Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Zarejestrowaną kartę sim prepaid sprzedam!
Ostatnio hitem sprzedaży miesiąca są właśnie zarejestrowane karty SIM, czyli karty prepaid do telefonów komórkowych. Chodzi toto po 15-25 zł, choć widziałem i „Masterke” do produkcji nowych, zarejestrowanych kart za 150zl.

Geneza? Ustawodawca, czyli PiS, w celu przeciwdziałania terroryzmowi wymyślił sobie, że każdy islamski bojownik ISIS w celu dzwonienia na terenie Polski pójdzie grzecznie do kiosku z paszportem i zarejestruje na siebie kartę. Nie ukradnie, nie poprosi kogoś o możliwość puszczenia „eska”, nie kupi też karty na Allegro zarejestrowanej na „słupa”. Juz nie kupi, bo wczoraj zabronili tym handlować w regulaminie; -) Ale już na oglaszamy24.pl czy na sprzedajemy.pl biznes kwitnie. Sam mam je po 15-21 zł.

Sprzedaż karty zarejestrowanej na siebie jest zgodna z prawem, tak jak dzwonienie z tel. użyczonego przez kolegę. Ustawa nie mówi, że każdy musi dzwonić ze swojej karty, był by to absurd prawny. Chociaż w Kaczystanie to tylko przeoczyli…

Po co komu taka karta na słupa? Ano po to, że jeśli dotychczas kilka lat korzystał z karty anonimowej, to być może sobie to cenił, że nikt nie skojarzy jego rozmowy z kochanką, kontrahentem, podwykonawca, kupującym, itp. W tym momencie nie zarejestruje przecież swego anonimowego numeru, bo cała historia anonimowych dotychczas połączeń zostanie przypisana do konkretnej osoby! Woli żeby stara karta mu padła, kupi nową „anonimowa” ;-)

Tu też jest fajny myk. Na firmę nawet jednoosobową, można zarejestrować sto kart (na osobe prywatną 10szt.) Czyli jeśli je wszystkie sprzedam wysylkowo, nagle w systemie GSM loguje się stu Misiewiczow, każdy w innym mieście, a trzech z nich popełnia jakieś przestępstwo. Misiewicz – właściciel firmy, siedzi na Majorce. Wraca do kraju i ma sześć zarzutów karnych z całej Polski. Kolejny absurd prawny I bezsensowne zabawy w zarzuty których nie da się udowodnić. Absurd, że nadmiar danych z inwigilacji zapewnia anonimowość! Drzewo się w lesie schowalo.

Po co ta anonimowość? Oprocz SMS do kochanki, wielu używa „anonimow” do połączeń internetowych z siecią TOR („czarnym internetem”), część kart chodzi w lokalizatorach i podsluchach… No fajnie, jeśli ktoś znajdzie podsłuch z kartą z abonamentem na Ciebie :-)

A ta panika podsycajaca mi obrót? Nawet jeśli zapomnisz zarejestrować swoją kartę do 1 lutego, przestanie ona po prostu gadać. Nie podlega autodestrukcji, środki nie przepadają. Musisz tylko iść tak samo jak dziś do operatora i zarejestrować się. Odblokuja! I tak samo po 1 lutego będzie można produkować „anonymusy”! Cena może wzrosnąć (juz drożeją) bo znikną promocje i trzeba będzie prawdziwy dowód pokazać podczas rejestracji a nie każdy. .. itp Ale kto sobie z tego zdaje sprawę? :-)

A najbardziej schodzą Playe i Orendze, bo da się mieć rok ważności konta zerowym kosztem, Tmobile wola za to 25zł miesięcznie, jak za abonament!

Słowem, nic się nie zmieni po końcu świata jaki zgotowali nam Władcy i prezes zasiadający na drabince z mieczy; -)

Za parę lat ktoś będzie miał fajny temat do badań na magisterke – określić źródła, kierunki i cele migracji kart prepaid rejestrowanych dziś „na słupa

„Kobieta z klasą, studentka, 21 latek, zgrabna, wysoka (168cm) blądynka, szuka zadbanego, męskiego sponsora na poziomie, który finansowo doceni moje towarzystwo i otoczy mnie opieką. Panowie z brzuszkiem i bez tysiąca zł za spotkanie – darujcie sobie, szkoda mojego czasu!”

Ot, z dziennikarskiej ciekawości zacząłem drążyć temat ;-) Po kilkunastu mailach i telefonach, odniosłem wrażenie, że ogłaszające się „studentki”:

1. Szukają wysokiego, wysportowanego bruneta, zaraz po trzydziestce, z firmą w której nie trzeba nawet zarządzać, a kasssa leci sama z nieba, z Ferrari cabrio, willą z basenem pod miastem i złotym łańcuchem na szyji ;-) Idealny kandydat: syn Ojca Mafii ;P Albo inny Rydzyk. Ale mężczyźni tego pokroju nie chodzą po internetowych portalach, tylko oganiają się od takich laseczek łasych na podjechanie Ferrari na drinka w Bristolu, w Monte Carlo. więc studentkom pozostają panowie z lekkim brzuszkiem, ok. 40-tki, ze stabilnie działającą firmą i chwilką wolnego czasu na extra przyjemności w hoteliku 3*. Ale „studentki” tego nie wiedzą ;-)

2. Chcą się podswiadomie „pobawić w dom”, ale w taki na godziny i bez żadnych obowiązków, sam FUN bycia z kimś w stałej relacji i bliskości – cóż że płatnej, jak comiesięczny czynsz… Taka „żona na godziny” na imprezie Cię ozdobi swym towarzystwem, w towarzystwie ne palnie przynajmniej największej głupoty, wie w której ręce trzymać widelec. Ale szklanki wody nad ranem nie poda sponsorowi skacowanemu ;-) Taka która ogarnie po sobie łazienkę jest cenna ;-)

3. Są to wyłacznie „kobiety z klasą”. Którą tracą, dając takie ogłoszenie ;-)) Miło jest, kiedy taka „z klasą” wie, w jaki sposób położyć sztućce na talerzu tak, by kelner go nie zabrał, lub zabrał. Perełką jest taka, która wie kiedy spadają gwiazdy (Perseidy i Leonidy w sierpniu) i umie odróżnić wierzbę od topoli. Ale buty Nike od Pumy każda odróżnia wszystkie modele ;-)) Ale nawet jeansów męskich od damskich nie odróżni, jeśli nie leżą we własciwym dziale ;-)

4. Selekcja jest ostra – panienki swoje zdjęcie wyślą dopiero po przesłaniu Twojego, jeśli uznają, że to właśnie może być ten brunet wieczorową porą, na koniu białym, z trzosem złota pełnym, być może. Ale działa to w obie strony – na jedno takie ogłoszenie odpowiada kilkuset „sponsorów”. Jest w czym wybierać i w czym grymasić. Na pozór. Cóż, kazdy może przesłać zdjecie DiCaprio i napisać że jest prezesem KGHM. Nawet Misiewicz ;-)

Później „studentki” po kilkunastu różnych spotkaniach nabierają pokory i rozumu. Piszą: „nie szukam bajkopisarzy, ale realnego mężczyzny”. Same oczywiście stylizując się psychologicznie i fizycznie na co najmniej Księżną Dajanę. ;-) Ale tylko zapytaj taką „hostessę” o wagę, przy jej wzroście, to obrazi się śmiertelnie! ;P

Kiedyś ludzie umawiali się na kawę w zacisznej kafejce, pogawędzili nieco i wiedzieli czy będzie następna kawa, ta na śniadanie…
Dziś „kobieta z klasą” (drugą „B”), po czterozdaniowym e-mailu i dwóch selfie jest w stanie rozpoznać swojego, tego jedynego sponsora do stałego układu! ;-)

Ma ON być nieco ograniczony mentalnie (by dał się go namówić na wszystko dla swojej księżniczki), choć musi być z wyglądem i złotą kartą kredytową (bo gotówka by mu portfel rozepchała zanadto).
Ale tacy piją już drinki w COCOMO ;P

A teraz „horoskop sponsorowanek”, czyli na co potrzebują funduszy gejsze tutejsze? jest kilka typów ;-) :

0. „Galerianki” – choć nie koniecznie do znalezienia w galeriach handlowych. Jeśli gustujesz w „lodziku w aucie” za 50zł podczas jazdy, bzykaniem w przymierzalni za ciuchy i nie boisz się paragrafów na „nielaty” – ta opcja jest dla Ciebie ;-)

1. „Imprezowiczki” – od osiemnastki do dwadzieściaparę. Jeśli tylko weźmiesz ją na impreze z bansem, Tequilla się leje, kreskę się wciągnie, to jestem Twoja „od morza aż do Tatr” ;-) Dostępne do Twojej 30-tki, chyba że nazywasz się Wojewódzki. Z taką, to nawet na miesiąc na Hawajach.

2. „Matki Polki” – dziewczyny przed trzydziestką, często samotnie wychowujące dziecko, które musi mieć kapcie Najki. Zadbane, w miarę rozgarnięte, otwarte na propozycje, tylko słabo rozruszane intelektualnie i mentalnie.. Poświęcą Ci raczej godziny niż dni. Nie musisz być wierny, tylko przytul. Lubią być w kontakcie, co nie zawsze bywa pozytywne. Lubią „przygodę” – to czego nie doświadczyły i bez Ciebie w życiu nie doświadczą.

3. „Kierowniczki” – panie w okolicach czterdziestki, wykształcone, często fizycznie bardzo zadbane, mają „swoją klasę” – po męsku nazywa się to wymaganiami, którym musisz sprostać – w łóżku są świadome swoich możliwości i potrzeb, ale potrafią dać wiele fajnych doznań. I zrobią poranną kawę. Minusem jest, że czasem trzeba zmienić własne zwyczaje i image. Taka cena pozagotówkowa. Z zasady „będziemy w kontakcie” ;-)

4. „Milfki” – późno po 40-tce i duużo dalej – często rozwódki, wdowy. I syndrom pustego gniazda. Choć uwielbiają budowlańców i drwali, którzy „rżną krótko i ostro”, mają zalety dla tych, którzy lubią tanio i bez wymagań. I często mają lokum ;-) Wśród nich łatwiej znaleźć chętną na sex bardziej extremalny niż deepthroat i anal. Czy warto- sam oceń ;-)

5. „Fotki łykaj, nie dotykaj” – temat od dziewczynek wysyłających zdjęcia z łazienki, z żelem intymnym w tle i w kapciach z pomponami, za doładowania do Orange, aż po kamerki internetowe w zamkniętych płatnych pokojach, gdzie Ona na życzenie zrobi wszystko co sobie zamarzysz! Sutek przebić igłą lekarską, monetę 5zł zalać woskiem na pępku – no problem. Tylko stówa za minutę. Jeśli kogoś takie klimaty kręcą – jest nisza ;-)

CND.E.

Dziś mam ponad pół życia za sobą, i zostało mi najwyżej pięć następnych, nie więcej. Moja fizjologia więcej nie wytrzyma. I dziadek, i Ojciec zmarli w wieku 67lat. Ale to była przedwojenna produkcja ;-)

Więc patrzę sobie wstecz, cóż to ja zrobiłem dla świata i ludzi przez te prawie pól wieku?

30 lat temu posadziłem sadzonkę kasztana. Na opuszczonym cmentarzu przy trasie na podpoznański Karolin. Siałem tam marihuanę, to i kasztana posadziłem. Dziś Kasztan ma w pasie ponad 40cm, wyrósł chłop. I nikt go nie wyciął. Komuś zapomnianemu nad grobem pełga wiosenną zielenią. A kasztany zrzuca jesienią.

25 lat temu sprzedałem wypasionego Malucha, podkręcone CB-radio z 40-tkami i dopałą 200W, kupiłem sobie Kwadrat. NIewiele, dwa pokoje, balkon na południe i tyle. Na budowę domu się nie szarpnąłem, może i dobrze, bo za 3 lata, z dochodów z giełdy komputerowej kupiliśmy z Dodziakiem drugie mieszkanie w Pabianicach. Żaden kredyt, wszystko gotówka. Podziwiam tych, którzy się uwiązują na 30 lat do jakiejś betonowej klatki…

Gdy znalazłem Towarzyszkę Życiową która urodziła nam dziecko, byłem już po czterdziestce. I byłem wniebowzięty!!! Dziecię chowało się pięknie, nie chorowało, „a cóż że ze Szwecji”, czyli córka, nie syn. Tak samo się kocha. Dziś mogę ją kochać tylko na odległość, bo Była Toważyszka Życiowa pewnego lipcowego dnia odeszła z przyczyn ekonomicznych, gdy już nie byłem w stanie zaspokajać jej zachcianek i spłacać jej kredytów, napisała na pożegnanie SMS: „nikt mi nie będzie mówił, co mam sobie kupić!”.

Najbardziej dziecka mi żal. TŻ napisała, że będzie córkę wspierała. Nie wiem jak wspierać dziecko potrafi łódzka szwaczka, a jak poznański informatyk. Bo o tą różnicę dokładnie chodzi. Żal mi po prostu, że moja córka nie będzie chodziła do żłobka i przedszkola Montessori, nie nauczy się w domu angielskiego, nie pójdzie na kółko teatralne… Żal mi dziecka, że skończy w jakiejś zawodówce fundowanej przez Korporację, zamiast iść na studia i korzystać z Erasmusa, jak moja siostrzenica, Dilan. Pół-turczynka, topowa informatyczka w gimnazjum, po 19-tce po trzech stażach i już z propozycjami pracy w Lądku (UK).

Nie wiem czy tego wszystkiego chciałem, czy samo się potoczyło. Bóg i partia mi świadkiem, że robiłem wszystko, by wyszło jak najlepiej.
Raz, stosując zasadę „ustąp aby zwyciężyć”, a raz „walcz o swoje”. Nie szedłem po trupach – jestem buddystą, cenię każdą myśl, nawet złą.

Dla wytrawnych czytelników blogów nie będzie niczym dziwnym, że największym wsparciem mentalnym, duchowym, życiowym, bezinteresowną poradą okazała się dla mnie Była Małżonka.

Nie wiem co po mnie zostanie, po prostu chciał by jak najlepiej dla dziecka.
Tylko jak mam to zrobić???

Kim jest hipster? IMHO, kimś kto mając sporo kasy, zamiast przepijać ją w piątek wieczorem wśród korposzczurów, poszukuje i otacza się przedmiotami unikatowymi – nie unikalnymi, bo wszak ich nie unika, a wręcz poszukuje. Owszem, klika sobie z najnowszego Ajfona, siedząc w leżaku nad Wisłą, ale nie w czapce z dzianiny, w środku lipca, , z rynku pod blokiem. To się nazywa szpaner, lub pozer.

Ad rem. Wlokę się sennie Osiedlem z moim mini-plecaczkiem Jansporta (nie produkowany od 5 lat, a strasznie poręczny, tyle że wypłowiał mi w Indiach…). Napawam się słońcem, sunę tiptopem, w zakamarki zaglądam. W tym czasie młody właściciel budy z pizzą podjeżdża z dostawą, nakazuje personelowi gasić pety i wypieprzać do środka, nosząc towar, który przywiózł zdezelowanym transitem. Przygląda mi się namietnie. Własciciel, nie transit. Myślę sobie, ze studiów gówniarza nie znam, za młody. Z biznesu – pamiętał bym. Cycek krowi znaczy, jeden z wielu, zaczepny ino jakiś. :-D

Mijam tą jego budę z pizzą, na którą jego ojciec zapierdalał 20 lat jak jakiś Ciapaty, a młodziak do mnie: „do roboty byś się wziął!”
Odpowiedziałem: jesteś smieszny. i roześmiałem sie serdecznie. Nie chciałem dodawać banalnego odzewu: „do roboty są woły i młoty”. Przecież nie będę młotowi tłumaczył, że dziś dochód przynosi kilka sensownych klinięć, a nie napierdzielanie Transitem z towarem i poganianie personelu… Ale tego go w zawodówce nie uczyli. Mnie na studiach informatycznych uczyli.

Jakos nie chciało mi sie wchodzić w dialog o tym, że w ostatnim roku podatkowym zapłaciłem prawie 40kPLN (czterdzieści tysięcy) podatku VAT.  A ile ty zapłaciłeś podatku VAT kolego szanowny? Tak, wiem, masz zmyslną księgową, ale ja mam lepszą. Nigdy nie płacę tego, czego ewidentnie nie muszę.

A tymczasem to Ty Kolego Szanowny zapierdzielasz w swojej budzie z pizzą, jak jakiś Ciapaty na dorobku, a ja sobie żyję z odsetek, czy innych dywidend.
Pracowałem na to 40 lat. Mam mieszkanie BEZ kredytu, drugie sprzedałem ostatnio.

Prosto mówiąc, nie muszę zapierdalać jak Ty, na 2, alb 5 tysi czystego zysku z budy po ojcu, z pizzą.

Stać mnie na to (na co Ty właśnie pracujesz na moje konto), by żyć sobie spokojnie z Twoich podatków. Może mam emeryturę, może rentę, a może 500+ na tysiąc dzieci, a Ty i tak na mnie zapierdzielasz, za co Tobie dziekuję. Jesteś młodą siłą Dobrej Zmiany! ;-)

Ze swojej pracy byłem w stanie spędzić 2 tyg. w Japonii, miesiąc w Idiach (w letnim pałacu radży Radżastanu), zwiedzić Kambodżę, Wietnam, SriLankę, Kanary, Borneo, Madagaskar i kilka innych destynacji których nie chce mi się wymieniać. Ty z pracy Swojego Starego masz budę z pizzą i zapierdzielasz po towar, goniąc personel za pety.

A ja tiptopami obnoszę swój brzuch po osiedlu i po śmietnikach wyszukuję rarytasów – jak dziś – kryształowe owalne lustro z lat 20-tych. Smaczne.
To moja wina, że jestem hipsterem bez epickej brody i bez czapki z dzianiny w lecie.

Zaczęło się już kilka lat temu, gdy wkur*eni mieszkańcy kilku miast zgłaszali na policję zakłócanie ciszy nocnej przez lokalnego proboszcza, puszczającego z kościelnej wieży na cały regulator jakichś nowenn o pierwszej w nocy. Albo innego proboszczunia, napier*alającego w dzwony o północy. Później był przypadek gdy organista się pochlał i zrobił z kumplami karaoke przez kościelne megafony o północy.

Scenka z pod mojego kościoła, w Poznaniu na Piątkowie, maj tego roku, czas komunii, sporo ludzi przed kościołem, także gimbaza z piwkami. Przez głośniki leci:”Pan jest mym pasterzem…” Gimbaza odpowiada: „A mnie chu*j do tego!”. I śmiech wspólny.

Kulminacją procesu jest ostatnie „plucie waflem w Jaśle”, kiedy to trójka gimnazjalistów wypluła hostię przyjętą w kościele jako komunię, a później robiła sobie selfie przed budynkiem, jako ukrzyżowani. Jeden z nich należał do lokalnego ruchu OAZA.

Gimnazjalistom ponoć grożą dwa lata za „obrazę uczuć religijnych”. Czyli za to, że ktoś inny POCZUŁ się obrażony. Tak jak np. pani której nie przepuszczę w drzwiach, albo nie ustąpię miejsca w tramwaju, miała by mnie podać do sądu – bo poczuła się OBRAŻONA! (to tak w kontekście przyjętych norm i konwencji zachowań, z którymi nie wszyscy z nas się identyfikują). Zapytam – dlaczego uczucia religijne mają ochronę prawną, a np. tak dla nas ważne uczucie miłości nie?? (np. dziewczyny którą chłopak rzucił!).

Więc zapytam, czy to nie ksiądz odpowiada za przygotowanie duchowe komunikantów, oazowców, parafian? Czy nie on odpowiada za poszanowanie do wpajanych przez siebie rytuałów, zwyczajów, konwencji?

Obawiam się że w ten sposób gniją KORZENIE KOŚCIOŁA w Polsce. „Góra” jeszcze ma się dobrze, jeszcze opływa w złoto i luksusy, daniele hoduje i bankietuje z prezydentem. Apb. Petz (skazany za pedofilię) też był na tym bankiecie na Ostrowie Tumskim, z okazji 1050…Ale proces degradacji będzie postępował, od korzeni w górę.

A na dole korzenie już gniją – szeregowe, małe owieczki odwracają się od Kościoła, dezawuują jego rolę, olewają rytuały, wątpią. Kościół już nie potrafi ich mentalnie zniewolić, zmusić do czołobitności, do totalnego zaufania (pójdź dziecię na zakrystię…), do ślepej wiary w całkowity zakaz aborcji, do bezmyślnego odklepywania dziewiętnastowiecznych rytuałów, do słuchania ze czcią archaizowanego przekładu Biblii autorstwa ks. Wujka.  Jest sporo przekładów współczesnych Biblii, (nawet raperski!) przystających do aktualnej rzeczywistości, ale Kościół woli chłopców w sukienkach (proboszcz chodzi w tzw. stroju krótkim, wystarcza mu koloratka z Allegro), woli zawodzenia starych bab przechodzących na klęczkach pod dywanem, zamiast mszy młodzieżowych, żywych (vide Franciszkanie w Poznaniu). NIKT z tej młodzieży nie przejdzie dziś na klęczkach pod dywanem – obciach na Fejsie! ;-/ Rytuał to rytuał, niezmienny ma być, plemienny, z zawodzeniem w koronkach – tak uważają, jeszcze, hierarchowie.

Papież Franciszek daje przykład, dobry przykład, współczesny, franciszkański, na to, jaki ma być Kościół dziś!

Ale tego polski Kościół nie dostrzega. Choć to się w Kościele dzieje, dzieje się ostro, dynamizuje, za rok, pięć, eksploduje. Prałaci jeszcze ucztują, biskupi molestują, proboszczowie odprowadzają świętopietrze do Watykanu. Jeszcze mają z czego.

Zacznę od końca – czy pan prezydęt* A. Duda może odsprzedać korzystnie Śląsk Niemcom? Znaczy, wymienić na znaczną redukcję polskiego długu zagranicznego? Nie może? Bo Polska nie jest jego prywatną własnością, odpowiesz zapewne!

To inaczej – dlaczego mógł to zrobić Konrad Mazowiecki? Mógł odsprzedać Prusy, wraz z ich miastami, wioskami, kmieciami, łanami, krów stadami i czym tam jeszcze? Odsprzedał je Zakonowi Krzyżackiemu i skasował skrzynki złota na pokrycie swoich długów. Mógł to zrobić, ponieważ w tamtym czasie było to jego prywatną własnością. Zwykły kmieć wioskowy czy mieszczanin miał nt. gówno do powiedzenia!
A kto był „władcą Polski” podczas rozbicia dzielnicowego? Wszyscy czterej po równo? ;-)

Prosto mówiąc, lokalni władcy władali takim obszarem, jaki byli w stanie kontrolować – militarnie (obrona), gospodarczo (podatki), politycznie (koneksje). Ci mniej obrotni zwali się „księciami”.
Ci którzy potrafili zjednoczyć się w kilku książąt w silną koalicję (wasalną), wybierali tzw. „króla”.
Ci, którzy byli na tyle sprytni, by zjednoczyć kilku królów, zwali się „cesarzami”.
Ten, który zjednoczył cesarzy, zwał się „papieżem”.

Niemniej, nadal była to własność stricte prywatna, tak jak dziś światowy koncern Coca-Cola składa się z lokalnych firm, np. Coca Cola Poland. Albo wielkie banki, mające swoje banki-córki w wielu krajach, jak Polska. Tu nie istnieją granice, jak tysiąc lat temu :)

Ten sam mechanizm obowiązywał tysiąc lat temu. Szef korporacji pt. Otton III uzgodnił z lokalnym przedstawicielem pt. Mieszko I zasady lenna (wasalnego). Podatki na rzecz zarządu (lenno) i ujednolicenie zasad korporacyjnych – chrześcijaństwo, wówczas PRAWOSŁAWNE! Tak, wówczas nie było innego! Św. Wojciech polazł w jedną stronę Kodeksem Korporacyjnym (Biblią), a Cyryl i Metody w drugą, ot co.

A więc lokalny władca Mieszko I dał się ochrzcić – był to osobowy akt polityczny, ale nie jednolity chrzest całego kontrolowanego przez niego terytorium. Oczywiście na mocy Umowy Korporacyjnej na teren zarządzany wkroczyły wyspecjalizowane jednostki egzekwujące podatek na rzecz Korporacji (tzw. dziesięcina) oraz tworzące lokalne oddziały zarządzania zasobami ludzkimi (tzw. parafie). Miały także za zadanie wprowadzenie Ładu Korporacyjnego (tzw. chrzest ludności) w celu podniesienia efektywności zarządzania. Co nie przeszkodziło Mieszkowi I w roku 968 wystąpić zbrojnie przeciwko Ottonowi III, swojemu Cesarzowi i Chrześcijańskiemu Protektorowi przed Papieżem !!!

IMHO, nie było tzw. chrztu Polski, ponieważ wtedy Polska nie istniała, była tylko kawałem ziemi kontrolowanym przez lokalnego dowódcę wojsk. Był chrzest lokalnego watażki odzianego w skóry niedźwiedzie, przed namaszczonym przez papieża cesarzem Ottonem. Akt czysto polityczny i WIERNOPODDAŃCZY! Tak Mieszko I poddał Polskę w wieczne lenno!

Zwykły kmieć wioskowy czy mieszczanin miał nt. gówno do powiedzenia! JAK DZIŚ!

Idąc tokiem myślenia tych, którzy sądzą że religia władcy jest moją religią:
Jeśli właściciel IKEA jest protestantem, to ja, pracując u niego na kasie też jestem protestantem?
A może wykonując zlecenia dla największego na świecie koncernu TATA, mam być jak jego właściciel, muzułmaninem?
A może spawając gazociągi, jestem prawosławny, jak właściciel JukOil? :)

A jeśli to był „chrzest Polski” wyłącznie poprzez wyznanie władcy, zagadka: jakiego wyznania był Książę Stanisław August Poniatowski?
A więc dlaczego wszyscy Warszawiacy nie są dziś wyznania prawosławnego? :)

Czy więc twierdzenie że „ochszczony Mieszko to ochszczona Polska” nie jest podobną bzdurą i anachronizmem?

* -Prezydentami byli p. Wałęsa i p. Kwaśniewski

Trzy miliony oszukanych dzieci… Cóż, tak się kończą populistyczne obietnice wyborcze. 500zł na KAŻDE dziecko? Zawsze mówiliśmy że na „każde DRUGIE” :) A w 2017 roku okaże się, że mówiliśmy: „Na każde drugie, ale tylko w pierwszym roku, później na KAŻDE SIÓDME!” :-/

Zacznijmy od tego, że jest wiele par, a nawet singli, którzy nie decydują się na dzieci nie głównie ze względów ekonomicznych, ale SPOŁECZNYCH – a to nie mają po prostu babci, która się dzieckiem zajmie, gdy pracują wg. grafiku, na żłobek nie mają szans ani formalnie ani finansowo, tak samo nie mają szans na powrót do pracy po urlopie macierzyńskim i wychowawczym (przez dwa lata w każdej firmie zmienia się WSZYSTKO, „a pani szkoleń nie odbywała”…) – degradacja zawodowa to wariant optymistyczny, „likwidacja stanowiska pracy” to norma.

Jeśli program 500+ miał by stymulować dzietność, to IMHO powinien motywować w ogóle do posiadania dzieci – czyli na PIERWSZE dziecko powinna być przeznaczona WIĘKSZA kwota niż na dzieci kolejne! Na pierwsze dziecko konieczne jest zawsze więcej inwestycji – a to wózek, ubrania, zabawki, wyposażenie pokoju. Drugie dziecko korzysta już z zasobów po starszym, wymaga mniejszych inwestycji!

Oczywiście nie powinno być to „rozdawanie gotówki”, bo taka forma pomocy stymuluje wyłącznie żulenproletariat do produkowania taniej siły roboczej, a uzyskanych środków przeznaczenie na cele konsumpcyjne – konsumpcję pod monopolowym. NIE stymuluje do czegokolwiek odpowiedzialnych rodziców chcących mieć tylko jedno dziecko, ale za to zdrowo odżywiane (a nie parówkami z Biedaronki), ładnie ubrane (kupujemy w lumpeksie i wyrzucamy ubrania gdy są brudne), dobrze wykształcone.

Program „żłobek i przedszkole dla każdego dziecka”, subsydiowanie tych przyzakładowych (także w korporacjach!), szczepionki na menindokoki i inne „gżdyle” bez opłat (obecnie, ponad TYSIĄC zł komplet!) opiekunki społeczne jako „pogotowie dziecięce”, gdy musisz wyjść do Urzędu? Tak, to przerasta możliwości Państwa Polskiego. W United Kingdom jest to STANDARDEM!

Warto się zastanowić kogo miał by ów program stymulować?

Pracującą parę, po 40-tce, których jedynak kończy właśnie gimnazjum, ona jest zastępcą kierowniczki w Banku, on głównym inżynierem w dziale mechanicznym. Do łącznej kwoty ich zarobków 500zł to dodatek rzędu 7%. Więcej wydadzą na opiekunkę do dziecka. Bo przecież Ona w domu nie zostanie.

A może rodzinę na Swoim? Na jednym pokoju z 1,5 rocznym dzieckiem mieszkaniu u rodziców? 60-letnia Babcia(jeśli ma wcześniejszą emeryturę), da radę uchować dwójkę rozbrykańców, jeśli dała radę jednemu.. a rodzice pracują w Lidlu wg. grafiku, tj. świątek-piątek na godziny z kosmosu. Dzieci będą rozpoznawać rodziców na zdjęciach…

A może Samotną singielkę po 30-tce, która poczuła, że jej zegar biologiczny tyka, oj tyka.. Też jest jakąś asystentką Prezesa, na pierwsze dziecko nie dostanie ni grosza, a z obowiązków i kariery nie zamierza rezygnować.

A może samotną matkę, z pięcioletnią córeczką, z alimentami których „były” nie płaci, a która usiłuje związać koniec z końcem pracując na wariackie zmiany na kasie w Biedrobce i wyciągając 1650zł miesięcznie? Nie, jej się na pierwsze dziecko też nie należy. Musiała by zgarnąć jakiegoś bezrobotnego trutnia z ulicy i zafundować sobie potrójne obciążenie – jego i dwójkę dzieci, w tym jedno uniemożliwiające pracę. Wszystko to, przypomnę, za 500zł.

A może chronicznie bezrobotnego, byłego pracownika PGR-u, z czwórką dzieciaków (karmionych ziemniakami z cukrem i jajkami)? Takiemu który ma po rodzicach 10 hektarów i bierze na nie po tysiąc złociszy od hektara? To i na piąte dziecko weźmie, 2,5 tysiąca? Na wino pod GS-em styknie. O, tak, zastymuluje do dzietności! Jego dzieci też będą bezrobotne (przecież ich nie wykształci?), będą pobierały zasiłki, a na jesień życia dostaną rentę rolniczą z KRUS. Wychodzi na to, że jedynym ich wkładem społecznym będzie plemnik ojca ;-/

TAK, już wiem kogo ma stymulować do dzietności Dobra Zmiana.

W czasach kiedy odzyskaliśmy niepodległość, a raczej uwolniliśmy się od komunizmu, Jaruzela i przewodniej roli PZPR, powstawały ruchy społeczne, oddolne inicjatywy. Takie jak Solidarność, czy WOŚP (Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy).

Setki tysięcy ludzi, bezinteresownie angażowało się w to, by zrobić coś dobrego dla innych. To bardzo łączyło, dawało poczucie wspólnoty, współodpowiedzialności za miejsce w którym żyjemy – nasz kraj. Dawało radość z pomagania, dawało to pozytywne poczucie, że gdy moje dziecko zachoruje, albo dziecko sąsiada – każde będzie miało szanse przeżycia – dzięki sprzętowi z fundacji Owsiaka!

Dla innych była to argumentacja czystą kalkulacją:  retencja w WOŚP = 96%, retencja w Caritas = 9%, retencja fundacji Elbanowskich (tych od sześciolatków) = 1%.. Wskaźnik retencji – stosunek poniesionych kosztów do inwestycji. Słowem – ile zarobili, a ile dali nam. Proporcja taka.

Owsiakowi dam – ale zapłacę kartą (na Alledrogo też wystawiam aukcje charytatywne). Cenię dzieciaki biegające z puszkami, ale widziałem pseudohipsterki płacące sobie za pizzę z rozerwanej puszki… Wolę gdy mój dar serca dotrze tam gdzie powinien.

A, no jest jeszcze Szlachetna Paczka. Fundacja zbiera kasę porównywalną z WOŚP. Ale PACZKA, to dobro konsumpcyjne. Szynkę z puszki zeżresz i już, rano zrobisz kupę. Było. Spłukane. A raz kupiony sprzęt medyczny posłuży przez 20 lat, kilku tysiącom dzieci! Praktycznie służy już POKOLENIOM! Tego dzieci nie zjedzą – to służy wszystkim polskim dzieciom, bez względu na sort. Za ten pomysł Owsiak powinien dostać pokojową nagrodę Nobla! Za miłość, za pracę dla wszystkich nas! Za szansę życia dla mojej siedmiomiesięcznej córeczki!

Nie wiem na co przeznacza pieniądze Caritas. Może dożywia emerytów. Może kupuje maybachy dla księży. Mnie obchodzi to, że gdy idę z dzieckiem do szpitala, widzę sprzęt medyczny od Owsiaka, a nie z Caritasu.

Najcenniejsza jest pomoc bezpośrednia – pieniądze zbyt łatwo się „rozmieniają”.. Kiedyś poszedłem do proboszcza, przedstawiłem się, powiedziałem co potrafię i zapytałem czy mogę coś zrobić dla parafii, „temi rencami” i głową. Po chwili bełkotu prawie podstawił mi pod nos skarbonkę. Więcej minie nie zobaczył, a na imprezach kościelnych wrzucam faksymile :) W końcu to Królestwo nie z tego świata pochodzi :)

Taki żart rysunkowy widziałem – ksiądz też pomaga chorym – rozdaje święte obrazki :D

Ja jakoś staram się łączyć serce z rozumem. Chcę pomagać! Czuję się współodpowiedzialny. Wszystkie dzieci nasze są, te sprawy. Ale chcę pomagać efektywnie – czy lepiej dać komuś stówę na jedzenie, czy lepiej dać mu pracę? Stówę przepije, a gdy zapracuje, wyda rozsądnie.

Jak dla mnie, Jurek Owsiak wydaje najrozsądniej. I robi to z Sercem. Wielkim Sercem Świątecznej Pomocy!

I niech tak kręci, do końca świata i jeden dzień dłużej! Szczęść mu Boże ;-)

Jak obchodziliśmy 24. finał WOŚP w Poznaniu (ref-link)

Poradnik pomagania WOSP dla leniuszków (link zewnętrzny – blog Samcika)

„Nikomu przepis nie zabrania prawa do snów..” „Wolne od cła, tylko i aż, wolne od cła, stempel na twarz”  (lombard) Byłem dziś na demonstracji KOD. W Poznaniu, na placu Wolności. Na tym placu kilkadziesiąt lat temu, przemawiał do wyruszających do Powstania Wielkopolskiego Paderewski. Na tym placu przemawiali przy morzu flag przywódcy Solidarności. Dziś demokracja znów upomina się o swoje prawa w tym samym miejscu. O swoje prawa upomina się wolność jednostki – wolność posiadania własnego zdania, nawet jeśli nie jest zgodne z Linią Partii. Albo Twojej parafii.. O wolność stanowienia o sobie, o swoim wyznaniu, opcji politycznej, tego czym jeździsz i co jesz :D Albo czym ogrzewasz mieszkanie. Byłem na demonstracji KOD w Poznaniu dziś. Widziałem transparent: „URBAN, KURSKI dwa bratanki” i drugi na odwrocie: „ślepa Temida, zakneblowane media – potwierdzono notarialnie”. Dziennikarka zrobiła jakieś fotki,  chwilkę wywiadu ze mną, pytała, czy autoryzuję go nazwiskiem. Potwierdziłem – oczywiście – moje nazwisko jest b. znane w środowisku medycznym Poznania. Nie wstydzę się go, nie wstydzę się swoich poglądów. Nie występuję przeciwko władzy. ot, tylko przeciwko jej arogancji, jak za Komuny. Pamiętam jak dziś, kiedy w latach osiemdziesiątych ub.wieku, jako gówniarze z liceum poszliśmy ze Starym Alexem pierwszy raz na demonstrację antykomunistyczną. Było to 11 listopada, w Poznaniu, na święto świętego Marcina. To taki nasz dzień niepodległości. Pamiętam, ciemno już było, a my pod kościołem z transparentami, podjeżdża osiem suk (dla młodych – to taka policyjna Nysa) i robią pokazówkę – jeżdżą w kółko po skrzyżowaniu. Suki zderzają się. I śmiech ogólny. Arogancja władzy schyłku Komuny pokazała swoje możliwości. Dziś też „waadza” pokazuje swoje możliwości. Powiem uczciwie – nie chcę żyć w kraju, w którym 27 lat temu wywalczyłem sobie wolność, a dziś ktoś mi tą wolność zabiera! Czy muszę wyjeżdżać do Berlina lub Londynu z rocznym dzieckiem pod pachą, tylko dlatego że ktoś dewastuje kraj w którym żyję? Mam być uchodźcą politycznym? Na razie protestuję. Gdy nazbierają na mnie kwitów, będę miał przynajmniej podstawy do emigracji. Mam siedmiomiesięczną córeczkę – to dla niej byłem dziś na placu Wolności – byłem tam po to, by mogła żyć tak jak ja ostatnie 26 lat w kraju wolności i możliwości! By mogła mieć zapewnione przedszkole od 3 roku życia zamiast tych legendarnych 500zł na wszystko – na jedzenie, na ubranka, na szczepionki, na opiekunkę gdy chcemy iść do kina, na opłatę za przedszkole, na książeczki i zabawki. Buahaha. Każdy z Was powie – dopóki nie muszę zostawiać swojego paszportu w najbliższej parafii, dopóki ciepła woda w kranie, dopóki mam Dżony Łokera w Biedaronce – pewnie nie zrobię nic. Dopóki urzędnik nie wyda odmownej decyzji z powodu nieodpowiednich lajków na Fejsie, nie zrobię nic. dopóki nikt nie wymaga zaświadczenia z Parafii o zapłaconych składkach, nie zrobię nic. Dopóki nikt Cię nie weryfikuje po linii partii, nie zrobię nic.. A więc dopóki jest czas, zapisz się do PIS profilaktycznie! Samokrytykę złożysz później :) Później będzie oczywiście za późno. Wtedy będziemy mogli wyemigrować. Ale tylko przez Ukrainę, ew. przez Białoruś :D Wydaje mi się, że widziałem na demonstracji Małgosię Ostrowską, nieoficjalnie, ale na Galerii.  Ciekawe kiedy zaśpiewa nam na KOD-zie: Proszę Pani z telewizji:

Po demonstracji widziałem w Pestce (takie poznańskie metro) starszą panią ze zwiniętą starannie flagą. zapiętą na gumkę, po poznańsku, porządnie. Odebrała telefon i załatwiała jakieś swoje profesorskie sprawy. Cieszę się, że mieszkam wśród odpowiedzialnych społecznie ludzi, a nie samych moherów…

Wszyscy dziś zabierają głos w sprawie „uchodźców” z państw ogarniętych Świętą Wojną „państwa islamskiego”, to i ja sobie zabiorę i opinię swą wyłuszczę, dlaczego nie.

 

Argument: W Polsce mieliśmy trzy zabory, ponad sto lat okupacji. I mimo to, mieliśmy kilkanaście powstań przeciwko (wszystkie zjebane, prócz Wielkopolskiego). Mieliśmy pięć lat okupacji hitlerowskiej. I też nie leżeliśmy wtedy wentylem do góry. Mieliśmy i Stan Wojenny. I co, sraliśmy sobie po kostkach??? WALCZYLIŚMY! Siedzieliśmy w Polsce i walczyliśmy o to, by miejsce, gdzie stoi nasz DOM, było nasze! I takie jakiego MY CHCEMY, a nie ktoś, kto nam narzuca swoja wolę! Czy inny szariat.

Był i Drzymała ze swoim wozem, był Ślimak z lektury, byli Pozytywiści, Filareci i inni .eci, którzy POMIMO wroga starali się działać tu gdzie mieszkali, krzewić polskość pomimo, a nie natychmiast wyprzedawać cały majątek i spieprzać do Hameryki! Dlaczego nie spieprzył Raczyński (ten od biblioteki), dlaczego wrócił Paderewski i wielu, wielu innych? Dlaczego Piłsudski wysadzał pociągi?

Nie, nie kupuję tego, że jeśli moim dzieciom sypie się na głowę tynk od huku bomb, to natychmiast sprzedaję swoją firmę, willę, biorę iPhona, kupuję miejsce na pontonie i spieprzam do kraju jakichś frajerów, którzy dadzą mi zasiłek za to że jestem. Dla mnie tacy ludzie to najzwyklejsi konformiści, tchórze którzy mają ojczyznę tam, gdzie im najlepiej i najwięcej płacą! Gnojki, którzy, jeśli ich ktoś wykopie z własnego domu, nawet nie próbują się bronić, tylko swój dom oddają i spieprzają z podkulonym ogonem!

I spieprzają SAMI (kto widział CAŁĄ muzułmańską rodzinę ubiegającą się o azyl? Ojca, matkę, trójkę dzieci)??? Sami młodzi mężczyźni!

Tacy, którzy powinni w tym momencie być we własnym kraju, pod bronią i tłuc fundamentalistów z PI na każdym kroku: pod sklepem, knajpą, wysadzać im samochody i golić żony! Dosypywać cukru do baków ich czołgów, czy cokolwiek innego! Młodzi mężczyźni w kwiecie i sile wieku, którzy spieprzają i trzęsą dupą. Jaką wartość moralną stanowią dla naszej Ojczyzny, w momencie udzielenia im azylu???

Nie, nie jestem żadnym narodowcem ani innym podobnym zbokiem. Po prostu mi się nóż w kieszeni otwiera, kiedy ktoś się chowa za moimi plecami i skamle: broń mnie. Gdy chowa się za plecami kraju, który walczył o swoją wolność ponad 150 lat! Dla mnie to niemoralne. Dla wielu to wręcz chamskie.

Niemoralne dla mnie jest udzielanie azylu młodym mężczyznom, którzy PORZUCAJĄ swoje żony i dzieci (!!!) by samemu ubiegać się o azyl! KTO Z WAS by tak postąpił ???

Argument: Uchodźcy z terenów działań PI są jak ci mądrzy Żydzi w 1936r., gdy Hitler doszedł do władzy. Tez sprzedawali swoje sklepy i wiali gdzie Statua Wolności rośnie! Pieprzyli kraj w którym mieszkali – tam była ich Ojczyzna, gdzie mogli bezpiecznie żyć i się rozmnażać wraz ze swym majątkiem , choćby na Księżycu. Dla mnie islamscy uchodźcy są jak Żydzi z początków Trzeciej Rzeszy. Chamscy konformiści.

Argument: uchodźcy wydostawszy się poza obszar działań wojennych/prześladowczych nie są już prześladowani – proszę ubiegać się o azyl w kraju najbliższym, a nie w Urugwaju, czy innej Polsce.


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa