Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z okresu: 6.2015

Siedzimy sobie z Michalinką i słuchamy Pidżamy :)

Znaczy, ja siedzę przed laptokiem, trzymam trzytygodniową Michalinkę na lewej ręce (niech się w końcu odbeknie!), a prawą usiłuję odpisywać na maile i pisać bloga.. Sówka (moja ukochana Towarzyszka Życiowa) poszła do dentysty reperować uzębienie.. Siedzimy więc sobie, muzyki słuchamy, blogujemy..

I tak się refleksjuję, wzruszam się, tak za Grabażem powtarzam ze czasem wystarczy splunąć na szczęście, a szczęście łapie Cię za nogi i nie puszcza.. Czasem się boję, że za dużo tych szczęść i przychylności w życiu już wykorzystałem. Czasem bardzo mi żal tych ptasich szczęść łapiących za nogi…

I tak sobie siedzimy z Michalinką, Pidżamy słuchamy. Blogujemy. Miśce się chyba najbardziej podoba „Bal u Senatora” :) Rytm jej się podoba. Może ma zadatki na Mikę Jagerkę :) A może to tylko autosugestia, w końcu to jeden z pierwszych kawałków Pidżamy, przy którym w latach licealnych pogowałem na koncertach w ODK Słońce na poznańskim osiedlu Przyjaźni w latach 90-tych..

Pieluchę czas zmienić…

„zbrodnia i kara, grzech, litr wina i tak historia ta się zaczyna”…

..a później tylko cichutko gra mi w głowie „moralne salto”.. Pit.

Istnieje w Polsce ekstremalna grupka ludzi, na tyle nieliczna, że gdyby wyrazić ją procentowo, to wyjdą takie promile jak po wypiciu Redsa. Kim oni są? Zapewne wyborcami pana Brauna, istotniejsze jest jednak to, że chcą uczynić królem Polski człowieka zmarłego ponad 2 tysiące lat temu; -) Normalnemu człowiekowi taki postulat wydaje się absurdem. Nawet jeśli chodzi tylko o pewien symbol, z którym garstka osób się identyfikuje.

OK. Niech sobie postulują ustanowieniem Chrystusa królem Polski, jeśli im to sprawi psychiczny orgazm. Wolną droga. Jednak bądźmy konsekwentni. Polska gdy była królestwem, to Królestwem Obojga Narodów! (chyba że liczyć marionetkowe, podległe carycy Katarzynie Księstwo Warszawskie). A więc Chrystus powinien być Królem Polski I Litwy! Bezapelacyjnie! Czy Pan Braun zapytał Litwinów czy chcą by królował im galilejski Żyd?

A ilu prawdziwych Chrześcijan popiera taki sposób profanowania ich najważniejszego symbolu religijnego?

Sięgnijmy więc do Księgi (gr.byblos =księga), słowem, co mówi Biblia na ten temat? Ano, opowiada np. o przebiegu sądu nad Chrystusem. Ten, zapytany przez Poncjusza Piłata, a może któregoś ze Starszych żydowskiego Sanhedrynu, o to czy jest królem Żydów, odparł : moje królestwo jest nie Z TEGO ŚWIATA” Nawet średnio rozgarnięty gimbus wie, że chodziło o królestwo duchowe, takie które rozciąga się w naszym sercu, duszy, a nie na hektarach po upadłych PGR-ach na Podlasiu.

Bo wszak Rzymianie dopuszczali i tolerowali praktykowanie różnych religii na terenie Imperium. Nie tolerowali za to absolutnie konkurencji we władzy. I Chrystus nie został oskarżony z paragrafu „dziwna religia i 8 ne herezje „, a z tytułu uzurpowania sobie WŁADZY nad okolicą, co mogło doprowadzić do buntu przeciwko Rzymowi w całej żydowskiej prowincji. A do tego nie mógł dopuścić ani namiestnik Rzymu, and spolegliwy mu Sanhedryn (no wiecie, Aniasz i Kajfasz).

Uważam więc próbę powołania Chrystusa, przywódcy duchowego i proroka dla jednych, Zbawiciela i władcy naszych serc i dusz, dla drugich na króla kilkuset hektarów ziemi ornej szóstej klasy za POTWARZ, PONIŻENIE dla każdego wierzącego, a dla ateistów za totalne spłycenie idei które ludziom chciał przekazać i za które został zamęczony ten wielki człowiek.

Piękne niedzielne południe. Parka gimbusów z puszkami piwa ładuje mi się na ogrodzony plac zabaw tuż przed balkonem. Miał bym to w dupie, gdyby moja córka nie dorastała do wychodzenia na ten właśnie plac zabaw. Zahaczam ich tedy przez balkon:

- wiecie, uważajcie, bo tu Psy chodzą i spisują tych którzy chodzą i chleją piwo na placu zabaw.

Cisza, zero reakcji. Jak to gimbaza.

- bo może ktoś was podkablować, że chlejecie piwo na placu dla dzieci.

Cisza, zero reakcji. Jak to gimbaza.

- to nawet mogę być ja – dodaję.

Oczywiście zero odpowiedzi, ale wzięli swoje piw i gdzieś się powlekli. Mision succefill.

 

A tak zupełnie z innej bajki – parę lat temu na Osiedlu była plaga gostków i gosteczków chlejacych piwo na ławkach. Oczywiście chlejąca dzieciarnia siadała na oparciach ławek, ładując buciory na siedzenia. I na co wpadła Spółdzielnia, gdy mieszkańcy jej marudzili? Po prostu zleciła POOBCINIANIE OPARĆ od wszystkich ławek na osiedlu. Cel uświęca środki. Problem zniknął jak sen złoty, od wielu lat pod blokami jest spokój.

Czego i wam życzę.

Zaczęło się jakoś tak zwyczajnie, koło piątej nad ranem. Jest to godzina, w której zdarza mi się zasypiać.

Co prawda Sówka od tygodnia mi mędziła, abym zadzwonił do któregoś z kuzynów medycznych i poprosił żeby wreszcie przyjęli ją na porodówkę, bo już na brzuch nie wyrabia i kulga się jak miś Kuleczka… A dziś, nad ranem, jakoś tak bardziej pobolewało. Powiedziałem, ee, może przejdzie.. Ale nie przeszło :) Nasiliło się ino, trza się było zwlec z wyrka, dzwonić po taxę i fruu na Raszeję!

Wszyscy wiedzą, że w Poznaniu są dwie porodówki – na Polnej i na Lutyckiej. Lutycka to taki trochę kombinat (miałem tam wykłady), Polna jest przygotowana zaś na patologie rozwojowe i okołoporodowe. Ale jeśli ciąża przebiega prawidłowo i monitorowana jest przez dobrego ginekologa, warto rodzić w Raszeji :) Znaczy, w szpit. im. Raszei. Patron taki, przed którym chylę czoła – see Wikipedia.

Czerwiec, jakaś szósta trzydzieści, dyżurna położna rozpoznaje jakąś „fazę pierwszą” i daje z osiem druczków do wydługopisowania. Fajnie. Dobrze że wody nie odeszły przy piątym druczku, bo by pani przyjmująca miała sprzątanie. A może wydzieliła by tylko mopa? Dobra, i tak była miła, szpital nie wziął grosza za asystę ojca przy porodzie (zapłaciłem 15zł za pranie lompów w które się musiałem przebrać – w końcu nie wiadomo co kto z ulicy przyniesie, a to  porodówka.. Kwitek z „fiskacza” był z przed dwóch dni i przedarty, ale niech będzie pani na zdrowie :)

 

CDN

Dziś dzień dziękczynny i radosny.
Święto Najświętszego Ciała Chrystusa. Bo przecież w liturgii nie istnieje coś takiego jak „Boże Ciało”.

Choć lud prosty wsi i miast tak mawia. Dawnemi czasy, zaledwie 15 lat temu lud wieszał w oknach bloków kilimy i dywany z Chrystusem, flag mrowie było na balkonach. Ołtarz budowali aktywiści stolarsko-ciesielscy, mając go upierdzielonymi w okolicy gałęziami brzozy, oraz kilkoma dywanami przyniesionymi z pokoju gościnnego przez okoliczne babcie. Na czele wlekł się wikary z Krzyżem, później chorągwie, obrazy w złotych ramach w liczbie kilkunastu, nastepnie bałwan gipsowy, uważany za Figurę Maryji, niesioną przez mężczyzn, a szarfy po bokach kobiety dzierżyły..

To se ne wrati, pane Pieronek ;)

A dziś? na Piątkowie, w Poznaniu (TYM Poznaniu, w którym garstka katotalibów walczy o postawienie 6 metrowej maszkary przypominającej Jezusa koło pomnika Czerwca’56) jakoś tak po 14″, bo akurat zerknelim z balkonu jak okoliczne 7 latki w bieli zaczęły drałować z koszyczkami pełnymi martwych kwiatów w kierunku kościółka, wziąłem mą Towarzyszkę Życiową (7 dni do rozwiązania) oraz puszkę „Książa mocnego” i poszliśmy na procesję :P

Szliśmy gdzieś opłotkami, bo nikt normalny się nie będzie pchał w takiej ciąży w ciżbę. Mijały nas eleganckie babcie pytające: „gdzie ta procesjya jest?” – no HELOŁ, jak można nie wiedzieć kędy Procesyja idzie??, pan z dwoma chłopakami na rowerkach – „o, tam, tam idą tata!” – ale zabawa! :D. A w oknach? raz na cały blok ze dwa niebiesko – wyblakłe portrety pana JPII. Kilka żółtych flag. Ołtarz? Dwie plansze z dykty z naklejkami IHS, draperia z prześcieradła, kilka piwonii we wiadrze. To w tzw. starych blokach, wybudowanych w latach zerowych (2000r.)

A gdy procesja mija tzw. Getto – pt. Oaza Piątkowska? Osiedle strzeżone, płotem na 3m wysokim ogrodzone, brama na kod, strażnicy (no jak w gettcie!) – tu na balkonach ZERO flag, papieży, IHS-ów, chrystusików na druciku. Kolesie siedzą na balkonach, piwo piją do mrożonych szklanek nalane. Uśmiechają się życzliwie, spoglądając na średniowieczne dziwowisko..

W niecałe 15 minut po procesji pod tymczasowym ołtarzem pojawiła się ekipa deratyzacyjno-sprzatająca. Podjechali Żukiem i wrzucili klamoty ołtarzowe na pakę. Odjechali w kierunku plebanii. Zostały po nich tylko płatki maków, chabrów, złocieni, wdeptanych i wgniecionych przez opony w asfalt.

Ktoś mądry nazwał by opisane zmiany pewnie erozją bizantyjskiej obrzędowości, upadkiem religii celebrowanej na pokaz, ktoś inny może dyfuzją duchowości w kierunku indywidualnego i wewnętrznego przeżywania zbliżenia z Bogiem. bez potrzeby pośrednictwa kapłanów. Lub innych pedofilów.

A dla mnie po prostu ważnym było to, że stałem sobie grzecznie z puszką „Książa mocnego” i żaden z mijajacych mnie „procesjantów” nie przywalił mi w ryj, nie spryskał gazem, nie wbił noża kuchennego pod lewą pachę. Że nawet w tak klechistańskim Poznaniu jest nadzieja na spacer z Toważyszką (w ciąży) w spokoju. Spokoju od katotalibanu…

A tym czasem z Onetu zniknęła (404!) wiadomość, że obywatele hitlerowskiego regionu specjalnego – GoralenVolku (popularnie: gazdowie z Krupówek) protestowali, że podczas procesji w Krakowie OTWARTE są knajpki i kawiarnie! Ci volksdojczowscy Talibowie pewnie myśleli że ulica należy tylko do nich… A u mnie na osiedlu Żabka była otwarta. Pierwszy raz nie zamykali jej na 2 h na czas procesyji. I Bóg nie perdalnął w nią z tej okazji meteorytem. Znaczy, jakoś to przełknął. Gorale już nie.

I to tyle na niedzielę dzisiejszą, cóż z tego że w czwartek.


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa