Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z okresu: 11.2016

Posłanka PiS Beata Mateusiak-Pielucha po obejrzeniu filmu „Wołyń” napisała w portalu wPolityce, że „powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować wartości uznawane w Polsce za ważne”. A niespełnienie tych wymogów powinno być powodem do deportacji.

…A dla tych, którzy pamiętają tylko z bajek opowieść o Marcu’68, i paszportach w jedną stronę wydawanych przez MSW, a w związku z wypowiedzią posłanki Pieluchy (how nice!), deklaruję, że chcę być deportowany! – bo dla mnie nadrzędnym aktem prawnym jest Konstytucja RP, a nie prawo szariatu, czy inny dekalog.

W związku z tym:
1. Państwo Polskie ma mnie deportować do kraju w miarę ciepłego, o łagodnym klimacie (politycznym i ekonomicznym). Mogą być Hawaje lub Seszele.

1a. Ma mi zapewnić transport moich dóbr (ok. 200kg), oraz na czas podróży posiłek koszerny, wegetariański.
2. Państwo Polskie ma zwrócić wszystkie moje składki ZUS wraz z ustawowymi odsetkami
3. Państwo Polskie ma zwrócić mi wypracowaną przeze mnie część Majątku Narodowego. Może być w walutach wymienialnych.
4. Państwo Polskie ma wykupić moje mieszkanie w Polsce po cenach rynkowych.
5. Państwo Polskie ma zapewnić mi zatrudnienie w kraju deportacji zapewniające mi taki sam status życiowy.
5a. Mój pies marki York ma być deportowany wraz ze mną – tez jest niewierzący, nie chrzczony (olewa to, moczem).

Nie po to tu zapier*alam tutaj 30 lat, żeby mnie ktoś z własnego domu wyrzucił bezkarnie, acz może nawet ustawowo! Jeśli chcecie mnie wyrzucić z mojego domu, zróbcie to w sposób cywilizowany!

Ale jest szansa, że wyjadę w doborowym towarzystwie ;-) Jakiś CD-projest-2 odpalę na Hawajach, czy cóś? ;-)))

„Kobieta z klasą, studentka, 21 latek, zgrabna, wysoka (168cm) blądynka, szuka zadbanego, męskiego sponsora na poziomie, który finansowo doceni moje towarzystwo i otoczy mnie opieką. Panowie z brzuszkiem i bez tysiąca zł za spotkanie – darujcie sobie, szkoda mojego czasu!”

Ot, z dziennikarskiej ciekawości zacząłem drążyć temat ;-) Po kilkunastu mailach i telefonach, odniosłem wrażenie, że ogłaszające się „studentki”:

1. Szukają wysokiego, wysportowanego bruneta, zaraz po trzydziestce, z firmą w której nie trzeba nawet zarządzać, a kasssa leci sama z nieba, z Ferrari cabrio, willą z basenem pod miastem i złotym łańcuchem na szyji ;-) Idealny kandydat: syn Ojca Mafii ;P Albo inny Rydzyk. Ale mężczyźni tego pokroju nie chodzą po internetowych portalach, tylko oganiają się od takich laseczek łasych na podjechanie Ferrari na drinka w Bristolu, w Monte Carlo. więc studentkom pozostają panowie z lekkim brzuszkiem, ok. 40-tki, ze stabilnie działającą firmą i chwilką wolnego czasu na extra przyjemności w hoteliku 3*. Ale „studentki” tego nie wiedzą ;-)

2. Chcą się podswiadomie „pobawić w dom”, ale w taki na godziny i bez żadnych obowiązków, sam FUN bycia z kimś w stałej relacji i bliskości – cóż że płatnej, jak comiesięczny czynsz… Taka „żona na godziny” na imprezie Cię ozdobi swym towarzystwem, w towarzystwie ne palnie przynajmniej największej głupoty, wie w której ręce trzymać widelec. Ale szklanki wody nad ranem nie poda sponsorowi skacowanemu ;-) Taka która ogarnie po sobie łazienkę jest cenna ;-)

3. Są to wyłacznie „kobiety z klasą”. Którą tracą, dając takie ogłoszenie ;-)) Miło jest, kiedy taka „z klasą” wie, w jaki sposób położyć sztućce na talerzu tak, by kelner go nie zabrał, lub zabrał. Perełką jest taka, która wie kiedy spadają gwiazdy (Perseidy i Leonidy w sierpniu) i umie odróżnić wierzbę od topoli. Ale buty Nike od Pumy każda odróżnia wszystkie modele ;-)) Ale nawet jeansów męskich od damskich nie odróżni, jeśli nie leżą we własciwym dziale ;-)

4. Selekcja jest ostra – panienki swoje zdjęcie wyślą dopiero po przesłaniu Twojego, jeśli uznają, że to właśnie może być ten brunet wieczorową porą, na koniu białym, z trzosem złota pełnym, być może. Ale działa to w obie strony – na jedno takie ogłoszenie odpowiada kilkuset „sponsorów”. Jest w czym wybierać i w czym grymasić. Na pozór. Cóż, kazdy może przesłać zdjecie DiCaprio i napisać że jest prezesem KGHM. Nawet Misiewicz ;-)

Później „studentki” po kilkunastu różnych spotkaniach nabierają pokory i rozumu. Piszą: „nie szukam bajkopisarzy, ale realnego mężczyzny”. Same oczywiście stylizując się psychologicznie i fizycznie na co najmniej Księżną Dajanę. ;-) Ale tylko zapytaj taką „hostessę” o wagę, przy jej wzroście, to obrazi się śmiertelnie! ;P

Kiedyś ludzie umawiali się na kawę w zacisznej kafejce, pogawędzili nieco i wiedzieli czy będzie następna kawa, ta na śniadanie…
Dziś „kobieta z klasą” (drugą „B”), po czterozdaniowym e-mailu i dwóch selfie jest w stanie rozpoznać swojego, tego jedynego sponsora do stałego układu! ;-)

Ma ON być nieco ograniczony mentalnie (by dał się go namówić na wszystko dla swojej księżniczki), choć musi być z wyglądem i złotą kartą kredytową (bo gotówka by mu portfel rozepchała zanadto).
Ale tacy piją już drinki w COCOMO ;P

A teraz „horoskop sponsorowanek”, czyli na co potrzebują funduszy gejsze tutejsze? jest kilka typów ;-) :

0. „Galerianki” – choć nie koniecznie do znalezienia w galeriach handlowych. Jeśli gustujesz w „lodziku w aucie” za 50zł podczas jazdy, bzykaniem w przymierzalni za ciuchy i nie boisz się paragrafów na „nielaty” – ta opcja jest dla Ciebie ;-)

1. „Imprezowiczki” – od osiemnastki do dwadzieściaparę. Jeśli tylko weźmiesz ją na impreze z bansem, Tequilla się leje, kreskę się wciągnie, to jestem Twoja „od morza aż do Tatr” ;-) Dostępne do Twojej 30-tki, chyba że nazywasz się Wojewódzki. Z taką, to nawet na miesiąc na Hawajach.

2. „Matki Polki” – dziewczyny przed trzydziestką, często samotnie wychowujące dziecko, które musi mieć kapcie Najki. Zadbane, w miarę rozgarnięte, otwarte na propozycje, tylko słabo rozruszane intelektualnie i mentalnie.. Poświęcą Ci raczej godziny niż dni. Nie musisz być wierny, tylko przytul. Lubią być w kontakcie, co nie zawsze bywa pozytywne. Lubią „przygodę” – to czego nie doświadczyły i bez Ciebie w życiu nie doświadczą.

3. „Kierowniczki” – panie w okolicach czterdziestki, wykształcone, często fizycznie bardzo zadbane, mają „swoją klasę” – po męsku nazywa się to wymaganiami, którym musisz sprostać – w łóżku są świadome swoich możliwości i potrzeb, ale potrafią dać wiele fajnych doznań. I zrobią poranną kawę. Minusem jest, że czasem trzeba zmienić własne zwyczaje i image. Taka cena pozagotówkowa. Z zasady „będziemy w kontakcie” ;-)

4. „Milfki” – późno po 40-tce i duużo dalej – często rozwódki, wdowy. I syndrom pustego gniazda. Choć uwielbiają budowlańców i drwali, którzy „rżną krótko i ostro”, mają zalety dla tych, którzy lubią tanio i bez wymagań. I często mają lokum ;-) Wśród nich łatwiej znaleźć chętną na sex bardziej extremalny niż deepthroat i anal. Czy warto- sam oceń ;-)

5. „Fotki łykaj, nie dotykaj” – temat od dziewczynek wysyłających zdjęcia z łazienki, z żelem intymnym w tle i w kapciach z pomponami, za doładowania do Orange, aż po kamerki internetowe w zamkniętych płatnych pokojach, gdzie Ona na życzenie zrobi wszystko co sobie zamarzysz! Sutek przebić igłą lekarską, monetę 5zł zalać woskiem na pępku – no problem. Tylko stówa za minutę. Jeśli kogoś takie klimaty kręcą – jest nisza ;-)

CND.E.


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa