Dzień dobry, na dzisiejszym wykładzie omówimy kultury zbieracko-łowieckie współczesnej Polski wg. aksjologii ekonomicznej. Kultury te dzieli się na bierne, czynne i nadczynne.

Kulturę bierną możemy scharakteryzowac hasłem „co zbiore na śmietniku, co złapie na trawniku”.
Na większości osiedli dużych miast, na śmietnikach można znaleść szafki kuchenne, drzwi, klozety, umywalki, dywany o jakości lepszej niż większość Polaków w domach posiada. Są osoby, które nie boją się w ten sposób wymieniać przedmiotów gorszych na nieco lepsze (a te stare zutylizowac w formie opału lub wyposażenia działki).

Łowcy natomiast posiadają zapomnianą wiedzę, że np. jadalne są gołębie wszelkiej maści, kaczki i łabędzie, drozdy, a także mirabelki, renklody, jabłka z zapuszczonych miedzyosiedlowych sadow, pieczarki, kanie, twardzioszki przydrożne, topinambur, szczaw, rosnące na okolicznych trawnikach. Łowcy bierni są w stanie przez kilka miesięcy w roku nie płacić za pożywienie, zwykle jednak zaoszczędzone w ten sposób środki przeznaczają na napoje lub środki do ich produkcji. Wielu łowców udaje się w tym celu na lokalny rynek, by zebrać niesprzedawalne owoce, przerabialne na dżemy lub ekologiczne wino.

Jesli czują się Państwo nieco zniesmaczeni profilem tej klasy, omówimy kolejną formę, formę czynną zbieracko- lowieckiej ekonomii, jak mniemam, znacznie bliższą Państwa mentalności. Ze względu na konieczność czynnego zaangażowania ekonomicznego, rozrozniamy tu zbieraczy punktów lojalnosciowych i łowców okazji.
Punkty zbiera się tu za tzw. czynne nabycie, w zbieraczach indukuje się konieczność czestszego niż to konieczne, nabywania produktu, w zamian za skumulowane zniżki i gratisy. Tankowania, Allegro, CallPay, PayBack, wszelkie carefourowe Rodzinki – Zbieracze aktywni są wszędzie.
Łowcy natomiast skupiają się na ofertach handlowych typu „cztery sztuki taniej”- jesli są stałymi konsumentami produktu, efekt lowow zostaje osiągnięty. Nie zawsze się to udaje, gdy łowca zwiedziony ceną, nie tropi ceny produktu za kg, efekt lowow moze być wątpliwy. w tej klasie plasuje się też elita lowiecka – wiedzaca że obuwie należy reklamować zaraz po sezonie (do 6 mies.), lub że kupuje się przez allegro tv 50′ na dużą imprezę i zwraca sprzedawcy w ciągu 10 dni. Wiedzących doskonale, że wszelkie promocje należy fotografować, rozmowy z konsultantami nagrywać, a umowy do podpisania czytać w zaciszu sadyby.

Wśród środowiska naukowców badających tą dziedzinę ekonomii trwają jednak spory, czy tej ostatniej klasy Łowców nie zaliczyć do klasy tzw. łowców nadaktywnych, posiadaczy znizkowych koncernowych kart profitowych, firmowych kart opieki medycznej, zniżek branżowych na deputat węglowy czy ubezpieczenie samochodu, lub np. zwyżek w oprocentowaniu lokat bankowych.

Z jednej strony możemy taką postawę traktować jako łowy na profity powiązane bezpośrednio nie ze stricte wydatkami, ale z funkcją zawodową lub społeczną podmiotu. Słowem, „nie-łowca”, statystyczny obywatel, nie jest w stanie „złowić” takich okazji, nie posiadając konkretnych przymiotow – czy to wiedzy, czy zatrudnienia. Jednak bardziej pod rozważania etykow lub filozofów należało by poddać rozważanie, czy jest to wykorzystywanie społeczeństwa przez nadLowcow, czy docenienie przez społeczeństwo o wiele większego społecznego wkładu ekonomicznego takich osobników.

Dziękuję za uwagę, przypominam że automat z kawą przed salą wykladowa wydaje co piąty napój gratis, można się składać ze mną do puli.

Smacznego.