Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Pamiętam jak dziś, czas gdy Polska wchodziła do Unii europejskiej! Wtedy komunistyczny Kwachu (prezydent Kwśniewski) zarządził Referendum – każdy Polak mógł zdecydować, czy mamy być wysuniętą, zachodnią flanką Rosji, czy liczącym się krajem w UE. Wtedy 70% z nas, Polaków zdecydowało, że warto być w Europie. Mamy w domu paszporty i kilka tysięcy kilometrów pokonujemy na dowód osobisty, płacąc tą samą kartą bankomatową… Oj, fajnie, w Średniowieczu tez tak było! :))

A teraz cofnijmy się 1050 lat wcześniej. Trwa agresywna ekspansja chrześcijaństwa, z centralą w Rzymie. Cyryl z Metodym ruszają na wschód, Wojciech obstawia ówczesny zachód.  Księżniczka Dobrawa z państwa już pod „opieką” Watykanu, wymusza chrzest na lokalnym, barbarzyńskim  watażce – Mieszku Pierwszym, jako warunek ślubu. Takoż i się stało.

A ów Mieszko, prócz pokropienia wodą, oczywiście zobowiązał się do przyjęcia watykańskich funkcjonariuszy, w sutannach. Pomijam fakt, że krzewili oni wiarę ogniem i mieczem, ale wprowadzili też PODATKI. Od tego momentu Państwo Polskie stało się podatkowo podległe Państwu Watykańskiemu!!!

Czy wiesz od kiedy obowiązuje watykański podatek zwany Świętopietrzem? KAŻDA parafia w Polsce (a należy do nich 90% Polaków) MUSI odprowadzić do Watykanu 10% swoich przychodów (nie dochodów!) To prawo obowiązuje do dnia dzisiejszego! A tzw. dziesięcina obowiązywała do czasów zniesienia pańszczyzny, czyli jeszcze 150 lat temu! Czyli, 20% PKB Polski lądowało w Watykanie!!!

A dziś? Dziś państwo polskie przeznacza (w różnych formach) na kościół katolicki 35 mld PLN rocznie (ponad 10% przychodu budżetowego!!!). Program 500+ na każde drugie dziecko kosztuje Polskę rocznie 20 mld PLN. Zapytam retorycznie – czy tych pieniędzy przeznaczanych na kościół nie można przeznaczyć  na każde PIERWSZE POLSKIE dziecko?

PS: Wkur*wia mnie, gdy ja muszę liczyć w budżecie domowym, jak kupić dziecku hypoalergiczne mleko Bebilon-2, a w tym samym czasie Duda i spółka ŻRE sobie jakieś obiadki wykwintne za moje podatki w pałacu kurii poznańskiej! Tak, obiadek na 700 osób- dygnitarzy, to nie jest katering weselny na 150zł od talerza. U biskupa krzesełko dla każdego gościa kosztuje CIEBIE (podatniku) jakieś tysiąc PLN. Smacznego, pani Pawłowicz!

PS: ostatnim rzutem na taśmę Watykan zapobiegł koncelebrowania mszy w katedrze poznańskiej z okazji 1050 rocznicy chrztu Mieszka I, przez skazanego przez Watykan PEDOFILA – apb. Petza. Przez DZIESIĘĆ lat ten pedofil rozdawał wiernym komunie, łapą którą drapał kleryków po jajach!

I wszyscy biskupi to radośnie tolerowali. I wierni tez. I TO JEST NAJWIĘKSZY PROBLEM ! ŻE WIERNI TOLERUJĄ TAKICH „kapłanów”….

Praktycznie każdy ma swój przepis na sos tatarski.

Najczęściej taki typu z kuchni „pieprz-sól” : weź jaja na twardo, ogóra kiszonego, łyżkę majonezu, rozbełtaj, oczywiście pieprz-sól i gotowe! :))

Mol przepis jest nieco bardziej „tatarski”, staram się wczuwać w produkty dostępne w regionie, w którym przepis powstał. Przepis będzie „na dwa jajka”, można go przemożyć łatwo przez dwa :)

Biorę więc dwa jaja na twardo gotowane, kroję w kostkę. Do michy. Ogórka kiszonego (kwaszone i marynowane nie tworzą klimatu, tak samo pieczarki – zrób tak i tak, porównaj smaki!) średniej wielkości – w kostkę i do michy. Łyżeczka musztardy „saperskiej”, Łyżka czubata majonezu (najlepiej kwaskowego, nie Winiary), Czubata łycha jogurtu Zotta (jakoś mi najbardziej pasuje, ale można na bogato dać śmietanę 18-tkę :) Dalej przyprawy – można dodać łyżeczkę tartego chrzanu, albo zamiennie – posiekaną drobno połówkę małej cebuli, lub dwie łyżki siekanego szczypiorku (żeby zawsze mieć świeży, zawsze go mrożę po posiekaniu).  Soli nie dodaję, bo jest w ogórku, pieprzu ze trzy ziarnka drobno zmielonego (w życiu nie kupujcie „mielonego pieprzu”, robionego  z czarnej rzepy! Wymerdać najlepiej widelcem, odstawić przynajmniej na godzinkę o lodówki – musi się przegryźć (składniki przechodzą nawzajem sąsiednimi smakami – to nie pizza!) Sos nie lubi być podawany na ciepło!

Smakuje np. podawana na kanapkach: masełko + łosoś surowy + sos tatarski. Jako farsz do zrolowanych naleśniczków na zimno też daje radę!

Wielkimi krokami zbliżają się szumnie zapowiadane Światowe Dni Młodzieży. Organizatorzy szacują przyjazd ok. 2 milionów osób. Do zakwaterowania w nawet nie milonowym Krakowie :) Mam kilka przemyśleń, wstępnie i na szybko:

– SMOG - Kraków walczy ze smogiem, to miasto o najbrudniejszym powietrzu w Polsce. A raczej WALCZYŁ, bo tegoroczną dotację na walkę ze smogiem w całości przekazano na, zgadnijcie… tak, na ŚDM oczywiście! Czyli nie dość, że poziom zanieczyszczenia nie spadnie, to kilkakrotnie WZROŚNIE! Ile aut jest zarejestrowanych w samym Krakowie? Nie wiesz? Wiedz, że na ŚDM będzie ich czterokrotnie więcej! Już nie liczę podwójnego obciążenia komunikacji miejskiej…

– PARKING - Ileż autokarów 50-miejscowych może przewieźć 1,5 mln osób? Trzydzieści TYSIĘCY autokarów. I to przeważnie z klimą (lato!) kt. musi pracować non-stop. I nie będą to autokary z katalizatorami, nowiutkie. Pielgrzymi jeżdżą najtańszymi rzęchami na ruską ropę. Bo większość autokarów przyjedzie ze Wschodu. W rządku ustawione (30 tys. x 15m), to od Krakowa do Białegostoku :)))
Z Zachodu przyleci kilka tysięcy samolotów (też nie na prąd, przy starcie najwięcej dymią..) i oczywiście osobówki- pól miliona ludzi po 4 w aucie. To 125 tys. blaszanek. Parkować zapewne będą na wszystkich dostępnych polach uprawnych od Krakowa po Zakopane :) A później rolnicy wystąpią do Państwa o odszkodowanie ;-)

– WIZY - dla osób z krajów z ruchem wizowym rząd obiecał wizy bezpłatne i natychmiastowe. Zaiste, szlachetne to. Przyjżyjmy się kto potrzebuje wizy wjazdowej do Polski? Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie… Cały „wschód”, przed którym usiłujemy się tymi wizami bronić – np. przed zalewem taniej siły roboczej, przestępczością, nielimitowanym handlem, itp. Czyli latem aż do zimy (wiza trzymiesięczna) będziemy mieli kilkaset tysięcy „wschodnich”, szukających u nas pracy, kradnących w marketach i śpiących na klatkach schodowych. Oby tylko. Nie łudźmy się, że nie przywiozą ze sobą struktur mafijnych.

– TERORYZM - Czy potrafisz odróżnić pobożnego Gruzina, polskiego Kazacha (sam mam tam rodzinę!), katolickiego Czeczena od syryjskiego terrorysty z ISIS? Dla Polaków wszyscy „śniadzi” są z wyglądu tacy sami. Jak Chińczycy. Cóż ma zrobić imigrant z Syrii, zakamuflowany terrorysta? Znaleźć w ruinach krzyżyk na szyję, biblię (po wysiedlonych chrześcijaninach), nauczyć się paru pobożnych słów po rosyjsku (np. „boh trojcu ljubit”, „boże cara chranij”, itp ;)) i hajda na granicę po wizę. Dokumenty? Ukradli, bezbożnicy! ;-) W obliczu tego, że pani Szydło oświadczyła, iż żadnych uchodźców nie jesteśmy w stanie przyjąć, przyjmiemy ich ok. 300 tysięcy w formie śniadych „pielgrzymów”… A że z dziećmi? No przecież dzieci w domu samych nie zostawią! :-)

– KOSZTY - jeśli ktoś (firma, kościół dowolnego wyznania) chce sobie zorganizować prywatną imprezę i zaprosić 2 miliony gości – luz, no problem – ale proszę za to nie płacić pieniędzmi z moich podatków! Nie identyfikuję się z czyjąś imprezą i nie mam ochoty za nią placić! To tak, jakbym poszedł do Żabki po kubek jogurtu, a koleś w kolejce za mną zażądał by zakupu czteropaka piwa i kilograma kiełbasy grillowej dla siebie, na mój koszt!
Policzmy: 34 mln ludności Polski zapłaci za tą imprezę z podatków (na dziś) ok. 250 mln PLN. Po podzieleniu: 7zł, 35gr na KAŻDEGO Z NAS. Czyli KAŻDA osoba w Polsce, łącznie z niemowlętami, składa się po 7,35zł. Czyli KAŻDA przeciętna polska rodzina FUNDUJE „pielgrzymom” dokładnie ten czteropak piwa i kilogram kiełbasy.

Niech imprezują na zdrowie, bóg kazał się dzielić. Ale nie przymusowo. Przymusowo kazał się dzielić J. Stalin.

Zacznę od końca – czy pan prezydęt* A. Duda może odsprzedać korzystnie Śląsk Niemcom? Znaczy, wymienić na znaczną redukcję polskiego długu zagranicznego? Nie może? Bo Polska nie jest jego prywatną własnością, odpowiesz zapewne!

To inaczej – dlaczego mógł to zrobić Konrad Mazowiecki? Mógł odsprzedać Prusy, wraz z ich miastami, wioskami, kmieciami, łanami, krów stadami i czym tam jeszcze? Odsprzedał je Zakonowi Krzyżackiemu i skasował skrzynki złota na pokrycie swoich długów. Mógł to zrobić, ponieważ w tamtym czasie było to jego prywatną własnością. Zwykły kmieć wioskowy czy mieszczanin miał nt. gówno do powiedzenia!
A kto był „władcą Polski” podczas rozbicia dzielnicowego? Wszyscy czterej po równo? ;-)

Prosto mówiąc, lokalni władcy władali takim obszarem, jaki byli w stanie kontrolować – militarnie (obrona), gospodarczo (podatki), politycznie (koneksje). Ci mniej obrotni zwali się „księciami”.
Ci którzy potrafili zjednoczyć się w kilku książąt w silną koalicję (wasalną), wybierali tzw. „króla”.
Ci, którzy byli na tyle sprytni, by zjednoczyć kilku królów, zwali się „cesarzami”.
Ten, który zjednoczył cesarzy, zwał się „papieżem”.

Niemniej, nadal była to własność stricte prywatna, tak jak dziś światowy koncern Coca-Cola składa się z lokalnych firm, np. Coca Cola Poland. Albo wielkie banki, mające swoje banki-córki w wielu krajach, jak Polska. Tu nie istnieją granice, jak tysiąc lat temu :)

Ten sam mechanizm obowiązywał tysiąc lat temu. Szef korporacji pt. Otton III uzgodnił z lokalnym przedstawicielem pt. Mieszko I zasady lenna (wasalnego). Podatki na rzecz zarządu (lenno) i ujednolicenie zasad korporacyjnych – chrześcijaństwo, wówczas PRAWOSŁAWNE! Tak, wówczas nie było innego! Św. Wojciech polazł w jedną stronę Kodeksem Korporacyjnym (Biblią), a Cyryl i Metody w drugą, ot co.

A więc lokalny władca Mieszko I dał się ochrzcić – był to osobowy akt polityczny, ale nie jednolity chrzest całego kontrolowanego przez niego terytorium. Oczywiście na mocy Umowy Korporacyjnej na teren zarządzany wkroczyły wyspecjalizowane jednostki egzekwujące podatek na rzecz Korporacji (tzw. dziesięcina) oraz tworzące lokalne oddziały zarządzania zasobami ludzkimi (tzw. parafie). Miały także za zadanie wprowadzenie Ładu Korporacyjnego (tzw. chrzest ludności) w celu podniesienia efektywności zarządzania. Co nie przeszkodziło Mieszkowi I w roku 968 wystąpić zbrojnie przeciwko Ottonowi III, swojemu Cesarzowi i Chrześcijańskiemu Protektorowi przed Papieżem !!!

IMHO, nie było tzw. chrztu Polski, ponieważ wtedy Polska nie istniała, była tylko kawałem ziemi kontrolowanym przez lokalnego dowódcę wojsk. Był chrzest lokalnego watażki odzianego w skóry niedźwiedzie, przed namaszczonym przez papieża cesarzem Ottonem. Akt czysto polityczny i WIERNOPODDAŃCZY! Tak Mieszko I poddał Polskę w wieczne lenno!

Zwykły kmieć wioskowy czy mieszczanin miał nt. gówno do powiedzenia! JAK DZIŚ!

Idąc tokiem myślenia tych, którzy sądzą że religia władcy jest moją religią:
Jeśli właściciel IKEA jest protestantem, to ja, pracując u niego na kasie też jestem protestantem?
A może wykonując zlecenia dla największego na świecie koncernu TATA, mam być jak jego właściciel, muzułmaninem?
A może spawając gazociągi, jestem prawosławny, jak właściciel JukOil? :)

A jeśli to był „chrzest Polski” wyłącznie poprzez wyznanie władcy, zagadka: jakiego wyznania był Książę Stanisław August Poniatowski?
A więc dlaczego wszyscy Warszawiacy nie są dziś wyznania prawosławnego? :)

Czy więc twierdzenie że „ochszczony Mieszko to ochszczona Polska” nie jest podobną bzdurą i anachronizmem?

* -Prezydentami byli p. Wałęsa i p. Kwaśniewski

Trzy miliony oszukanych dzieci… Cóż, tak się kończą populistyczne obietnice wyborcze. 500zł na KAŻDE dziecko? Zawsze mówiliśmy że na „każde DRUGIE” :) A w 2017 roku okaże się, że mówiliśmy: „Na każde drugie, ale tylko w pierwszym roku, później na KAŻDE SIÓDME!” :-/

Zacznijmy od tego, że jest wiele par, a nawet singli, którzy nie decydują się na dzieci nie głównie ze względów ekonomicznych, ale SPOŁECZNYCH – a to nie mają po prostu babci, która się dzieckiem zajmie, gdy pracują wg. grafiku, na żłobek nie mają szans ani formalnie ani finansowo, tak samo nie mają szans na powrót do pracy po urlopie macierzyńskim i wychowawczym (przez dwa lata w każdej firmie zmienia się WSZYSTKO, „a pani szkoleń nie odbywała”…) – degradacja zawodowa to wariant optymistyczny, „likwidacja stanowiska pracy” to norma.

Jeśli program 500+ miał by stymulować dzietność, to IMHO powinien motywować w ogóle do posiadania dzieci – czyli na PIERWSZE dziecko powinna być przeznaczona WIĘKSZA kwota niż na dzieci kolejne! Na pierwsze dziecko konieczne jest zawsze więcej inwestycji – a to wózek, ubrania, zabawki, wyposażenie pokoju. Drugie dziecko korzysta już z zasobów po starszym, wymaga mniejszych inwestycji!

Oczywiście nie powinno być to „rozdawanie gotówki”, bo taka forma pomocy stymuluje wyłącznie żulenproletariat do produkowania taniej siły roboczej, a uzyskanych środków przeznaczenie na cele konsumpcyjne – konsumpcję pod monopolowym. NIE stymuluje do czegokolwiek odpowiedzialnych rodziców chcących mieć tylko jedno dziecko, ale za to zdrowo odżywiane (a nie parówkami z Biedaronki), ładnie ubrane (kupujemy w lumpeksie i wyrzucamy ubrania gdy są brudne), dobrze wykształcone.

Program „żłobek i przedszkole dla każdego dziecka”, subsydiowanie tych przyzakładowych (także w korporacjach!), szczepionki na menindokoki i inne „gżdyle” bez opłat (obecnie, ponad TYSIĄC zł komplet!) opiekunki społeczne jako „pogotowie dziecięce”, gdy musisz wyjść do Urzędu? Tak, to przerasta możliwości Państwa Polskiego. W United Kingdom jest to STANDARDEM!

Warto się zastanowić kogo miał by ów program stymulować?

Pracującą parę, po 40-tce, których jedynak kończy właśnie gimnazjum, ona jest zastępcą kierowniczki w Banku, on głównym inżynierem w dziale mechanicznym. Do łącznej kwoty ich zarobków 500zł to dodatek rzędu 7%. Więcej wydadzą na opiekunkę do dziecka. Bo przecież Ona w domu nie zostanie.

A może rodzinę na Swoim? Na jednym pokoju z 1,5 rocznym dzieckiem mieszkaniu u rodziców? 60-letnia Babcia(jeśli ma wcześniejszą emeryturę), da radę uchować dwójkę rozbrykańców, jeśli dała radę jednemu.. a rodzice pracują w Lidlu wg. grafiku, tj. świątek-piątek na godziny z kosmosu. Dzieci będą rozpoznawać rodziców na zdjęciach…

A może Samotną singielkę po 30-tce, która poczuła, że jej zegar biologiczny tyka, oj tyka.. Też jest jakąś asystentką Prezesa, na pierwsze dziecko nie dostanie ni grosza, a z obowiązków i kariery nie zamierza rezygnować.

A może samotną matkę, z pięcioletnią córeczką, z alimentami których „były” nie płaci, a która usiłuje związać koniec z końcem pracując na wariackie zmiany na kasie w Biedrobce i wyciągając 1650zł miesięcznie? Nie, jej się na pierwsze dziecko też nie należy. Musiała by zgarnąć jakiegoś bezrobotnego trutnia z ulicy i zafundować sobie potrójne obciążenie – jego i dwójkę dzieci, w tym jedno uniemożliwiające pracę. Wszystko to, przypomnę, za 500zł.

A może chronicznie bezrobotnego, byłego pracownika PGR-u, z czwórką dzieciaków (karmionych ziemniakami z cukrem i jajkami)? Takiemu który ma po rodzicach 10 hektarów i bierze na nie po tysiąc złociszy od hektara? To i na piąte dziecko weźmie, 2,5 tysiąca? Na wino pod GS-em styknie. O, tak, zastymuluje do dzietności! Jego dzieci też będą bezrobotne (przecież ich nie wykształci?), będą pobierały zasiłki, a na jesień życia dostaną rentę rolniczą z KRUS. Wychodzi na to, że jedynym ich wkładem społecznym będzie plemnik ojca ;-/

TAK, już wiem kogo ma stymulować do dzietności Dobra Zmiana.

Dziś będzie cięższy klimat.
Doszły mnie słuchy, że nadPrezes chce odznaczyć pana Kuklińskiego jakimś absurdalnym odznaczeniem najwyższym, wojskowym i uczynić go Generałem. Za zasługi. Zasługi amerykańskiego szpiega z polskim obywatelstwem. Ów Kukliński w czasach komuny szpiegował dla państwa WROGIEGO! Tym samym narażał setki tysięcy POLSKICH żołnierzy na śmierć, w przypadku konfliktu!

Gdyby robił to gratis, ot, z poczucia godności, walki o wolną Polskę, może dało by się to subiektywnie zrozumieć. Ale gdy za hamerykańskie pieniądze za zdradę Ojczyzny kupował jachty, wyścigowe samochody i luksusowe kobiety (lub odwrotnie), w czasach gdy ja miałem pomarańczę (JEDNĄ) jako luksus na Gwiazdkę (Boże Narodzenie), to nie widzę w tym niczego patriotycznego. Wyłącznie zwykłe dawanie dupy komuś kto zapewnia więcej. Zwykła KOMERCJA, służymy temu panu, który da lepsze żarcie i więcej kobiet.
Dziś kreuje się Kuklińskiego na współczesnego Konrada Wallenroda, który to „lisem był, podszył się, by państwo spod jarzma komuny wyzwolić”

Wg. mnie Wierność przysięgamy BEZWZGLĘDNIE. Tak przed Ołtarzem, jak i przed Sztandarem.
Czy są różne rodzaje wierności, zwolnienia od niej?

A jeśli nie chciał być wierny komunie, to mógł NIE PRZYSIĘGAĆ! MÓGŁ ponieść konsekwencje własnych przekonań i wartości – tak jak to robiły chłopaki z WIP (Wolność i Pokój, też należałem!) odmawiały przysięgi komunie i lądowały na lata w więzieniach.
NIE, Kukliński, konformista czasów komuny, jak to ciele, które dwie matki ssie pokornie, i w Ludowym Wojsku Polskim stopnia się dochapał, i kasę za zdradę wziąć potrafił.

Przecież wszyscy wiemy, że z panienką w delegacji to nie zdrada, w samochodzie to nie zdrada. Pocałunek to nie zdrada. I anal to nie zdrada!Więc przeciw komunie zdradzić własną Ojczyznę, to też nie zdrada!

IMHO, Takie DZIWKI powinno się degradować do stopnia pod-Szeregowca, a nie odznaczać czymkolwiek!

Mój ojciec urodzil się w Paszycach. Gdzieś pod Wilnem. W Polsce.

Po wojnie, i do końca życia w dowodzie miał wpis „urodzony w ZSRR”.

Zaraz po 17 września 1939 roku NKWD-ziści rozkułaczyli naszą rodzinę i wysłali ją z trójką dzieciaków, bydlęcymi wagonami na zsyłkę. Na słone stepy Kazachstanu. W pustym stepie otwarli wagony bydlęce i kazali wysiadać. Gdy wysiedli, rzucili po saperce (łopatka taka) na rodzinę i kazali wykopać sobie dom. Kopać nie można było głęboko, bo w jamie głębokiej na 80 cm podchodziła woda. SŁONA woda.

Gdy już wykopali sobie ziemianki, kryte darnią i trawą, musieli zbudować kanał. Kanał miał doprowadzać słodką wodę na plantacje bawełny. Tak, tej samej bawełny, którą uprawiali niewolnicy w Luizjanie, tak samo uprawiali ją polscy niewolnicy w Kazachstanie.
Kanał to nie był rowek w ziemi. To był piętnastometrowej wysokości NASYP (górka taka) ciągnący się przez step od horyzontu po horyzont. Na górze togo nasypu był rowek, którym płynęła SŁODKA woda! Ojciec wspominał, że wieczorami, o zachodzie słońca siadali na nasypie i patrzyli. Patrzyli..
– O, zobacz Hala, płynie zdechły pies!
– A zobacz Witia jak on spuchł, jak balon!
I tak się odpoczywało nad Kanałem wieczorami, pomiędzy dniami, gdy od upału i pracy pękała skóra na dłoniach od zbierania pachty (bawełny).

Gdy Umarł Stalin, i nastał rok 1956, władza ludowa pozwoliła rodzinie wracać. Nie, nie wracać do Paszyc, do domu. „Wracać” na Ziemie Wyzyskane. Na zapuszczone poniemieckie gospodarstwo pod Gorzowem. Więc spakowali motocykl z koszem (dali politrukowi łapówkę żeby skrzynię załadować do wagonu bydlęcego) i z trójką podrastających dzieci pojechali do Gościnowa. Albo Gusinowa, ojciec nigdy nie potrafił tego porządnie wymówić. albo nie chciał. Bo „sieła” (osady) w Kazachstanie nigdy nie nazywał. Gdy tam pojechalismy kilka lat przed jego śmiercią, po prostu mówił taksówkarzowi: „przy tej kapliczce w lewo”, „przy domu kultury w prawo”, choć domu kultury dawno już tam nie było, ale kierowca wiedział, że ten zawsze tam był…

Na gospodarce z jednym koniem (na którym Dziadek obiecał że będę jeździł, ale nie dożył – i dziadek, i koń), dwiema krowami (Muśka i Tuśka), świnią z prosiakami biegającymi po obejściu, stawkiem z kaczkami za stodołą, pokrzywami przy wychodku (które babcia sierpem ścinała i dodawała kurom i świniom do karmy), zapchlonym straszliwie kurnikiem i kurą Manią siedzącą w sieni w koszu na jajkach, psem Wilkiem biegającym od płota do płota „na drucie”, żyli sobie do lat 80-tych. Do końca myjąc naczynia w kuchni, gdzie wodę bieżącą zapewniała pompka ręczna „lewo-prawo”. Pośród łąk pofałdowanych, podziurawionych stawkami z pachnącym wieczorem tatarakiem. Orali, kosili, zbierali. Żyli. A Babcia wieczorem,gdy już powiązała snopki i sobie siedliśmy patrząc na te snopki i tatarak, mawiała że chciała by mieć skrzydła i sobie tak nad tymi łąkami i stawami polecieć, jak kaczka choćby!..

W latach 65-tych ojciec dostał się na Politechnikę Poznańską. Dobry był. Ale jako student repatriant mieszkał na dziko w jakiejś altance na działkach przy Krańcowej w Poznaniu – do dziś tam są dzikie altany i 15m2 wille… Jadł słoninę z cebulą, bez chleba, jak jabłko. Ale Politechnikę skończył. Dostał pracę inżyniera w HCP Cegielski. I mieszkanie spółdzielcze. Matkę poznał na jakiejś domówce, jak to w późnych 60-tych.. Gdy się urodziłem, wpłacił mi pełen wkład na książeczkę mieszkaniową, razem z dwoma mężami swoich sióstr, zrobili tak samo. Książeczki mieszkaniowe zmiótł wiatr historii i Inflacja, ale myślał by dać mi coś na przyszłość.

Gdy ojciec umierał na raka, i w końcu umarł (żartując z drabinki nad łóżkiem szpitalnym, że to jego drabina do nieba), nad jego grobem wspominał zaprzyjaźniony ksiądz z pod Gościnowa. Przyjechał, nie wziął grosza. I za zdrowie Witka wypił. Po przyjacielsku przyjechał, ot tak. Bywaliśmy czasem u Niego.

Nad grobem zaprzyjaźniona orkiestra Związku Sybiraków Polskich na trąbkach odegrała „Hej, heh, sokoły”! Dwie setki osób łzę otarło i się rozeszło w zadumie. Rok temu obok kwiatów położyliśmy na ojcowym grobie kartkę „ojciec, masz wnuczkę”. Bardzo chciał przed śmiercią zostać dziadkiem. Nie zdążył.

Legitymacja Ojca ze Związku Sybiraków kurzy się w szufladzie. Renty rodzinnej nie dostałem. Dura lex, sed lex.
Moje życiowe bzdury, i walka z komuną, te licealne tajne gazetki, punkowanie, to rzucanie w policyjne suki (transportery policyjne) ćwiartkami płyt chodnikowych pod kościołem, za to „żeby Polska była Polską”, za jakąś tam wolność.. Ten  NZS, takie tam, nie mają dziś prawie znaczenia. Zabawa w walkę. To że o mnie pozytywnie napisali w czterech publikacjach IPN (a panią Ewę b. lubię), nie warto wspominać.

Dziś jestem Polakiem gorszego sortu. I jestem z tego dumny.

I zamierzam jawnie publikować to co myślę, demonstrować na KOD-ach przeciwko FASZYZMOWI, pieszczotliwie zwanemu „kaczyzmem”. Ale to jest faszyzm.
Niech mnie z pracy wyrzucą w Urzędzie, niech mnie po sądach włóczą za „obrazy”. Nawet za Naczelnego Notariusza, zwanego PAD-em, Maliniakiem, pacynką z pod żyrandola i jakkolwiek.

Będę nazywał rzeczy po imieniu, każdy normalny kraj takie papiery uzna za „prześladowanie polityczne” – to ja poproszę o AZYL.
Nawet jeśli mnie za nieprawomyslność zmuszą do złożenia paszportu w najbliższej parafii. Spakuję córkę, Dziewczynę, sprzedam mieszkanie i adieu!

Z moimi kwalifikacjami i doświadczeniem od ręki dostanę komunalne mieszkanie i pracę. W byle Niemczech, Holandii czy innej Irlandii.
Wolę, żeby mi płacił za pracę uczciwy Niemiec, niż kaczysta – NKWDzista!

Woję wychować córkę na Europejkę o otwartym umyśle, niz na średniowiecznie zapyziałą Polkę, z przymusową indoktrynacją religijną.

Obywatelstwo sobie zostawię, może wrócę po latach DO DOMU.
Jak mój Ojciec.

Jak to? Przecież nie można wyłączyć Internetu!?

Ależ oczywiście że można, nawet o wiele prościej niż się Tobie wydaje!

Należy zacząć od strony formalno-prawnej.

Którejś nocy przegłosować Specustawę o preambule: „My, Naród Polski, dla zachowania własnej narodowej jedności i integralności, nie wyrażamy zgody na napływające do nas treści antypolskie, antynarodowe, antykatolickie!” I dalej,

art. 1: Zabrania się publikowania treści niezgodnych z założeniami Mediów Narodowych

art. 2: Zabrania się publikowania treści niezgodnych z oficjalnym stanowiskiem rządu.

Art 3: Zabrania się publikowania treści niezgodnych ze stanowiskiem Kościoła

art. 4: ….tu sobie dopisz :)

Mając już taką Specustawę, a także rządową kontrolę nad KONCESJAMI, można nawet osiedlowemu dostawcy Internetu cofnąć koncesję! (miałem taką, minister mi podPISał :D)

A pamięta ktoś jeszcze specustawę Jaruzela „o kontroli publikacji i widowisk”??? Może jakieś analogie się komuś nasuwają?…

Można też oczywiście cofnąć koncesję na dystrybucję treści na terenie Polski firmie FACEBOOK. Dlaczego nie?

Pomyślisz – wejdę sobie na facebook.uk i g. mi zrobią!

Otóż nie! Zrobią, i to bardzo łatwo. Nie zakują cię w dyby, ale FB nie przeczytasz!!!

A później sprawdzą, że próbowałeś i będziesz na cenzurowanym! Chociażby przy udzielaniu kredytu – na początek MDM …

Nie da się? Da się! Byłem w Chinach – tam FB NIE DZIAŁA! Jak byś nie wchodził, przez proxy, inne strony – nie trybi i już. Wyłączony RZĄDOWO. W Wietnamie, w okolicach Ha-Long np. nie działa Google maps. (to terytorium sporne Chiny-Wietnam, teren strategiczny, jak kiedyś Władywostok) DA SIĘ.

JAK NAS ODETNĄ TECHNICZNIE?

Będzie trochę informatycznie (w DUŻYM uproszczeniu!). Internet nie leci ciurkiem – dociera do Ciebie w tzw. pakietach TCP/IP – paczkach takich. Taka paczka jest jak cebula. Ma warstwy. Na każdej z nich jest WSZYSTKO podpisane, jak to na paczce :) . To co wypuszczasz z kompa do netu mówi wiele o Tobie. Tzw. „Pakiet Netowy” ma siedem warstw. Jest w nim zapisane nie tylko z którego kompa pytasz o cokolwiek (adres IP z dokładnością do klatki w bloku), ale i o CO (foty, plik, pytanie do WWW, mail, grasz) – wysyłasz, jakiego programu do tego używasz, którędy idzie „transmisja”…

Cały ten Internet nie idzie sobie ot tak „od kompa do kompa”, ale przez SIEĆ „stacji przesiadkowych, przekaźników Netowych, tzw. routerów. I to one decydują o tym: co, komu, którędy, dokąd wysłać. I czy w ogóle wysłać!

To KTÓRĘDY ma znaczenie. Myślisz że Internet to jest takie „od wszędzie do wszędzie”. Nic bardziej błędnego. Polska z Europą i światem ma trzy, może cztery połączenia – takie „grube światłowody” którymi wszystko co ściągamy i o co pytamy Netu leci do nas i od nas.

Wystarczy teraz na tych łączach „specustawą” postawić urządzenia filtrujące treści.

Nawet informatyk z wieczorowym licencjatem potrafi na domowym routerze (ta skrzynka rozprowadzająca Net) zablokować Tobie (i np. TYLKO Tobie) torrenty, Gadu-Gadu, czy serwis RedTube (takie YouTube, ale z gołymi dupami).Sam w pracy w Urzędzie miałem polecenie zablokowania FB, bo dezorganizował tok pracy…

Przeciętny informatyk z licencją CISCO CCNS potrafi zablokować np. całej sieci kompów w LIDL czy MAKRO możliwość przesyłania zdjęć, prócz tych duotone, czyli faktur :)

Dobry informatyk z licencją CISCO CCNS4 potrafi zablokować na teren całej Polski przesył zdjęć z gołymi babami :) Na trzecim roku studiów mieliśmy na zaliczenie semestru przerobienie rozpoznawania twarzy na rozpoznawanie „gołych bab” – prościutkie! W końcu sutki są tak charakterystyczne :))) Ten sam informatyk potrafi stworzyć algorytm, który rozpakuje załącznik ZIPa/RARa, sprawdzi zawartość pod kątem treści (keywords) i pozwoli go przesłać dalej w mailu. Lub nie.

Powiesz – wejdę na FB przez darmowe PROXY z Urugwaju. Nic z tego. Lista proxy jest znana, można ją zablokować, można też np. zablokować zapytania z Urugwaju do polskiego FB. Dla dobrego informatyka tydzień roboty i cały świat uszczelniony :P

Powiesz – wejdę przez „czarną” sieć TOR! Przecież ona anonimizuje wszelkie połączenia! Owszem. Próbuj. Ale na którejś warstwie w pakiecie TCP/IP jest sygnatura że używasz aplikacji TOR i można pakiety o takiej sygnaturze zablokować… Poprawcie mnie, jeśli się mylę.

A może wykupić płatne Proxy w USA? A może kanał VPN do berlińskiego serwera? To wydaje się sensowne (dopóki nie zabronią w Polsce używania VPN…) Ale to masowe wykupowanie dostępu via Berlin spowoduje wypływ kapitału z Polski :P

Chińczycy jakoś sobie radzą z dostępem do FB, więc poradzimy sobie i my. Jak w Stanie Wojennym, powielaliśmy na woskówkach  :D

W czasach kiedy odzyskaliśmy niepodległość, a raczej uwolniliśmy się od komunizmu, Jaruzela i przewodniej roli PZPR, powstawały ruchy społeczne, oddolne inicjatywy. Takie jak Solidarność, czy WOŚP (Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy).

Setki tysięcy ludzi, bezinteresownie angażowało się w to, by zrobić coś dobrego dla innych. To bardzo łączyło, dawało poczucie wspólnoty, współodpowiedzialności za miejsce w którym żyjemy – nasz kraj. Dawało radość z pomagania, dawało to pozytywne poczucie, że gdy moje dziecko zachoruje, albo dziecko sąsiada – każde będzie miało szanse przeżycia – dzięki sprzętowi z fundacji Owsiaka!

Dla innych była to argumentacja czystą kalkulacją:  retencja w WOŚP = 96%, retencja w Caritas = 9%, retencja fundacji Elbanowskich (tych od sześciolatków) = 1%.. Wskaźnik retencji – stosunek poniesionych kosztów do inwestycji. Słowem – ile zarobili, a ile dali nam. Proporcja taka.

Owsiakowi dam – ale zapłacę kartą (na Alledrogo też wystawiam aukcje charytatywne). Cenię dzieciaki biegające z puszkami, ale widziałem pseudohipsterki płacące sobie za pizzę z rozerwanej puszki… Wolę gdy mój dar serca dotrze tam gdzie powinien.

A, no jest jeszcze Szlachetna Paczka. Fundacja zbiera kasę porównywalną z WOŚP. Ale PACZKA, to dobro konsumpcyjne. Szynkę z puszki zeżresz i już, rano zrobisz kupę. Było. Spłukane. A raz kupiony sprzęt medyczny posłuży przez 20 lat, kilku tysiącom dzieci! Praktycznie służy już POKOLENIOM! Tego dzieci nie zjedzą – to służy wszystkim polskim dzieciom, bez względu na sort. Za ten pomysł Owsiak powinien dostać pokojową nagrodę Nobla! Za miłość, za pracę dla wszystkich nas! Za szansę życia dla mojej siedmiomiesięcznej córeczki!

Nie wiem na co przeznacza pieniądze Caritas. Może dożywia emerytów. Może kupuje maybachy dla księży. Mnie obchodzi to, że gdy idę z dzieckiem do szpitala, widzę sprzęt medyczny od Owsiaka, a nie z Caritasu.

Najcenniejsza jest pomoc bezpośrednia – pieniądze zbyt łatwo się „rozmieniają”.. Kiedyś poszedłem do proboszcza, przedstawiłem się, powiedziałem co potrafię i zapytałem czy mogę coś zrobić dla parafii, „temi rencami” i głową. Po chwili bełkotu prawie podstawił mi pod nos skarbonkę. Więcej minie nie zobaczył, a na imprezach kościelnych wrzucam faksymile :) W końcu to Królestwo nie z tego świata pochodzi :)

Taki żart rysunkowy widziałem – ksiądz też pomaga chorym – rozdaje święte obrazki :D

Ja jakoś staram się łączyć serce z rozumem. Chcę pomagać! Czuję się współodpowiedzialny. Wszystkie dzieci nasze są, te sprawy. Ale chcę pomagać efektywnie – czy lepiej dać komuś stówę na jedzenie, czy lepiej dać mu pracę? Stówę przepije, a gdy zapracuje, wyda rozsądnie.

Jak dla mnie, Jurek Owsiak wydaje najrozsądniej. I robi to z Sercem. Wielkim Sercem Świątecznej Pomocy!

I niech tak kręci, do końca świata i jeden dzień dłużej! Szczęść mu Boże ;-)

Jak obchodziliśmy 24. finał WOŚP w Poznaniu (ref-link)

Poradnik pomagania WOSP dla leniuszków (link zewnętrzny – blog Samcika)

„Nikomu przepis nie zabrania prawa do snów..” „Wolne od cła, tylko i aż, wolne od cła, stempel na twarz”  (lombard) Byłem dziś na demonstracji KOD. W Poznaniu, na placu Wolności. Na tym placu kilkadziesiąt lat temu, przemawiał do wyruszających do Powstania Wielkopolskiego Paderewski. Na tym placu przemawiali przy morzu flag przywódcy Solidarności. Dziś demokracja znów upomina się o swoje prawa w tym samym miejscu. O swoje prawa upomina się wolność jednostki – wolność posiadania własnego zdania, nawet jeśli nie jest zgodne z Linią Partii. Albo Twojej parafii.. O wolność stanowienia o sobie, o swoim wyznaniu, opcji politycznej, tego czym jeździsz i co jesz :D Albo czym ogrzewasz mieszkanie. Byłem na demonstracji KOD w Poznaniu dziś. Widziałem transparent: „URBAN, KURSKI dwa bratanki” i drugi na odwrocie: „ślepa Temida, zakneblowane media – potwierdzono notarialnie”. Dziennikarka zrobiła jakieś fotki,  chwilkę wywiadu ze mną, pytała, czy autoryzuję go nazwiskiem. Potwierdziłem – oczywiście – moje nazwisko jest b. znane w środowisku medycznym Poznania. Nie wstydzę się go, nie wstydzę się swoich poglądów. Nie występuję przeciwko władzy. ot, tylko przeciwko jej arogancji, jak za Komuny. Pamiętam jak dziś, kiedy w latach osiemdziesiątych ub.wieku, jako gówniarze z liceum poszliśmy ze Starym Alexem pierwszy raz na demonstrację antykomunistyczną. Było to 11 listopada, w Poznaniu, na święto świętego Marcina. To taki nasz dzień niepodległości. Pamiętam, ciemno już było, a my pod kościołem z transparentami, podjeżdża osiem suk (dla młodych – to taka policyjna Nysa) i robią pokazówkę – jeżdżą w kółko po skrzyżowaniu. Suki zderzają się. I śmiech ogólny. Arogancja władzy schyłku Komuny pokazała swoje możliwości. Dziś też „waadza” pokazuje swoje możliwości. Powiem uczciwie – nie chcę żyć w kraju, w którym 27 lat temu wywalczyłem sobie wolność, a dziś ktoś mi tą wolność zabiera! Czy muszę wyjeżdżać do Berlina lub Londynu z rocznym dzieckiem pod pachą, tylko dlatego że ktoś dewastuje kraj w którym żyję? Mam być uchodźcą politycznym? Na razie protestuję. Gdy nazbierają na mnie kwitów, będę miał przynajmniej podstawy do emigracji. Mam siedmiomiesięczną córeczkę – to dla niej byłem dziś na placu Wolności – byłem tam po to, by mogła żyć tak jak ja ostatnie 26 lat w kraju wolności i możliwości! By mogła mieć zapewnione przedszkole od 3 roku życia zamiast tych legendarnych 500zł na wszystko – na jedzenie, na ubranka, na szczepionki, na opiekunkę gdy chcemy iść do kina, na opłatę za przedszkole, na książeczki i zabawki. Buahaha. Każdy z Was powie – dopóki nie muszę zostawiać swojego paszportu w najbliższej parafii, dopóki ciepła woda w kranie, dopóki mam Dżony Łokera w Biedaronce – pewnie nie zrobię nic. Dopóki urzędnik nie wyda odmownej decyzji z powodu nieodpowiednich lajków na Fejsie, nie zrobię nic. dopóki nikt nie wymaga zaświadczenia z Parafii o zapłaconych składkach, nie zrobię nic. Dopóki nikt Cię nie weryfikuje po linii partii, nie zrobię nic.. A więc dopóki jest czas, zapisz się do PIS profilaktycznie! Samokrytykę złożysz później :) Później będzie oczywiście za późno. Wtedy będziemy mogli wyemigrować. Ale tylko przez Ukrainę, ew. przez Białoruś :D Wydaje mi się, że widziałem na demonstracji Małgosię Ostrowską, nieoficjalnie, ale na Galerii.  Ciekawe kiedy zaśpiewa nam na KOD-zie: Proszę Pani z telewizji:

Po demonstracji widziałem w Pestce (takie poznańskie metro) starszą panią ze zwiniętą starannie flagą. zapiętą na gumkę, po poznańsku, porządnie. Odebrała telefon i załatwiała jakieś swoje profesorskie sprawy. Cieszę się, że mieszkam wśród odpowiedzialnych społecznie ludzi, a nie samych moherów…


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa