Nasi najblizsi ktorzy odeszli, odeszli.
Jesli po drugiej stronie nic niema, oprocz ciemnosci, nie istnieja. I maja nas w dupie.
Jesli przeszli ascndencje (znaczy, dusza ich sie juz nie dusi w ciele), sa wolnymi, szczesliwymi duszami, to fajnie.

Ale tak czy owak, MAJA W DUPIE to cale szorowanie grobow domestosem, przykrywanie ich folia remontowa przylepiana tasma malarska (sic!), kupowanie kwiatow i zniczy – przez jednych – najbardziej wypasionych i drogich, przez drugich – najtanszych w markecie, ale za to ile ich wystawie! Wiecej niz sasiad! :)

Zmarli maja w dupie te swoje wypasione, poszorowane i zalaminowane pomniki, genetycznie pedzane w Chinach chryzantemy, wieksze od glowy Twojego dziecka (ale na strasznie cienkich lodygach), plastikowe znicze po 45zl sztuka (68cm w obwodzie) albo kiczowate lampki z Tesco – nie z woskiem, a ŁOJEM kostnym (wyciskanym z kosci padłego bydła).

Ten caly blichtr jest tylko dla nas, zywych.

Czesto wydaje nam sie, ze PAMIEC o zmarlych jest tym wieksza, wiarygodniejsza, trwalsza, im wiecej na nią wydamy i im wiecej sie naszorujemy kamieni tego jednego dnia w roku. A pozniej zapalimy te łojowe wklady z odpadow wyzszych frakcji alkoholi (wosk jest 10x drozszy!), postoimy nad kamieniem, udajac ze odklepujemy 3x "wieczny odpoczynek", nawet nie zastanawiajac sie nad tym co ten klepany text ze soba niesie… Nad tym co chcemy powiedziec naszym bliskim..

Nie wspomnimy stojac nad kawalkiem granitu tego, jacy byli za zycia, Babcia, Ojciec, Brat.
Nie ozywimy ich we wspomnieniach, nie zobaczymy okiem wyobrażni, jak babcia mowila do Ciebie "moj złoty kasztanku" czesząc kota, ani jak wygrałeś z Ojcem wyścig w biegu pod górkę w Jastrzębiej Górze.

Bedziemy za to patrzec na boki – kto przyszedl, z kim chodzi, jak sie ubral i ile wywalił kasy na wystroj swojego kawalka granitu.

Pojdziemy do chaty, moze nawet zjemy obiad z przyjezdna ciotka nie widziana od roku, popijemy, moze opowiemy jak nam dobrze idzie w Szkocji czy innej Kopen-Hadze.

Zmarli pozostana juz w swoich granitowych jesionkach, do przyszlego roku…

Print Friendly