Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z okresu: 12.2014

I znów, jak od tysięcy lat, nadchodzi ten szczególny czas, ten niezwykły dzień, gdy narodziny jednego dzieciaka, gdzieś w dalekiej Jerozolimie, zmieniło prawie cały świat na kilka tysięcy lat i dusze miliardów ludzi na Ziemi…

Czy zmieniło? Jak? Co w nas pozostało z przeżywania tak niesamowitego wydarzenia ?
„Gdy śliczna panda dzieciątko piaskuje…”

Przecież święta to swięta, żadne tam chrystusy, maryje, są bombki na plastikowej choince, gwiazdor z prezentami przychodzi (Mikołaj przychodzi w Mikołajki!) i tyle. Złazi się rodzina i inne ciotki by wyżerać to co nataszczyliśmy. Święta to zakupy i wszędzie pełno gości w czerwonych pidżamach. W TV leci ten stary narkoman Kevin i jakieś kolędy smęcą. I gites. I tylko karp mógł by mieć mniej ości.

Pójdźmy wszyscy na zakupy…

Jest na osiedlu taki fajny sklepik z rybami. W środku Łodzi, ma zawsze w czwartki ŚWIEŻE  młode śledzie! Nie solone czy z octu – a takie do smażenia na głębokim tłuszczu, wychodzą z nich najpyszniejsze chrupaki do piwa, jakie jadłem! W sklepiku zwykle nie ma żywego ducha. Idę w poniedziałek rano, o 9″, przed sklepem kolejka ponad 20 osób, w środku z 10. Staję. Stoję sobie z 15 minut, a ze sklepu nikt nie wychodzi. Mówię, nie! Nie dam się zwariować, żeby po kawałek ryby stać 2,5h. O karpiu z marketu nawet nie pomyślałem. W środę, godzinę temu sklepik znów był pusty. Z mainstreemu były tylko ogony od karpi na wagę :P Kupiłem te rybki które potrzebowałem, świeże i bez kolejki. Na prawdę wolę nie kupić czegoś, niż stać po to godzinami jak głupi głupek jakiś. W imię tradycji ustać nogi po pas?

Bydlęta klękają…

Klękają najpierw przy bankomacie, albo przy Konsultancie sprzedawcy kredytów w banku, później klękają przy kasie w supermarkecie, na koniec klękają pod ciężarem siat i foliówek z żarciem. Niektóre klękają też, nie wyrabiając już na krzyż w kuchni, pochylone nad garami pełnymi bigosów.

Bóg się roodzi…

Gdy Bóg się rodzi, trzeba KRWI! Trzeba składać ofiary z życia, trzeba ofiarnego karpia do domu przywieźć żywego, żeby go zatłuc rytualnie młotkiem w kuchni! Na chwałę Panu zatłuc. Ofiarę składamy, niczym biblijny Izaak ze swego syna! Jadłem kiedyś w kibucu,  nad jeziorem Genezerit (po którym chodził Jezus) rybę tam pieszczotliwie zwaną Piotrusiem (ryba św. Piotra). Jest podobna do karpia, ale o wiele smaczniejsza i mniej mulisto-oścista niż te nasze karpie, pasione przez 3 lata śrutą z kukurydzy i czerstwego chleba. Zapraszamy, tylko 9.99zł! Wolę pyszne śledzie, albo pstrąga górskiego, równie tradycyjne, postne, wielkopolskie!

A On łamał i rozdawał uczniom mówiąc…

Tak często, jak myje się normalny traper na dzikim zachodzie – od Wielkiej Nocy i na Boże Narodzenie, tak często normalny Polak bywa w kościele.  A i to po to, żeby za przeproszeniem poświecić jajka, albo NABYĆ opłatek (spróbujcie kiedyś wziąć opłatek i nie dać „co łaska”!). Bo to taka tradycja, tylko w Polsce i na Litwie, opłatkiem się połamać. A przecież najstarsza i jedyna tradycja, to: to czyńcie na moją pamiątkę! – dzielmy się CHLEBEM, tym zwykłym, prawdziwym codziennym ciałem Pana.  Ale chlebem? To takie pospolite przecież, nie-świąteczne… A Jezus z Nazaretu ubogim pasterzem był. Chlebkiem pita się dzielił, do opłatka nieco podobnym, przecież nie wielkim bochnem na drożdżach :)

Nie było miejsca dla Ciebie…

Tu chyba niema miejsca dla mnie, kogoś kto nie daje się zwariować tą całą manią zakupów, tłoku na ulicach, korków na drogach, dla kogoś kto woli dać się pokłuć pachnącym żywicą żywym świerkiem kłującym podczas ubierania w ozdoby, niż ściągać z pawlacza plastikowego ogigla..

Lulajże, Jezusicku!

Dla tego jako jedną z najpiękniejszych Wigilii wspominam tą w górskim schronisku Samotnia, w kotle polodowcowym pod Śnieżką, gdzie każdy ranek zaczynał się od odśnieżania „Sybirku” (takiej mini-przełęczy, zasypanej na dwa metry wysoko, żeby UAZ mógł z piwem przejechać) wspólnie z Gunterem, dwumetrowym, emerytowanym żołnierzem Legii Cudzoziemskiej i alkonem Bartkiem, który pilnował rozwielitek i rano chodził odladzać ujęcie wody dla schroniska.  A Gwiazdor przyjechał na nartach z Karpacza, z oblodzoną soplami brodą i worem prezentów. Każdy z pracowników dostał symboliczny upominek (a Mikołaj bimbru na rozgrzewkę!) bardzo turystyczny (m. in. od pani Ani Czerwińskiej, najstarszej himalaistki i Mtevereściarki świata.

Moja bombka choinkowa pewnie jeszcze tam wisi pod sufitem – taka tradycja – kto z obsługi raz tam spędził wigilię, ma swoją bombkę choinkową na zawsze :)

Wczoraj w Sejmie (artykuł) PIS pokazał swój poziom merytoryczny oraz całkowity brak kultury, oraz jak można zamienić salę sejmową w chlew i oberżę w jednym – Krystyna Pawłowicz jadła ostentacyjnie, wymachiwała widelcem i rzucała wiązki pod adresem posłów. Do posła Jońskiego „ty chamie”, do Andrzeja Rozenka „stul pysk!”, do Radosława Sikorskiego „zamknij ryj! Cóż, taka kultura, jaki dom, z którego pochodzisz. Panią Pawłowicz zapewne od zachowania kultury zwalnia immunitet poselski.

Oczywiście nie było by zadymy w sejmie bez udziału Kaczyńskiego – ten Wielki Duchem Kurdupel zawsze wmaciarewiczuje swoje trzy słowa do ojca prowadzącego – więc jakoś się nie dziwię, że gdy pan Prezes korzystając z zamieszania wdrapał się na sejmową mównicę, oczywiście bez zgłoszenia chęci zabrania głosu marszałkowi sejmu (prezesa przecież nie obowiązuje prawo,  nie musiał niczego zgłaszać! Wlazl sobie i chciał bajdurzyc,  jak Zagłoba po 3 dzbanie wina), Armand Ryfiński, były poseł Twojego Ruchu, krzyknął do Jarosława Kaczyńskiego: siadaj kurduplu.

Warcholstwo wobec warcholstwa nie jest uzasadnione, należało może krzyknąć: prezes-siad! , jednak protest wobec łamania prawa (sejmowego)- juz tak! Tym bardziej gdy łamie je ktoś z PRAWEM wypisanym na sztandarze partii!

Też uważam, że Kurdupel powinien siedzieć :)


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa