..ależ owszem, czemu nie, jemu też nalezy się!

Oj należy się (jak psu zupa) prezydentura kolesiowi o którym nikt dwa lata temu nie słyszał, nawet w rodzinnym powiecie. Nie matura lecz chęć szczera i kop w dupę od Prezesa zrobią z Ciebie cud-Ramzesa! Oj nie, wcale nie twierdzę że Duda to dmuchana marionetka (nie, nie SEX-lalka! a gdzieżby!) sterowana z tylnego fotela Prezesa Kwaczalskiego może być moim „prezydętem”. Nec Hercujes contra plures.

No i oczywiście zaprzysiężenie pana Dudy na prezydęta odbyło się równo w 70-tą rocznicę zrzucenia bomby na Hiroszimę. Byłem w Hiroszimie. Widziałem ogrom zniszczeń. Nie wiem dlaczego wydaje mi się taka koincydencja jakoś znamienna.

Taka mała dygresja – skoro prezydęt przez prawie osiem godzin uczestniczył w bardzo uroczystościach, w tym swoim bardzo garniturze z non-iron (:-P) to ja się zastanawiam jak on musi ŚMIERDZIEĆ po tylu godzinach!!! Współczuję tym ochroniarzom w limuzynie a póżniej dowódcom wojsk…

A może ma sześć takich samych garniaków z jedwiabiu i szylkretów, i za zaciemnionymi szybami limuzyny je zmienia, jak jakiś bonzo narkotykowy! Oj nie, no fuj, niech już sobą śmierdzi, naturalnie i naturalistycznie!

Nie twierdzę też, by prezydęt musiał się tłumaczyć z tego, że reprezentuje wolę nie NARODU, a wyłącznie Episkopatu, nie twierdzę że jest agentem obcego państwa (Watykanu). Sądzę że prezydęt został wmanewrowany w UKŁAD, że bezwiednie mógł stać się częścią wielkiego Spisku Watykańskiego, że mógł w dobrej wierze przystąpić do bardzo złej gry.. Jakieś odwiecznej GRY O TRON..

Twierdzę że ten człowiek został demokratycznie wybranym prezydętem. („Prezydent” to inna kategoria frazeologiczna)

Przyjmując starożytną maksymę, że „demkoracja to dyktatura głupców” akceptuję demokratyczny wybór.

Muszę akceptować też fakt, że prawo wyborcze ma byle żul na strukturalnym bezrobociu z GEESu pod Białymstokiem, czy inna babcia nie odróżniająca portretu Bieruta od Wojtyły.

Więc wybraliśmy demokratycznie prezydęta wszystkich biskupów, łapacza hostyji, klękacza gdziekolwiek się da, wieszacza obcych mi symboli religijnych w miejscach publicznych…

Ale jeśli będę musiał składać jakieś pismo w ZUS czy w US pod wiszącym krzyżem, to wypieprzam do Londynu.

 ”to nie są te androidy, których szukam” :D