Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy w kategorii: Kościół

Po raz kolejny projekt takiej ustawy wpływa do sejmu. Zapewne tym razem zostanie ona uchwalona, biorąc pod uwagę Dojna Zmianę. Notariusz RP zapewne ją podpisze.

I nie to, że zamkną nam supermarkety.

Zamkna całe centra handlowe, gdzie są tysiące małych sklepików, w których pracują właściciele, restauracji – a obie te mają prawo pracować w niedzielę. I Dupa, nie popracują. Mały sklep, knajpka zatrudniajaca kilka osób będzie musiał jedną zwolnić – zmniejsza się liczba roboczogodzin w miesiącu, czyli komuś trzeba by płacić za nie pracowanie w niedzielę.

A właściciel sklepiku osiedlowego, wymęczony całotygodniowym uganianiem się za towarem, jeżdżeniem po ZUSach, Skarbowkach i innych atrakcjach, zamiast odpocząć i spędzić czas z rodziną, zostanie ustawowo zmuszony do pracy w niedziele.

Inna strona medalu – jak za Komuny, usiłuje się całe społeczeństwo wtloczyć w wąskie ramy praw, ustaw i zwyczajów jedynie słusznych! Mój ulubiony pub Kufelek nieczynny jest we wtorki, od 17 lat tak ma. Właściciel lubi poświęcać rodzinie wtorki. Dziś jeszcze ma ten wybór, po wejściu ustawy w życie, wyboru mieć nie będzie!

A jeśli ktoś jest ortodoksyjnym katolikiem, przyjmując się do pracy niech po prostu zaznaczy stanowczo, że nie życzy sobie stanowczo pracy w niedzielę. Niech wolna niedziele będą wyborem każdego z nas, a nie przymusem kościelnej dyktatury!

Dlaczego jakąś grupa religijna ma dyktować swój sposób życia całemu światu?

A może takze i Zydzi wylobbuja w sejmie zakaz pracy w soboty, bo szabas mają?

A może Muzułmanie przeglosuja (jak w Szwecji zakaz publicznej choinki), zakaz pracy w piątki? ?

A jeśli czuję potrzebę pójścia do kościoła na mszę, zamiast do supermarketu, nikt mi takiego wyboru nie zabrania dziś! Jutro taki wybór będzie zabroniony.

Na wsiach zostanie nam tylko stanie pod drzwiami kościoła, a później do wieczora pijatyka w wiejskiej knajpie pod remizą. Jeśli zamówisz śledzia na zagryche jak za Komuny, bo to już będzie restauracja. A co z McDonaldami w centrach handlowych? Centra zamknięte, wiec nie mogą nic sprzedać, choć Ustawa im na to pozwala.

Na ironię zakrawa jedynie fakt, że pod projektem ustawy podpisy zbierał związek zawodowy Solidarność. Ten, który miał walczyć o prawa pracowników, przez nieprzemyślaną ustawę doprowadzi do zwolnienia kilkudziesięciu tysięcy osób. Brawo wy.

Ale dewocjonaliami w niedzielę handlować można.

Tylko czekam aż w Saturnie i Media Markcie powstanie dział z dewocjonaliami. ..

Zaczęło się już kilka lat temu, gdy wkur*eni mieszkańcy kilku miast zgłaszali na policję zakłócanie ciszy nocnej przez lokalnego proboszcza, puszczającego z kościelnej wieży na cały regulator jakichś nowenn o pierwszej w nocy. Albo innego proboszczunia, napier*alającego w dzwony o północy. Później był przypadek gdy organista się pochlał i zrobił z kumplami karaoke przez kościelne megafony o północy.

Scenka z pod mojego kościoła, w Poznaniu na Piątkowie, maj tego roku, czas komunii, sporo ludzi przed kościołem, także gimbaza z piwkami. Przez głośniki leci:”Pan jest mym pasterzem…” Gimbaza odpowiada: „A mnie chu*j do tego!”. I śmiech wspólny.

Kulminacją procesu jest ostatnie „plucie waflem w Jaśle”, kiedy to trójka gimnazjalistów wypluła hostię przyjętą w kościele jako komunię, a później robiła sobie selfie przed budynkiem, jako ukrzyżowani. Jeden z nich należał do lokalnego ruchu OAZA.

Gimnazjalistom ponoć grożą dwa lata za „obrazę uczuć religijnych”. Czyli za to, że ktoś inny POCZUŁ się obrażony. Tak jak np. pani której nie przepuszczę w drzwiach, albo nie ustąpię miejsca w tramwaju, miała by mnie podać do sądu – bo poczuła się OBRAŻONA! (to tak w kontekście przyjętych norm i konwencji zachowań, z którymi nie wszyscy z nas się identyfikują). Zapytam – dlaczego uczucia religijne mają ochronę prawną, a np. tak dla nas ważne uczucie miłości nie?? (np. dziewczyny którą chłopak rzucił!).

Więc zapytam, czy to nie ksiądz odpowiada za przygotowanie duchowe komunikantów, oazowców, parafian? Czy nie on odpowiada za poszanowanie do wpajanych przez siebie rytuałów, zwyczajów, konwencji?

Obawiam się że w ten sposób gniją KORZENIE KOŚCIOŁA w Polsce. „Góra” jeszcze ma się dobrze, jeszcze opływa w złoto i luksusy, daniele hoduje i bankietuje z prezydentem. Apb. Petz (skazany za pedofilię) też był na tym bankiecie na Ostrowie Tumskim, z okazji 1050…Ale proces degradacji będzie postępował, od korzeni w górę.

A na dole korzenie już gniją – szeregowe, małe owieczki odwracają się od Kościoła, dezawuują jego rolę, olewają rytuały, wątpią. Kościół już nie potrafi ich mentalnie zniewolić, zmusić do czołobitności, do totalnego zaufania (pójdź dziecię na zakrystię…), do ślepej wiary w całkowity zakaz aborcji, do bezmyślnego odklepywania dziewiętnastowiecznych rytuałów, do słuchania ze czcią archaizowanego przekładu Biblii autorstwa ks. Wujka.  Jest sporo przekładów współczesnych Biblii, (nawet raperski!) przystających do aktualnej rzeczywistości, ale Kościół woli chłopców w sukienkach (proboszcz chodzi w tzw. stroju krótkim, wystarcza mu koloratka z Allegro), woli zawodzenia starych bab przechodzących na klęczkach pod dywanem, zamiast mszy młodzieżowych, żywych (vide Franciszkanie w Poznaniu). NIKT z tej młodzieży nie przejdzie dziś na klęczkach pod dywanem – obciach na Fejsie! ;-/ Rytuał to rytuał, niezmienny ma być, plemienny, z zawodzeniem w koronkach – tak uważają, jeszcze, hierarchowie.

Papież Franciszek daje przykład, dobry przykład, współczesny, franciszkański, na to, jaki ma być Kościół dziś!

Ale tego polski Kościół nie dostrzega. Choć to się w Kościele dzieje, dzieje się ostro, dynamizuje, za rok, pięć, eksploduje. Prałaci jeszcze ucztują, biskupi molestują, proboszczowie odprowadzają świętopietrze do Watykanu. Jeszcze mają z czego.

Pamiętam jak dziś, czas gdy Polska wchodziła do Unii europejskiej! Wtedy komunistyczny Kwachu (prezydent Kwśniewski) zarządził Referendum – każdy Polak mógł zdecydować, czy mamy być wysuniętą, zachodnią flanką Rosji, czy liczącym się krajem w UE. Wtedy 70% z nas, Polaków zdecydowało, że warto być w Europie. Mamy w domu paszporty i kilka tysięcy kilometrów pokonujemy na dowód osobisty, płacąc tą samą kartą bankomatową… Oj, fajnie, w Średniowieczu tez tak było! :))

A teraz cofnijmy się 1050 lat wcześniej. Trwa agresywna ekspansja chrześcijaństwa, z centralą w Rzymie. Cyryl z Metodym ruszają na wschód, Wojciech obstawia ówczesny zachód.  Księżniczka Dobrawa z państwa już pod „opieką” Watykanu, wymusza chrzest na lokalnym, barbarzyńskim  watażce – Mieszku Pierwszym, jako warunek ślubu. Takoż i się stało.

A ów Mieszko, prócz pokropienia wodą, oczywiście zobowiązał się do przyjęcia watykańskich funkcjonariuszy, w sutannach. Pomijam fakt, że krzewili oni wiarę ogniem i mieczem, ale wprowadzili też PODATKI. Od tego momentu Państwo Polskie stało się podatkowo podległe Państwu Watykańskiemu!!!

Czy wiesz od kiedy obowiązuje watykański podatek zwany Świętopietrzem? KAŻDA parafia w Polsce (a należy do nich 90% Polaków) MUSI odprowadzić do Watykanu 10% swoich przychodów (nie dochodów!) To prawo obowiązuje do dnia dzisiejszego! A tzw. dziesięcina obowiązywała do czasów zniesienia pańszczyzny, czyli jeszcze 150 lat temu! Czyli, 20% PKB Polski lądowało w Watykanie!!!

A dziś? Dziś państwo polskie przeznacza (w różnych formach) na kościół katolicki 35 mld PLN rocznie (ponad 10% przychodu budżetowego!!!). Program 500+ na każde drugie dziecko kosztuje Polskę rocznie 20 mld PLN. Zapytam retorycznie – czy tych pieniędzy przeznaczanych na kościół nie można przeznaczyć  na każde PIERWSZE POLSKIE dziecko?

PS: Wkur*wia mnie, gdy ja muszę liczyć w budżecie domowym, jak kupić dziecku hypoalergiczne mleko Bebilon-2, a w tym samym czasie Duda i spółka ŻRE sobie jakieś obiadki wykwintne za moje podatki w pałacu kurii poznańskiej! Tak, obiadek na 700 osób- dygnitarzy, to nie jest katering weselny na 150zł od talerza. U biskupa krzesełko dla każdego gościa kosztuje CIEBIE (podatniku) jakieś tysiąc PLN. Smacznego, pani Pawłowicz!

PS: ostatnim rzutem na taśmę Watykan zapobiegł koncelebrowania mszy w katedrze poznańskiej z okazji 1050 rocznicy chrztu Mieszka I, przez skazanego przez Watykan PEDOFILA – apb. Petza. Przez DZIESIĘĆ lat ten pedofil rozdawał wiernym komunie, łapą którą drapał kleryków po jajach!

I wszyscy biskupi to radośnie tolerowali. I wierni tez. I TO JEST NAJWIĘKSZY PROBLEM ! ŻE WIERNI TOLERUJĄ TAKICH „kapłanów”….

Wielkimi krokami zbliżają się szumnie zapowiadane Światowe Dni Młodzieży. Organizatorzy szacują przyjazd ok. 2 milionów osób. Do zakwaterowania w nawet nie milonowym Krakowie :) Mam kilka przemyśleń, wstępnie i na szybko:

– SMOG - Kraków walczy ze smogiem, to miasto o najbrudniejszym powietrzu w Polsce. A raczej WALCZYŁ, bo tegoroczną dotację na walkę ze smogiem w całości przekazano na, zgadnijcie… tak, na ŚDM oczywiście! Czyli nie dość, że poziom zanieczyszczenia nie spadnie, to kilkakrotnie WZROŚNIE! Ile aut jest zarejestrowanych w samym Krakowie? Nie wiesz? Wiedz, że na ŚDM będzie ich czterokrotnie więcej! Już nie liczę podwójnego obciążenia komunikacji miejskiej…

– PARKING - Ileż autokarów 50-miejscowych może przewieźć 1,5 mln osób? Trzydzieści TYSIĘCY autokarów. I to przeważnie z klimą (lato!) kt. musi pracować non-stop. I nie będą to autokary z katalizatorami, nowiutkie. Pielgrzymi jeżdżą najtańszymi rzęchami na ruską ropę. Bo większość autokarów przyjedzie ze Wschodu. W rządku ustawione (30 tys. x 15m), to od Krakowa do Białegostoku :)))
Z Zachodu przyleci kilka tysięcy samolotów (też nie na prąd, przy starcie najwięcej dymią..) i oczywiście osobówki- pól miliona ludzi po 4 w aucie. To 125 tys. blaszanek. Parkować zapewne będą na wszystkich dostępnych polach uprawnych od Krakowa po Zakopane :) A później rolnicy wystąpią do Państwa o odszkodowanie ;-)

– WIZY - dla osób z krajów z ruchem wizowym rząd obiecał wizy bezpłatne i natychmiastowe. Zaiste, szlachetne to. Przyjżyjmy się kto potrzebuje wizy wjazdowej do Polski? Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie… Cały „wschód”, przed którym usiłujemy się tymi wizami bronić – np. przed zalewem taniej siły roboczej, przestępczością, nielimitowanym handlem, itp. Czyli latem aż do zimy (wiza trzymiesięczna) będziemy mieli kilkaset tysięcy „wschodnich”, szukających u nas pracy, kradnących w marketach i śpiących na klatkach schodowych. Oby tylko. Nie łudźmy się, że nie przywiozą ze sobą struktur mafijnych.

– TERORYZM - Czy potrafisz odróżnić pobożnego Gruzina, polskiego Kazacha (sam mam tam rodzinę!), katolickiego Czeczena od syryjskiego terrorysty z ISIS? Dla Polaków wszyscy „śniadzi” są z wyglądu tacy sami. Jak Chińczycy. Cóż ma zrobić imigrant z Syrii, zakamuflowany terrorysta? Znaleźć w ruinach krzyżyk na szyję, biblię (po wysiedlonych chrześcijaninach), nauczyć się paru pobożnych słów po rosyjsku (np. „boh trojcu ljubit”, „boże cara chranij”, itp ;)) i hajda na granicę po wizę. Dokumenty? Ukradli, bezbożnicy! ;-) W obliczu tego, że pani Szydło oświadczyła, iż żadnych uchodźców nie jesteśmy w stanie przyjąć, przyjmiemy ich ok. 300 tysięcy w formie śniadych „pielgrzymów”… A że z dziećmi? No przecież dzieci w domu samych nie zostawią! :-)

– KOSZTY - jeśli ktoś (firma, kościół dowolnego wyznania) chce sobie zorganizować prywatną imprezę i zaprosić 2 miliony gości – luz, no problem – ale proszę za to nie płacić pieniędzmi z moich podatków! Nie identyfikuję się z czyjąś imprezą i nie mam ochoty za nią placić! To tak, jakbym poszedł do Żabki po kubek jogurtu, a koleś w kolejce za mną zażądał by zakupu czteropaka piwa i kilograma kiełbasy grillowej dla siebie, na mój koszt!
Policzmy: 34 mln ludności Polski zapłaci za tą imprezę z podatków (na dziś) ok. 250 mln PLN. Po podzieleniu: 7zł, 35gr na KAŻDEGO Z NAS. Czyli KAŻDA osoba w Polsce, łącznie z niemowlętami, składa się po 7,35zł. Czyli KAŻDA przeciętna polska rodzina FUNDUJE „pielgrzymom” dokładnie ten czteropak piwa i kilogram kiełbasy.

Niech imprezują na zdrowie, bóg kazał się dzielić. Ale nie przymusowo. Przymusowo kazał się dzielić J. Stalin.

Zacznę od końca – czy pan prezydęt* A. Duda może odsprzedać korzystnie Śląsk Niemcom? Znaczy, wymienić na znaczną redukcję polskiego długu zagranicznego? Nie może? Bo Polska nie jest jego prywatną własnością, odpowiesz zapewne!

To inaczej – dlaczego mógł to zrobić Konrad Mazowiecki? Mógł odsprzedać Prusy, wraz z ich miastami, wioskami, kmieciami, łanami, krów stadami i czym tam jeszcze? Odsprzedał je Zakonowi Krzyżackiemu i skasował skrzynki złota na pokrycie swoich długów. Mógł to zrobić, ponieważ w tamtym czasie było to jego prywatną własnością. Zwykły kmieć wioskowy czy mieszczanin miał nt. gówno do powiedzenia!
A kto był „władcą Polski” podczas rozbicia dzielnicowego? Wszyscy czterej po równo? ;-)

Prosto mówiąc, lokalni władcy władali takim obszarem, jaki byli w stanie kontrolować – militarnie (obrona), gospodarczo (podatki), politycznie (koneksje). Ci mniej obrotni zwali się „księciami”.
Ci którzy potrafili zjednoczyć się w kilku książąt w silną koalicję (wasalną), wybierali tzw. „króla”.
Ci, którzy byli na tyle sprytni, by zjednoczyć kilku królów, zwali się „cesarzami”.
Ten, który zjednoczył cesarzy, zwał się „papieżem”.

Niemniej, nadal była to własność stricte prywatna, tak jak dziś światowy koncern Coca-Cola składa się z lokalnych firm, np. Coca Cola Poland. Albo wielkie banki, mające swoje banki-córki w wielu krajach, jak Polska. Tu nie istnieją granice, jak tysiąc lat temu :)

Ten sam mechanizm obowiązywał tysiąc lat temu. Szef korporacji pt. Otton III uzgodnił z lokalnym przedstawicielem pt. Mieszko I zasady lenna (wasalnego). Podatki na rzecz zarządu (lenno) i ujednolicenie zasad korporacyjnych – chrześcijaństwo, wówczas PRAWOSŁAWNE! Tak, wówczas nie było innego! Św. Wojciech polazł w jedną stronę Kodeksem Korporacyjnym (Biblią), a Cyryl i Metody w drugą, ot co.

A więc lokalny władca Mieszko I dał się ochrzcić – był to osobowy akt polityczny, ale nie jednolity chrzest całego kontrolowanego przez niego terytorium. Oczywiście na mocy Umowy Korporacyjnej na teren zarządzany wkroczyły wyspecjalizowane jednostki egzekwujące podatek na rzecz Korporacji (tzw. dziesięcina) oraz tworzące lokalne oddziały zarządzania zasobami ludzkimi (tzw. parafie). Miały także za zadanie wprowadzenie Ładu Korporacyjnego (tzw. chrzest ludności) w celu podniesienia efektywności zarządzania. Co nie przeszkodziło Mieszkowi I w roku 968 wystąpić zbrojnie przeciwko Ottonowi III, swojemu Cesarzowi i Chrześcijańskiemu Protektorowi przed Papieżem !!!

IMHO, nie było tzw. chrztu Polski, ponieważ wtedy Polska nie istniała, była tylko kawałem ziemi kontrolowanym przez lokalnego dowódcę wojsk. Był chrzest lokalnego watażki odzianego w skóry niedźwiedzie, przed namaszczonym przez papieża cesarzem Ottonem. Akt czysto polityczny i WIERNOPODDAŃCZY! Tak Mieszko I poddał Polskę w wieczne lenno!

Zwykły kmieć wioskowy czy mieszczanin miał nt. gówno do powiedzenia! JAK DZIŚ!

Idąc tokiem myślenia tych, którzy sądzą że religia władcy jest moją religią:
Jeśli właściciel IKEA jest protestantem, to ja, pracując u niego na kasie też jestem protestantem?
A może wykonując zlecenia dla największego na świecie koncernu TATA, mam być jak jego właściciel, muzułmaninem?
A może spawając gazociągi, jestem prawosławny, jak właściciel JukOil? :)

A jeśli to był „chrzest Polski” wyłącznie poprzez wyznanie władcy, zagadka: jakiego wyznania był Książę Stanisław August Poniatowski?
A więc dlaczego wszyscy Warszawiacy nie są dziś wyznania prawosławnego? :)

Czy więc twierdzenie że „ochszczony Mieszko to ochszczona Polska” nie jest podobną bzdurą i anachronizmem?

* -Prezydentami byli p. Wałęsa i p. Kwaśniewski

Jako praktykujący ateista chętnie przyjmuję księdza po kolędzie. Ot, lubię rozmawiać z ludźmi każdego zawodu. To poszerza horyzonty.

Pan Ksiądz wszedłwszy na pokoje po zdjęciu obuwia (wie pan, małe dziecko pełza, dbamy o czystość!), spostrzega Dziecię i w te słowa uderza:

– o, jakie ładne dziecko, a czy już ochszczone?
— Oczywiście, nawet obrzezane na wszelki wypadek – odpowiadam :)
Pan ksiądz jest w miarę dzisiejszy, więc się uśmiechnął z żartu, zamiast zabuldoczyć.
– a czy dzieciątko należy do naszej parafii?
— e, a nie za młode jeszcze, żeby zapisać je do Partii? – odpowiadam z kamienną twarzą :)

 

Wszyscy ostatnio dostali jakiegoś szfungu i katują mnie piosenkami z taśmy o pewnym Dżingo Bellu!

Nie znam gościa, ale podejrzewam że to może być ten grubanio w czerwonych spodniach i kubraku, maskujący się sztuczną brodą z waty! W końcu Amerykanie mają takie dziwne imiona i nazwiska, nawet wróżka ma na imię Tinker-Bell (Dzwoneczek)! Więc pewnie może być i gruby Dżingo-Bell! Poznałem wczoraj jednego Dżingo, siedział  w markecie w tym swoim czerwonym kubraku i ze sztuczną brodą, i sadzał sobie dzieci na kolanach, pedofil jeden. :-P

Chociaż trochę czuję się zaszczuty, gdy śpiewają mi w markecie, że „Mery Chrismas ewryłan!” – ja się nie czuję kobietą, jakąś Merry! Proszę mnie nie „ewryłanować”!

Czuję się kompletnie zdezorientowany! To ten Dżingo Bell w czerwonym ubranku i ta Mery Christmas?! Czy to jedna i ta sama osoba? A może to pierwsze to pseudonim artystyczny tej drugiej??? A może Śnieżynka ma na imię Merry Christmas?

Nie wiem, nie wiem! Już jestem z tego cały głupi!

U mnie w Poznaniu na gwiazdkę zawsze przychodził GWIAZDOR z wielkim worem prezentów! Mikołaj przychodził na mikołajki, 6 grudnia i wkładał nocą drobne słodycze w wyczyszczone buty!

A dzisiaj ten przebrany grubol w czerwonym kubraku w markecie powiedział dziecku, że nie jest żadnym tam gwiazdorem!! Mery Chrismas jeden, w worek kopany, zniszczył dziecku święta!

Reasumując elegancko – ubolewam, że kulturowa pseudoglobalizacja doprowadziła do totalnego zubożenia nie tylko lokalnych, regionalnych zwyczajów i nawet nazewnictwa, ale także doprowadziła nawet do braku pięknych, polskich kolęd w przestrzeni publicznej, zaśmieconej standardową anglojęzyczną papką marketingową…

Ale cóż, w czasach kiedy „jako Bogu cześć mu dali” dzieci interpretują jako takiego „żółwika” z małym Jezuskiem, a „Jeżu malusieńki leży wśród stajenki” (jeżyk taki, malutki w słomie), i oczywiście „dzisiaj w bet lejem!„.. W tych czasach zubożenia języka do tysiąca podstawowych wyrazów ze Słownika (na dostępnych 30 tys.) nie dziwi, że najmłodsze pokolenie nie rozumie połowy kolęd, nie rozumie języka liturgicznego. Z tym pal licho.

Gorzej, że nie rozumieją Umów podpisywanych z Polsatem lub z Bankiem…

Moja bratanica jest Turczynką, chrześcijanką. Dawno nie była w Polsce, ale zabrała do Turcji buteleczkę wody święconej. W buteleczce zostało jej już tylko połowa, a na jej uzupełnienie nie ma szans na wschodzie Turcji, więc zapytała mnie, czy może dolać do niej zwykłej wody, i będzie ona nadal święcona?

A może będzie tylko PÓŁ-święcona, bo pół jest wody zwykłej, a pół święconej? Ja jednak sądzę, że zwykła woda nabiera uświęcenia w kontakcie z wodą uświęconą! Bo jak może byc cała nie-święcona, skoro w połowie objętości jest nadal święcona!? Przecież raz poświęcona woda nie może tracić swojej świętości!!!? A przecież nie może być święcona co druga jej molekuła, a co druga nie?

Pytałem mojego proboszcza, ale zbył mnie tym, że nie ma czasu na dywagacje o bzdurach! Ale to dla żarliwego katolika nie są żadne bzdury, gdy w kraju muzułmańskim mieszkać musi, a wody święconej potrzebuje codziennie i żarliwie! W baniakach ma ją z Polski sprowadzać?

Ergo, łaska uświęcenia przechodzi z wody święconej na pozostałą! Trochę tak jak działa homeopatia! Kropla tworzy ocean łaski! To wydaje mi sie naturalne!

Boję się tylko tego, że jeśli księża od tysięcy lat święcą wodę, poświęcili jej takie ilości, że nawet rozcieńczona, gdy trafiła z deszczem, rzekami do oceanów, sprawiła że cała woda na Ziemi stała się święcona!

PS: wpisałem w Google frazę woda święcona. W podpowiedziach Googla znalazłem hasło: woda święcona SKŁAD. Ale Google nie zna się na żartach, to nie żart. Ktoś nie wiedział po prostu, że święcona od zwykłej różni się tylko tym, że jakiś gość coś nad nią wymamrotał i ręką pomachał. Och, przepraszam, poświęcił ją, a nie np. soli kuchennej, albo innego chlorku sodu dosypał :P! To tak pod kątem fideistycznego pojmowania  religii w Polsce.

Adam Słodowy radzi – odmów nad miską modlitwę – Formuła poświęcenia wody:
„Wszechmogący wieczny Boże, wszystko co istnieje pochodzi od Ciebie. Pobłogosław tę wodę, którą będziemy pokropieni jako znak nowego życia i oczyszczenia z grzechów. Ufni w Twoje miłosierdzie, błagamy Cię: odpuść nam nasze grzechy, abyśmy z czystym sercem mogli Ci służyć. A gdy choroba lub inne niebezpieczeństwa i zakusy złego ducha będą nam zagrażać, niech nas chroni Twoja opieka. Prosimy Cię o to, przez Chrystusa Pana naszego. Amen.” Jeśli masz pod ręką paschał, zanurz go trzy razy, ale nie jest to konieczne.

Znalazłem wykładnię, że generalnie powinien to zrobić kapłan, ale tak jak w przypadku ślubu, może to zrobić także każdy prawy chrześcijanin! Rozwiązanie jest czysto mistyczne, tak jak samo misterium Uświęcenia! Tak więc, jeśli chcemy aby woda święcona po dolaniu do niej wody "zwykłej" zachowała swoją "święconość" to (zgodnie z nauką Kościoła rzymskokatolickiego) wypadałoby poprosić o to TEGO, który MA MOC SPRAWCZA, np. w formie modlitwy.

Ergo: jeśli poproszę JEGO żarliwie, by uświęcił Ocean Spokojny, do którego wylałem pół flaszki święconej z kościoła w Pabianicach, to Ocean będzie poświęcony! Liczy się żarliwa modlitwa, a nie proporcja wagowa! C.N.D

Pozostaje pytanie, czy woda święcona która wyparowała z aspersorium i spadła z deszczem do Odry, spowoduje, że poświęcę Odrę z dobrej, żarliwej intencji, by wszyscy mieli dostęp do wody święconej na kolędę… Kto czytał Kocią kołyskę, ten zna odpowiedź!

Idę sobie wczoraj, przechodzę obok tzw. Osiedla Grodzonego na poznańskim Piątkowie. Wiecie, znacie, płot spawany na 2m wysoki, górą trzy rzędy drutu kolczastego, na wejściu budka strażnicza, szlaban malowany, kenkarty przytykane do czytnika, normalka. Patrzę, jakaś pani Ochroniarka zapitala na zewnątrz wokół owego ogrodzenia. Nie wiem czy miała KM-a, ale psa nie miała. Więc zapytałem grzecznie:

  • – To cały czas tak pilnujecie tego osiedla?
  • – Tak, 24 godziny na dobę musimy!
  • – Rozumiem, bo tak, to by wam z tego getta mieszkańcy pouciekali! :P

Idę sobie dzisiaj, z Toffikiem (to piesek, nie syn-wampir) pod prąd wuchty wiary ciungnacej dzieś (znaczy, tłumu ludzi idących śpiesznie w przeciwnym kierunku). Puszkę piwa dzierżę, słoneczkiem się napawam, pies sika tu i ówdzie. Nagle jeden starszy pan do mnie w te słowa uderza:

  • – Do kościoła byś pan poszedł, a nie z piwem!
  • – A co, dziś ksiądz wino stawia, czy jak zawsze sam wypije, a wam na imprezie poda tylko jakieś suche wafelki?

Pies, jak to pies – olał to. Pan się nadął słusznie i podążył wybaczać winowajcom.

Istnieje w Polsce ekstremalna grupka ludzi, na tyle nieliczna, że gdyby wyrazić ją procentowo, to wyjdą takie promile jak po wypiciu Redsa. Kim oni są? Zapewne wyborcami pana Brauna, istotniejsze jest jednak to, że chcą uczynić królem Polski człowieka zmarłego ponad 2 tysiące lat temu; -) Normalnemu człowiekowi taki postulat wydaje się absurdem. Nawet jeśli chodzi tylko o pewien symbol, z którym garstka osób się identyfikuje.

OK. Niech sobie postulują ustanowieniem Chrystusa królem Polski, jeśli im to sprawi psychiczny orgazm. Wolną droga. Jednak bądźmy konsekwentni. Polska gdy była królestwem, to Królestwem Obojga Narodów! (chyba że liczyć marionetkowe, podległe carycy Katarzynie Księstwo Warszawskie). A więc Chrystus powinien być Królem Polski I Litwy! Bezapelacyjnie! Czy Pan Braun zapytał Litwinów czy chcą by królował im galilejski Żyd?

A ilu prawdziwych Chrześcijan popiera taki sposób profanowania ich najważniejszego symbolu religijnego?

Sięgnijmy więc do Księgi (gr.byblos =księga), słowem, co mówi Biblia na ten temat? Ano, opowiada np. o przebiegu sądu nad Chrystusem. Ten, zapytany przez Poncjusza Piłata, a może któregoś ze Starszych żydowskiego Sanhedrynu, o to czy jest królem Żydów, odparł : moje królestwo jest nie Z TEGO ŚWIATA” Nawet średnio rozgarnięty gimbus wie, że chodziło o królestwo duchowe, takie które rozciąga się w naszym sercu, duszy, a nie na hektarach po upadłych PGR-ach na Podlasiu.

Bo wszak Rzymianie dopuszczali i tolerowali praktykowanie różnych religii na terenie Imperium. Nie tolerowali za to absolutnie konkurencji we władzy. I Chrystus nie został oskarżony z paragrafu „dziwna religia i 8 ne herezje „, a z tytułu uzurpowania sobie WŁADZY nad okolicą, co mogło doprowadzić do buntu przeciwko Rzymowi w całej żydowskiej prowincji. A do tego nie mógł dopuścić ani namiestnik Rzymu, and spolegliwy mu Sanhedryn (no wiecie, Aniasz i Kajfasz).

Uważam więc próbę powołania Chrystusa, przywódcy duchowego i proroka dla jednych, Zbawiciela i władcy naszych serc i dusz, dla drugich na króla kilkuset hektarów ziemi ornej szóstej klasy za POTWARZ, PONIŻENIE dla każdego wierzącego, a dla ateistów za totalne spłycenie idei które ludziom chciał przekazać i za które został zamęczony ten wielki człowiek.


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa