium. Za parenascie lat polaczenie buzujacej dzis genetyki i informatyki wystrzeli chodowaniem w domu procesorow bialkowych. I procesorami kwantowymi. Bedzie jak w "Czarnych oceanach" Dukaja – kazdy mysla stworzy wlasny MOD rzeczywistosci – nie bedzie juz zadnych komorek, internetu, komputerow.

Jesli sie do tego czasu nie zachleje, chetnie to zobacze :)


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa