Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z okresu: 5.2015

Pąkiel

Brak komentarzy

Pąkiel.
Tak pieszczotliwie nazwalismy to stworzenie. Choć pieszczoty raczej nie wchodziły tu w grę, bo był wielkości małej planetoidy.
Tak, pamiętam, kapitan zwiadu sprawdził w google i się wymądrzał, że to pąkla, nie pąkiel.

Dla nas był i tak Pąklem i już. Bo przecież zamiast tak jak pąkla tkwić przyczepiony do powierzchni, tak Pąkiel był zagrzebany.
Tylko jego lejek fagocytujący wystawał nad powierzchnię planety. Reszta była zagrzebana w ziemi. A własciwie w skorupie ziemskiej, bo dolne partie Pąkla omywane były przez pływy lawowe astenosfery. Ot, tam, gdzie lęgną się wulkany. A Pąkiel potrzebował ciepła lawy do swoich reakcji rozkładowych. Ale to odkryliśmy dużo później…

Gdy próbowaliśmy porozumieć się z Latjącymi Małpami, albo z Muchami, szybko zrozumieliśmy (po zestrzeleniu Małpy…) że Pąkiel tworzy swiadomość roju. Był rodzajem Roju – to o czym dowiedziała się jedna Małpa lub Mucha, wiedziały momentalnie wszystkie, no i oczywiście Pąkiel też! To się przydawało, gdy zrozumieliśmy czym i dlaczego Pąkiel się odżywia. A nawet to, dlaczego istnieje.

Małpy mieszkały w jaskiniach dookoła leju gębowego. Miał kilkanaście kilometrów średnicy. Nad lejem zawsze wisiała w powietrzu chmara Małp. Znosiły pożywienie dla Pąkla i odlatywały. Czym były Małpy? Pewnie tym czym mrówki robotnice. Chociaż bardziej przypominały biologiczne roboty – czteroskrzydłe, sześcionogie stwory. Tylko z małpią mordą. Kapitan wygooglał, że to jakieś przerosnięte muchówki, ale dla nas były to małpy i juz. I tak jak czarownica z zachodu, Pąkiel wysyłał Małpy. Zamin Małpy poleciały po żer, wypuszczał Muchy. Stwororoboty zwiadowcze, z wielkimi trzema fasetkowymi oczami i fotoogniwami na skrzydłach. Wypatrywały żeru dla Pąkla, pobierały próbki, powiadamiały, a on decydował i wysyłał Małpy.

Małpy znosiły do leju pokarm dla Pąkla. Same śmieci! Wraki samochodów, odpady z budów, przetwórni, złomowni, porywały nawet martwe krowy i zdechłe myszy, potrafiły porwać cały kontener śmieci ze składowiska, albo wkopać się w śmietnisko! Nie porywały niczego żywego ani niczego przydatnego, funkcjonującego. Sam chłam i śmieci. A Pąkiel to żarł!

Żarł i napędzany energią geotermiczną gorącej lawy astenosfery trawił. I wydalał. I to, wbrew prawom entropii  izdrowemu rozsądkowi, żrąc ten cały smietnik, wydalał pierwiastki w postaci czystej. Tlen, azot, fosfor we wszystkich odmianach alotropowych. Tak samo węgiel – grafit, grafen, diament. Wszystkie metale w formie kuleczek ważących 27,5 grama. Wystarczyło przeciąć odpowiedniego Skórzaka.

Skórzaki pojawiały się w promieniu 50km od Leja Pąkla. po prostu wyłaziły z ziemi i leżały jak dojrzałe dynie. Tylko ich kolory wskazywały co znajdziemy w srodku. Na metale były czarne, żyłkowane kolorem metalu. Na niemetale, takie beżowo-sraczkowate. Na gazy – skroplone, stałe, lub gazowe pod cisnieniem  – niebieskawe. Pierwszy Skórzak po dziabnięciu nozem eksplodował Kajzerowi w twarz. Był niebieski. Z zielonkawymi żyłkami. Przy takiej dawce chloru Kajzer nie miał szans. Najfajniejsze były czarne ze złotymi żyłkami, równie żadkie jak te beżowe z czarnymi zyłkami – w nich zdażały się, obok grafitu, diamenty…

Przez kilkanaście lat od odkrycia Pąkla powyrastały wokół niego przetwórnie, zakłady chemiczne i produkcyjne, huty, rafinerie… Korzystaliśmy z tego co Pąkiel wydalał pełnymi garściami! W leju lądowały stare komórki i płyty komputerów, a w Purchlach złoto, miedź, bizmut i co tam jeszcze..

Do dziś nie wiemy czym był. Może z czegoś wyewoluował sam, otoczony cywilizacja pełną odpadów, może był genetycznym prezentem od jakichś gwiezdnych podróżników przelatujacych w pobliżu i mimochodem. A może żywą rafinerią, pasożytem międzygwiezdnym, przylepionym do Ziemi. Nie wiemy do dziś.

Któregoś majowego poranka Skórzaki przestały się pojawiać na powierzchni. Nie wiemy dlaczego.
Pąkiel przestał działać. Albo zdechł.

Tylko w otworze leja znaleźliśmy kilka ton sprasowanych foliowych toreb z „Biedronki”.

Wstawaj! budź się! Rusz się!

Słonko radośnie świeci, po nosie łaskocze!

Ptaszki drą dzioby, świergolą, pitolą!

Trawa pachnie, bo Kosiarze właśnie ją rżną, warcząc!

Maj, nowy dzień cię wita!

A poza tym, jest już po trzynastej :-D

 

A wczoraj z moją Towarzyszką Życiową chcieliśmy zrobić ostrą imprezę. W pobliskim Tesco zanabyliśmy słoik chrzanu i musztardy. I pięć kubków jako uzupełnienie składu, po ostatniej wojnie z entropią (zjazd szafki ściennej ze ściany z 20-ma kg zastawy wszelakiej, to jednak znaczny wzrost entropii w okolicy). No i w domu ja chciałem na ostro, z Sarepską, ale Ona była do chrzanu :-P

Ab ovo Veritas

Brak komentarzy

Na całą planetę mieliśmy tylko dwa.
Ale dwa Jaja Supermiasta w zupełności wystarczą na kolonizowaną planetę typu ziemskiego.

Zdarzały się jaja terraformujace, kopalinowe, wydobywcze.. Nie wiemy do dziś skąd się wzięły. Być może w pasie asteroid pozostawial je jakiś starożytny kosmiczny zajączek wielkanocny… Choć Magothowie wierzą, że Wielka Boska Kura Która Była Pierwsza….

Jaja były dla nas szczytem inżynierii i genetyki jednocześnie. Bo gdy tak jak w pojedynczej komórce zygoty są dwie kopie pełnego zapisu genetycznego z którego podział po podziale, komórka po komórce jak z chemicznych klocków lego buduje się cały skomplikowany dorosły organizm, pełen zróżnicowanych tkanek, układów fizjologicznych, pełen sprzezen hormonalnych i reakcji nerwowych, wręcz w takiej podwójnej helisie z czterech tylko zasad peptydowych, za to pięknie ułożonych wg.Wielkiego Projektu, zapisana jest takze, nasza swiadomosc..

Tym samym były Jaja. Tak samo jak w ziarnku fasoli zapisane było jak ma wyrosnąć całe pnacze, jakie ma mieć liście, kwiaty, straki, nasiona, tak samo w Jaju była zapisana cała informacja co z niego wyrośnie. Były Jaja funkcyjne – z kopalinowego wyrastala kopalniohuta, z weglowodorowego – szyby wydobywcze z rafineria i przetworniami ropopochodnych. Wystarczyło aktywować Jajo a ono już samo znajdowało złoże i wyrastalo!

Mieliśmy na początku troche problemów z obsugą tego co wyrosło, te dziwne znaczki nie przypominały ani komend Ankuzow, ani języków klingonskich. Zaczynaliśmy od „włącz – wyłącz ” i „uwaga”, po roku mieliśmy pełne procedury zarządzania kopalnią i rafineria. Jednak Supermiasto, to było zbyt rzadkie Jajo, nierozpracowane zarządzanie, skomplikowane procedury, wielopiętrowe zależności. ..

Jajo w tryb budowy aktywowalo się niby prosto – trzeba było je trzymać w temperaturze tysiąca stopni przez równe trzy minuty. Więc przypadkowa aktywacja nie mogła nastąpić przy wejściu jaja w atmosferę jakiejś planety, przy przejściu zbyt blisko Słońca, przy wrzuceniu do ogniska przez małpoludy, nawet przy doświadczeniach jakiegoś Sędziwoja. .

Pierwsze Jajo (kopalniane) aktywowało się w centrum ośrodka badawczego po roku testów. Dziś mamy w tym miejscu największą kopalnię miedzi i zakład odzysku złota z urządzeń elektronicznych.

Jednak Jajo Supermiasto? Te w asteroidach znajduje się najrzadziej. Dwa jaja na jedną terragotową planetę. Średnio, w czasie. Na jeża.

A planetę już mieliśmy. Piękną, pełną gór i jezior, tlenu i czystej wody. Było trochę kopalin, ale na tyle mało, że mogły poczekać.

Aktywowaliśmy na niej Jajo! Na pieknej, bezludnej planecie typu ziemskiego. Kilkadziesiąt km od wybrzeża lokalnego kontynentu.  Jajowata czerń przeszła w żółć. Jajo ożyło! Wypuściło setki małych srebrzystych korzonków, szybko rozgałęziających się na miliardy mniejszych sięgających coraz dalej i dalej!… Każdy z korzeni przesyłał do Jaja informację i napotkanych minerałach, metalach, surowcach, lokalnym składzie chemicznym.

Miasto (Jajo) wiedziało dokładnie ile i czego potrzebuje. I w którym miejscu. Korzenie Miasta robiły się grubsze i coraz wieksze w miejscach, pomiędzy którymi były przesyłane substancje odżywcze Miasta. Na poczatek granit, marmur, kreda. metale. Korzenie Miasta pulsowały itransmitowały. Wszystko – od miejsca występowania w Ziemi, do miejsca budowania.

Mury miasta rosły DOSŁOWNIE. Rosły z miejscami na okna, które wyrastały we własciwych miejscach po znalezieniu przez korzenie Miasta złóż ropy i wyrośnięciu przetwórni PCV. Korzenie Miasta przenosiły wszystko. Od cząsteczek helu po metale ciężkie, gotowe cząsteczki polimerów i miliardy innych substancji chemicznych.

Mieliśmy Supermiasto! z dzielnicami Zarządzania, Koordynacji, Pracy, Wypoczynku, Produkcji, i co tam jeszcze korzenie Miasta przyniosły w okolicę!

,,,ale nadeszly inne czasy, a Miasto zmieniało się dynamicznie, zgodnie z pojawiającymi się potrzebami…

Dostałem w prezencie Narzędzie. Narzędzie do Wszystkiego. Taki jakby klucz francuski, ale nie tylko do odkręcania śróbek. Do WSZYSTKIEGO.

Kiedy i jak? Po prostu spotkałem chomika. Był dość duży jak na chomika, rozmowny. Jakiś bardziej inteligentny niż przeciętny taksówkarz. Albo hydraulik.

Poprosił mnie o wyleczenie swoich strasznie krzywych i próchniejących zębów, bo z tym sobie nie potrafił samodzielnie poradzić. Nie radził sobie z tkankami biologicznymi. Bo to bardzo techniczny chomik był. Poleciłem mu na prawdę dobrego dentystę chomiczego.

Narzędzie! W mojej dłoni znalazła się metalowa kulka,wygodnie się w niej mieszcząca. Ugryzła mnie! Chyba pobrała próbkę. W końcu DNA chomika znacznie różni się od ludzkiego, Narzędzie musiało przestroić filtry percepcyjne, zredefiniować skalę, dostosować się do innej motoryki i kinetyki ciała. Dostosować percepcję zmysłów i poziomy odczuwania. Oraz pragnień.

Bo Narzędzie reagowało na pragnienia. Na początku było je trudno kontrolować. Zadanie: zdefiniuj: chcesz by śrubka była wkręcona, czy chcesz by hulajnoga dla synka była zbudowana? Trzeba się skupić na szczegółach abo całkowicie zdać na Narzędzie!

Na śrubkę – już mam: końcówka DIP śrubokręt płaski. Ale na naprawę – laserowo wyświetlony na ścianie plan naprawy. Algorytm, narzędzia. Niezbędne materiały.

Na właściwą myśl narzędzie momentalnie reagowało wypuszczając cieniutkie, metalowe korzonki oplatające dłoń, rękę, bark, pół ciała. Korzonki rosły, pęczniały w siłowniki pneumatyczne, olejowe, elektromagnetyczne – suwne i obrotowe. Końcówki robocze twardniały w vidiowe kryształy, SDS-owe wiertła, frezy wycinające otwory pod zawiasy szafek meblowych, flexy, tarcze, piły…

Nie dało się na to patrzeć.. Potrafisz patrzeć jak to się dzieje i zaakceptować morphing wiertła w tarczę diamentową? raczej nie. To tak jak z przemianą człowieka w wilkołaka. Nie da się patrzeć. prościej patrzeć na wyświetlany na ścianie projekt niż na morfujące wiertło własnej ręki…

Złożenie szafki z IKEA? 10 minut. Zamiast 40-tu. Narzędzie skanuje instrukcję, laserowo wyszukuje elementy i wskazuje ich miejsca w montażu. Każdy element jest na czas na miejscu i Narzędzie ma wtedy odpowiednią końcówkę roboczą.

Ale to pikuś.

Chcesz zbudować szybowiec? Albo domek na drzewie dla dziecka? POMYŚL o tym, wyobraź sobie DOKŁADNIE jak ma wyglądać! Narzędzie wyświetli spis materiałów – ilościowych i jakościowych, podzespołów fabrycznych. Wyświetli plan technologiczny i roboczogodzinowy. Plan jest gotowy, wszystkie Narzędzia mam w ręce.  DO DZIEŁA!

Po miesiącu Narzędzie się wyłączyło. Skontaktowałem się z chomikiem. Powiedział, że trzeba przełączyć opcję akumulatora na z accu na continuois. wtedy akumulator zasilający wchodzi w tryb ładowania permanentnego.

Akumulator zasilający Narzędzie to też ciekawostka chomiczej technologii . Nie jest to sensu scricte bateria albo akumulator. Raczej kondensator, skomplikowane urządzenie, pobierające stale energię grawitacyjną, przekształcające je powoli w energię elektryczną akumulatora, doładowujące się stale. Chwilowy pobór mocy elektrycznej rozładowuje nieco kondensator, nadal doładowywany energią grawitacji planety.

Więcej nie spotkałem chomika, a Narzędzie działa do dziś! Od tego czasu ogłaszam się na Gumtree jako  „ZŁOTA RĄCZKA”.  Choć ona nie jest złota. Raczej metaliczna i zmiennokształtna. Czasem nie odróżniam, czy to jeszcze frez, czy już wkrętarka…

Czy po prostu moja dłoń, gładząca brzuszek Ukochanej, gdy pomyslę „koniec”…..


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa