Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z tagiem: naprawa

Dostałem w prezencie Narzędzie. Narzędzie do Wszystkiego. Taki jakby klucz francuski, ale nie tylko do odkręcania śróbek. Do WSZYSTKIEGO.

Kiedy i jak? Po prostu spotkałem chomika. Był dość duży jak na chomika, rozmowny. Jakiś bardziej inteligentny niż przeciętny taksówkarz. Albo hydraulik.

Poprosił mnie o wyleczenie swoich strasznie krzywych i próchniejących zębów, bo z tym sobie nie potrafił samodzielnie poradzić. Nie radził sobie z tkankami biologicznymi. Bo to bardzo techniczny chomik był. Poleciłem mu na prawdę dobrego dentystę chomiczego.

Narzędzie! W mojej dłoni znalazła się metalowa kulka,wygodnie się w niej mieszcząca. Ugryzła mnie! Chyba pobrała próbkę. W końcu DNA chomika znacznie różni się od ludzkiego, Narzędzie musiało przestroić filtry percepcyjne, zredefiniować skalę, dostosować się do innej motoryki i kinetyki ciała. Dostosować percepcję zmysłów i poziomy odczuwania. Oraz pragnień.

Bo Narzędzie reagowało na pragnienia. Na początku było je trudno kontrolować. Zadanie: zdefiniuj: chcesz by śrubka była wkręcona, czy chcesz by hulajnoga dla synka była zbudowana? Trzeba się skupić na szczegółach abo całkowicie zdać na Narzędzie!

Na śrubkę – już mam: końcówka DIP śrubokręt płaski. Ale na naprawę – laserowo wyświetlony na ścianie plan naprawy. Algorytm, narzędzia. Niezbędne materiały.

Na właściwą myśl narzędzie momentalnie reagowało wypuszczając cieniutkie, metalowe korzonki oplatające dłoń, rękę, bark, pół ciała. Korzonki rosły, pęczniały w siłowniki pneumatyczne, olejowe, elektromagnetyczne – suwne i obrotowe. Końcówki robocze twardniały w vidiowe kryształy, SDS-owe wiertła, frezy wycinające otwory pod zawiasy szafek meblowych, flexy, tarcze, piły…

Nie dało się na to patrzeć.. Potrafisz patrzeć jak to się dzieje i zaakceptować morphing wiertła w tarczę diamentową? raczej nie. To tak jak z przemianą człowieka w wilkołaka. Nie da się patrzeć. prościej patrzeć na wyświetlany na ścianie projekt niż na morfujące wiertło własnej ręki…

Złożenie szafki z IKEA? 10 minut. Zamiast 40-tu. Narzędzie skanuje instrukcję, laserowo wyszukuje elementy i wskazuje ich miejsca w montażu. Każdy element jest na czas na miejscu i Narzędzie ma wtedy odpowiednią końcówkę roboczą.

Ale to pikuś.

Chcesz zbudować szybowiec? Albo domek na drzewie dla dziecka? POMYŚL o tym, wyobraź sobie DOKŁADNIE jak ma wyglądać! Narzędzie wyświetli spis materiałów – ilościowych i jakościowych, podzespołów fabrycznych. Wyświetli plan technologiczny i roboczogodzinowy. Plan jest gotowy, wszystkie Narzędzia mam w ręce.  DO DZIEŁA!

Po miesiącu Narzędzie się wyłączyło. Skontaktowałem się z chomikiem. Powiedział, że trzeba przełączyć opcję akumulatora na z accu na continuois. wtedy akumulator zasilający wchodzi w tryb ładowania permanentnego.

Akumulator zasilający Narzędzie to też ciekawostka chomiczej technologii . Nie jest to sensu scricte bateria albo akumulator. Raczej kondensator, skomplikowane urządzenie, pobierające stale energię grawitacyjną, przekształcające je powoli w energię elektryczną akumulatora, doładowujące się stale. Chwilowy pobór mocy elektrycznej rozładowuje nieco kondensator, nadal doładowywany energią grawitacji planety.

Więcej nie spotkałem chomika, a Narzędzie działa do dziś! Od tego czasu ogłaszam się na Gumtree jako  „ZŁOTA RĄCZKA”.  Choć ona nie jest złota. Raczej metaliczna i zmiennokształtna. Czasem nie odróżniam, czy to jeszcze frez, czy już wkrętarka…

Czy po prostu moja dłoń, gładząca brzuszek Ukochanej, gdy pomyslę „koniec”…..

No, gimelorzem jezdym, bo po gimeloch różnistych zaknajam i klonkry do chaty targom. Że się tak w mojej ulubionej poznańskiej gwarze ze Starej Łąki wyrażę. :) A że z Poznania jestem, to pardon mon ami – taka już moja natura – by zamiast wydać zbędnie pieniądze na to co za darmo dają, wolę iść na piwo :)

A tak po mądremu i współcześnie rzecz ujmując, staram się stosować ekologiczne technologie odzyskowe, podnoszące efektywność uzysku materiałów i półfabrykatów gospodarstwa domowego.

Słowem – idę sobie np. do jakiejś Biedaronki. Biedaronka ekologiczna jest. Przy wyjściu stoją zawsze trzy kubły na żarówki, drobną elektronikę, i takie tam. Na kuble z żarówkami napisano: „wrzucać tylko w opakowaniach!”. I bardzo słusznie! Każda taka żarówka (przepalona, np. diodowa, energooszczędna) warta jest nawet i 30zł :) Dlaczego? Proste – bierzemy taką żarówkę w kartoniku i niesiemy do np. OBI czy NOMI na wymianę na dobrą! Żarówka ma dwa lata gwarancji unijnej, ma świecić a nie ściemniać! A że się przepaliła wcześniej? Cóż, odpowiedzialność producenta. Hm, czy ja kogoś w tym momencie oszukuję? A ilu z Was po prostu taką żarówkę wyrzuca, zamiast iść i wymienić na dobrą, korzystając ze swoich praw? Ja po prostu robię to za Ciebie. :) I od dobrych sześciu lat nie kupiłem żarówki, a mam zawsze sprawne i z górnej półki. Całość zabawy jest bardziej skomplikowana niż opisuję, ale… Mądrej głowie dość  dwie słowie :)

Inną zabawą jest „zwrot baterii”. Mam chyba ze 30 paluszków i wąskich paluszków AKUMULATORKÓW, które ktoś wyrzucił jako zużytą baterię! Owszem, raz czy dwa się zdarzy padnięty, ale 90% pań domu wyrzuca akumulatorki jako zużyte baterie. :) Nie muszę dodawać, że baterii też nie kupuję, bo używam akumulatorków ? :)

Zwłaszcza w bogatszych rejonach kraju i większych miastach, można wymienić sobie np. meble kuchenne, biurko, armaturę łazienkową. W bogatych miastach trafia się całkowicie sprawny i w dobrym stanie sprzęt, który po prostu wyszedł z mody, lub został wymieniony na taki z wyższej półki. Zwyczajowo, na zachodzie, od niesprawnego sprzętu odcina się kabel zasilania, ale nasi śmietnikowi żulkowie potrafią od sprawnej mikrofalówki upierdzielić kabel i sprzedać go na złom (miedź!)…

Mała elektronika tez jest fajna. Ze trzy lata temu w takim kubełku utylizacyjnym znalazłem odtwarzacz multimedialny Creative Zen (wtedy wart ze 600zł) ze stłuczonym ekranem. Ekran na allegro – 50zł i do dziś Zenobiusz służy dzielnie jako odtwarzacz audiobooków MP3 i filmików. Nie do zabicia sprzęt. W ten sam sposób przywróciłem też drugie życie kilku smartfonom :)

Nie wiem co jest bardziej hipsterowskie, kupować – bo mnie stać, czy szukać rzeczy unikalnych, choćby po śmietnikach.

Spróbuj kiedyś kupić w Nomi deskę z litego, lisciastego drewna (nie klejonkę z sosnowych klocków) na półkę pod książki (płyta wiórowa ich nie utrzyma!) lub siedmiowarstwową sklejkę na dno szafy z narzędziami (płyta pilśniowa lub MDF nie utrzyma!) Z resztą, po co kupować, gdy wystarczy ze dwa razy przejść się po osiedlu i zerknąć na śmietniki? :)

Tego co robię, nie oceniam pejoratywnie. Uważam, że skoro obciążamy już środowisko tym, by wytworzyć plastik, wytopić miedź i stal, zmontować to w jakiejś chińskiej fabryce w sensowną całość, np. depilator, zużywamy tony mazutu by przywieźć to do miejsca sprzedaży, to Planecie Ziemi należy się za to SZACUNEK. Chociażby taki, że gdy upierdzieli nam się kabelek, to po prostu go podlutujemy i urządzenie działa dalej długie lata, a nie je wyrzucamy i zanabywamy nowe, tylko dla tego że nas na to stać. I że ma ładniejszą obudowę :)

Nie namawiam, ale podpowiadam, że to może być nawet lepsze, niż kupne biorąc pod uwagę co raz niższą jakość produkcji masowej upychanej nam w marketach…


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa