Sciemniacz !!

Blog polityczno - społeczno - oniryczny

Wpisy z tagiem: WOŚP

W czasach kiedy odzyskaliśmy niepodległość, a raczej uwolniliśmy się od komunizmu, Jaruzela i przewodniej roli PZPR, powstawały ruchy społeczne, oddolne inicjatywy. Takie jak Solidarność, czy WOŚP (Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy).

Setki tysięcy ludzi, bezinteresownie angażowało się w to, by zrobić coś dobrego dla innych. To bardzo łączyło, dawało poczucie wspólnoty, współodpowiedzialności za miejsce w którym żyjemy – nasz kraj. Dawało radość z pomagania, dawało to pozytywne poczucie, że gdy moje dziecko zachoruje, albo dziecko sąsiada – każde będzie miało szanse przeżycia – dzięki sprzętowi z fundacji Owsiaka!

Dla innych była to argumentacja czystą kalkulacją:  retencja w WOŚP = 96%, retencja w Caritas = 9%, retencja fundacji Elbanowskich (tych od sześciolatków) = 1%.. Wskaźnik retencji – stosunek poniesionych kosztów do inwestycji. Słowem – ile zarobili, a ile dali nam. Proporcja taka.

Owsiakowi dam – ale zapłacę kartą (na Alledrogo też wystawiam aukcje charytatywne). Cenię dzieciaki biegające z puszkami, ale widziałem pseudohipsterki płacące sobie za pizzę z rozerwanej puszki… Wolę gdy mój dar serca dotrze tam gdzie powinien.

A, no jest jeszcze Szlachetna Paczka. Fundacja zbiera kasę porównywalną z WOŚP. Ale PACZKA, to dobro konsumpcyjne. Szynkę z puszki zeżresz i już, rano zrobisz kupę. Było. Spłukane. A raz kupiony sprzęt medyczny posłuży przez 20 lat, kilku tysiącom dzieci! Praktycznie służy już POKOLENIOM! Tego dzieci nie zjedzą – to służy wszystkim polskim dzieciom, bez względu na sort. Za ten pomysł Owsiak powinien dostać pokojową nagrodę Nobla! Za miłość, za pracę dla wszystkich nas! Za szansę życia dla mojej siedmiomiesięcznej córeczki!

Nie wiem na co przeznacza pieniądze Caritas. Może dożywia emerytów. Może kupuje maybachy dla księży. Mnie obchodzi to, że gdy idę z dzieckiem do szpitala, widzę sprzęt medyczny od Owsiaka, a nie z Caritasu.

Najcenniejsza jest pomoc bezpośrednia – pieniądze zbyt łatwo się „rozmieniają”.. Kiedyś poszedłem do proboszcza, przedstawiłem się, powiedziałem co potrafię i zapytałem czy mogę coś zrobić dla parafii, „temi rencami” i głową. Po chwili bełkotu prawie podstawił mi pod nos skarbonkę. Więcej minie nie zobaczył, a na imprezach kościelnych wrzucam faksymile :) W końcu to Królestwo nie z tego świata pochodzi :)

Taki żart rysunkowy widziałem – ksiądz też pomaga chorym – rozdaje święte obrazki :D

Ja jakoś staram się łączyć serce z rozumem. Chcę pomagać! Czuję się współodpowiedzialny. Wszystkie dzieci nasze są, te sprawy. Ale chcę pomagać efektywnie – czy lepiej dać komuś stówę na jedzenie, czy lepiej dać mu pracę? Stówę przepije, a gdy zapracuje, wyda rozsądnie.

Jak dla mnie, Jurek Owsiak wydaje najrozsądniej. I robi to z Sercem. Wielkim Sercem Świątecznej Pomocy!

I niech tak kręci, do końca świata i jeden dzień dłużej! Szczęść mu Boże ;-)

Jak obchodziliśmy 24. finał WOŚP w Poznaniu (ref-link)

Poradnik pomagania WOSP dla leniuszków (link zewnętrzny – blog Samcika)

Śmierdziątko do nieba

W tym roku w Poznaniu i Pabianicach  nie odbył się Finał WOŚP.

Oficjalnie, i zapewne formalnie, było to z powodu wiatru, który mógłby zdmuchnąć lokalne sceny kratownicowe. Albo jakieś nie zakotwiczalne „wozy Drzymały” na kółkach, które wynajęli lokalni organizatorzy, ot, by było taniej.

A może też z powodu „wiatrów” lokalnych radnych, jako że np. w Poznaniu zamiast na placu Mickiewicza dało by się upchnąć nawet do 15 tysięcy ludzi w hali ARENA. Ale plac jest za darmo, a za hale trzeba by zapłacić. A Poznań, miasto biedniutkie, nie płaci za bezeceństwa osób prywatnych, nawet jeśli pół budżetu zakupów sprzętu medycznego wielkopolskiej służby zdrowia opiera się na fundacji Owsiaka.

Na miejscu poznańskiego biskupa, wstydził bym się wyjść z twarzą odkrytą do ludzi, gdybym tak jak on, nie udostępnił osłoniętych przed wiatrem terenów Śródki i placu przed kościołem św.Małgorzaty na występy Orkiestry, w celu POMAGANIA sobie wzajemnie! Dla prawdziwego katolika, taka sprawa woła (jeśli nie śmierdzi) o pomstę do Nieba!

Lans, pani matko, LANS !

Inna sprawa. idę sobie w Pabianicach główną ulicą, pod SDH-em (takie centralne-centrum 80-tysięcznego miasteczka), naprzeciwko mnie idą dwie dziewczyny. Każda w białej koszulce WOŚP, w orkiestrowej czapce, w naklejkach, identyfikatorach i ze skarbonkami. Idą, mijają mnie i NIC!!! One nie proszą o żadne datki na Orkiestrę, one się po prostu „LANSUJĄ na mieście NA ORKIESTRĘ” ! Nastepna parka laseczek idzie – i też nic! A przecież na żula nie wyglądam…

Druga runda – wszedłem do Hypernowej (lokalne Centrum Handlowe), do tutejszej pizzerni by doczekać może chociaż „Światełka” – patrzę, siedzą przy stoliku cztery gracje-Patrycje, włos z prostownicy, tablety, płaszczyki firmówki. Obok leżą skarbonki Orkiestry – poklejone serduszkami, zero banderol, jednej to nawet dno ze skarbonki odpadło, bo pewnie źle podkleiła, wybierając utarg na pizzę i piwko. Lans i złodziejstwo w jednym.

Lasencje się po prostu już nie identyfikują z jakimś tam pomaganiem-śmaniem, zdychającymi dziećmi w szpitalach i tym fajnym społecznym zrywem, który nas napędzał do pomagania. One się po prostu lansują i zbierają na pizzę.

Myślę że formuła spontanicznego „zbierania kasy do pudełka”, po 20 latach, właśnie się przeżyła.
Być może wypuszczanie przez Owsiaka dzieciaków z terminalami płatniczymi zamiast skarbonek na monety jest ruchem w dobrym kierunku, ale IMHO, niewystarczającym. Myślę że jest potrzebny dedykowany odpis podatkowy „na Owsiaka”, taki sam, w konstrukcji prawnej, jaki jest od tego roku ustanowiony dodatkowo i skarbowo „na Kosciół”.

My to są od brania, a nie od dawania!

Tak sobie cicho myślę – że skoro w jeden tydzień taki Owsiak potrafi uzbierać (nawet jeśli kradnąc!) w te swoje tekturowe malowane skarbonki, aż 36 milionów złotych, to ile potrafi uzbierać byle ksiądz na tacę przez cały rok, zbierając tydzień-w-tydzień? ILE TO JEST, w skali kraju, rocznie? Mozemy tylko szacować przez porównanie.

A ilu proboszczów, i innych spasionych biskupów przeznacza owe zebrane datki na cele Wspólnoty Religijnej (formalnie NA TO są zbierane! A nie na hodowlę danieli pana biskupa w Gdańsku-Oliwie!), jak to ma powszechnie miejsce w Niemczech i we Francji, gdzie od lat otwiera się przy parafiach choćby DARMOWE parafialne przedszkola ???

A w Polsce? Jeszcze nigdy nie widziałem bezpłatnego przyparafialnego przedszkola, żłobka, nawet wózka inwalidzkiego od proboszcza, albo choćby sprzętu aparatu USG ufundowanego przez Caritas. Nie widziałem zakupu tomografu  czy Rezonansu Magnetycznego EMR, sfinansowanego przez lokalnego biskupa na rzecz szpitala wojewódzkiego.

O, tak panie biskupie, pozwij mnie proszę, rzuć we mnie kamieniem, mój policzek drugi Tobie nadstawię, odszczekam pod stołem i zjem swojego Bloga w kaszy, ale najpierw pokaż pan tą fakturę za zakup Rezonansu Magnetycznego (EMR) i akt darowizny na rzecz lokalnego szpitala! )

Księża i Caritas nawet jeśli cos finansuja, to tylko dofinansowują pijaczków z rodzin patologicznych tzw. „najbiedniejszych”, czyli finansują namnażanie się systemowo bezrobotnych. Bo takimi łatwiej rządzić.

A sprzęt kupiony za pieniądze Owsiaka pozwolił przeżyć mojej pięciomiesiecznej córeczce.

I za to temu debilowi w czerwonych gaciach, drącemu chrypiącego ryja w TV, udającemu nastolatka, po prostu DZIĘKUJĘ. Oby żył do końca świata i jeden dzień dłużej!


  • RSS
  • Facebook
  • Nasza Klasa