Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z tagiem: Poznań

„Nikomu przepis nie zabrania prawa do snów..” „Wolne od cła, tylko i aż, wolne od cła, stempel na twarz”  (lombard) Byłem dziś na demonstracji KOD. W Poznaniu, na placu Wolności. Na tym placu kilkadziesiąt lat temu, przemawiał do wyruszających do Powstania Wielkopolskiego Paderewski. Na tym placu przemawiali przy morzu flag przywódcy Solidarności. Dziś demokracja znów upomina się o swoje prawa w tym samym miejscu. O swoje prawa upomina się wolność jednostki – wolność posiadania własnego zdania, nawet jeśli nie jest zgodne z Linią Partii. Albo Twojej parafii.. O wolność stanowienia o sobie, o swoim wyznaniu, opcji politycznej, tego czym jeździsz i co jesz :D Albo czym ogrzewasz mieszkanie. Byłem na demonstracji KOD w Poznaniu dziś. Widziałem transparent: „URBAN, KURSKI dwa bratanki” i drugi na odwrocie: „ślepa Temida, zakneblowane media – potwierdzono notarialnie”. Dziennikarka zrobiła jakieś fotki,  chwilkę wywiadu ze mną, pytała, czy autoryzuję go nazwiskiem. Potwierdziłem – oczywiście – moje nazwisko jest b. znane w środowisku medycznym Poznania. Nie wstydzę się go, nie wstydzę się swoich poglądów. Nie występuję przeciwko władzy. ot, tylko przeciwko jej arogancji, jak za Komuny. Pamiętam jak dziś, kiedy w latach osiemdziesiątych ub.wieku, jako gówniarze z liceum poszliśmy ze Starym Alexem pierwszy raz na demonstrację antykomunistyczną. Było to 11 listopada, w Poznaniu, na święto świętego Marcina. To taki nasz dzień niepodległości. Pamiętam, ciemno już było, a my pod kościołem z transparentami, podjeżdża osiem suk (dla młodych – to taka policyjna Nysa) i robią pokazówkę – jeżdżą w kółko po skrzyżowaniu. Suki zderzają się. I śmiech ogólny. Arogancja władzy schyłku Komuny pokazała swoje możliwości. Dziś też „waadza” pokazuje swoje możliwości. Powiem uczciwie – nie chcę żyć w kraju, w którym 27 lat temu wywalczyłem sobie wolność, a dziś ktoś mi tą wolność zabiera! Czy muszę wyjeżdżać do Berlina lub Londynu z rocznym dzieckiem pod pachą, tylko dlatego że ktoś dewastuje kraj w którym żyję? Mam być uchodźcą politycznym? Na razie protestuję. Gdy nazbierają na mnie kwitów, będę miał przynajmniej podstawy do emigracji. Mam siedmiomiesięczną córeczkę – to dla niej byłem dziś na placu Wolności – byłem tam po to, by mogła żyć tak jak ja ostatnie 26 lat w kraju wolności i możliwości! By mogła mieć zapewnione przedszkole od 3 roku życia zamiast tych legendarnych 500zł na wszystko – na jedzenie, na ubranka, na szczepionki, na opiekunkę gdy chcemy iść do kina, na opłatę za przedszkole, na książeczki i zabawki. Buahaha. Każdy z Was powie – dopóki nie muszę zostawiać swojego paszportu w najbliższej parafii, dopóki ciepła woda w kranie, dopóki mam Dżony Łokera w Biedaronce – pewnie nie zrobię nic. Dopóki urzędnik nie wyda odmownej decyzji z powodu nieodpowiednich lajków na Fejsie, nie zrobię nic. dopóki nikt nie wymaga zaświadczenia z Parafii o zapłaconych składkach, nie zrobię nic. Dopóki nikt Cię nie weryfikuje po linii partii, nie zrobię nic.. A więc dopóki jest czas, zapisz się do PIS profilaktycznie! Samokrytykę złożysz później :) Później będzie oczywiście za późno. Wtedy będziemy mogli wyemigrować. Ale tylko przez Ukrainę, ew. przez Białoruś :D Wydaje mi się, że widziałem na demonstracji Małgosię Ostrowską, nieoficjalnie, ale na Galerii.  Ciekawe kiedy zaśpiewa nam na KOD-zie: Proszę Pani z telewizji:

Po demonstracji widziałem w Pestce (takie poznańskie metro) starszą panią ze zwiniętą starannie flagą. zapiętą na gumkę, po poznańsku, porządnie. Odebrała telefon i załatwiała jakieś swoje profesorskie sprawy. Cieszę się, że mieszkam wśród odpowiedzialnych społecznie ludzi, a nie samych moherów…

Zaczęło się jakoś tak zwyczajnie, koło piątej nad ranem. Jest to godzina, w której zdarza mi się zasypiać.

Co prawda Sówka od tygodnia mi mędziła, abym zadzwonił do któregoś z kuzynów medycznych i poprosił żeby wreszcie przyjęli ją na porodówkę, bo już na brzuch nie wyrabia i kulga się jak miś Kuleczka… A dziś, nad ranem, jakoś tak bardziej pobolewało. Powiedziałem, ee, może przejdzie.. Ale nie przeszło :) Nasiliło się ino, trza się było zwlec z wyrka, dzwonić po taxę i fruu na Raszeję!

Wszyscy wiedzą, że w Poznaniu są dwie porodówki – na Polnej i na Lutyckiej. Lutycka to taki trochę kombinat (miałem tam wykłady), Polna jest przygotowana zaś na patologie rozwojowe i okołoporodowe. Ale jeśli ciąża przebiega prawidłowo i monitorowana jest przez dobrego ginekologa, warto rodzić w Raszeji :) Znaczy, w szpit. im. Raszei. Patron taki, przed którym chylę czoła – see Wikipedia.

Czerwiec, jakaś szósta trzydzieści, dyżurna położna rozpoznaje jakąś „fazę pierwszą” i daje z osiem druczków do wydługopisowania. Fajnie. Dobrze że wody nie odeszły przy piątym druczku, bo by pani przyjmująca miała sprzątanie. A może wydzieliła by tylko mopa? Dobra, i tak była miła, szpital nie wziął grosza za asystę ojca przy porodzie (zapłaciłem 15zł za pranie lompów w które się musiałem przebrać – w końcu nie wiadomo co kto z ulicy przyniesie, a to  porodówka.. Kwitek z „fiskacza” był z przed dwóch dni i przedarty, ale niech będzie pani na zdrowie :)

 

CDN

Dziś dzień dziękczynny i radosny.
Święto Najświętszego Ciała Chrystusa. Bo przecież w liturgii nie istnieje coś takiego jak „Boże Ciało”.

Choć lud prosty wsi i miast tak mawia. Dawnemi czasy, zaledwie 15 lat temu lud wieszał w oknach bloków kilimy i dywany z Chrystusem, flag mrowie było na balkonach. Ołtarz budowali aktywiści stolarsko-ciesielscy, mając go upierdzielonymi w okolicy gałęziami brzozy, oraz kilkoma dywanami przyniesionymi z pokoju gościnnego przez okoliczne babcie. Na czele wlekł się wikary z Krzyżem, później chorągwie, obrazy w złotych ramach w liczbie kilkunastu, nastepnie bałwan gipsowy, uważany za Figurę Maryji, niesioną przez mężczyzn, a szarfy po bokach kobiety dzierżyły..

To se ne wrati, pane Pieronek ;)

A dziś? na Piątkowie, w Poznaniu (TYM Poznaniu, w którym garstka katotalibów walczy o postawienie 6 metrowej maszkary przypominającej Jezusa koło pomnika Czerwca’56) jakoś tak po 14″, bo akurat zerknelim z balkonu jak okoliczne 7 latki w bieli zaczęły drałować z koszyczkami pełnymi martwych kwiatów w kierunku kościółka, wziąłem mą Towarzyszkę Życiową (7 dni do rozwiązania) oraz puszkę „Książa mocnego” i poszliśmy na procesję :P

Szliśmy gdzieś opłotkami, bo nikt normalny się nie będzie pchał w takiej ciąży w ciżbę. Mijały nas eleganckie babcie pytające: „gdzie ta procesjya jest?” – no HELOŁ, jak można nie wiedzieć kędy Procesyja idzie??, pan z dwoma chłopakami na rowerkach – „o, tam, tam idą tata!” – ale zabawa! :D. A w oknach? raz na cały blok ze dwa niebiesko – wyblakłe portrety pana JPII. Kilka żółtych flag. Ołtarz? Dwie plansze z dykty z naklejkami IHS, draperia z prześcieradła, kilka piwonii we wiadrze. To w tzw. starych blokach, wybudowanych w latach zerowych (2000r.)

A gdy procesja mija tzw. Getto – pt. Oaza Piątkowska? Osiedle strzeżone, płotem na 3m wysokim ogrodzone, brama na kod, strażnicy (no jak w gettcie!) – tu na balkonach ZERO flag, papieży, IHS-ów, chrystusików na druciku. Kolesie siedzą na balkonach, piwo piją do mrożonych szklanek nalane. Uśmiechają się życzliwie, spoglądając na średniowieczne dziwowisko..

W niecałe 15 minut po procesji pod tymczasowym ołtarzem pojawiła się ekipa deratyzacyjno-sprzatająca. Podjechali Żukiem i wrzucili klamoty ołtarzowe na pakę. Odjechali w kierunku plebanii. Zostały po nich tylko płatki maków, chabrów, złocieni, wdeptanych i wgniecionych przez opony w asfalt.

Ktoś mądry nazwał by opisane zmiany pewnie erozją bizantyjskiej obrzędowości, upadkiem religii celebrowanej na pokaz, ktoś inny może dyfuzją duchowości w kierunku indywidualnego i wewnętrznego przeżywania zbliżenia z Bogiem. bez potrzeby pośrednictwa kapłanów. Lub innych pedofilów.

A dla mnie po prostu ważnym było to, że stałem sobie grzecznie z puszką „Książa mocnego” i żaden z mijajacych mnie „procesjantów” nie przywalił mi w ryj, nie spryskał gazem, nie wbił noża kuchennego pod lewą pachę. Że nawet w tak klechistańskim Poznaniu jest nadzieja na spacer z Toważyszką (w ciąży) w spokoju. Spokoju od katotalibanu…

A tym czasem z Onetu zniknęła (404!) wiadomość, że obywatele hitlerowskiego regionu specjalnego – GoralenVolku (popularnie: gazdowie z Krupówek) protestowali, że podczas procesji w Krakowie OTWARTE są knajpki i kawiarnie! Ci volksdojczowscy Talibowie pewnie myśleli że ulica należy tylko do nich… A u mnie na osiedlu Żabka była otwarta. Pierwszy raz nie zamykali jej na 2 h na czas procesyji. I Bóg nie perdalnął w nią z tej okazji meteorytem. Znaczy, jakoś to przełknął. Gorale już nie.

I to tyle na niedzielę dzisiejszą, cóż z tego że w czwartek.


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa