„Kobieta z klasą, studentka, 21 latek, zgrabna, wysoka (168cm) blądynka, szuka zadbanego, męskiego sponsora na poziomie, który finansowo doceni moje towarzystwo i otoczy mnie opieką. Panowie z brzuszkiem i bez tysiąca zł za spotkanie – darujcie sobie, szkoda mojego czasu!”

Ot, z dziennikarskiej ciekawości zacząłem drążyć temat ;-) Po kilkunastu mailach i telefonach, odniosłem wrażenie, że ogłaszające się „studentki”:

1. Szukają wysokiego, wysportowanego bruneta, zaraz po trzydziestce, z firmą w której nie trzeba nawet zarządzać, a kasssa leci sama z nieba, z Ferrari cabrio, willą z basenem pod miastem i złotym łańcuchem na szyji ;-) Idealny kandydat: syn Ojca Mafii ;P Albo inny Rydzyk. Ale mężczyźni tego pokroju nie chodzą po internetowych portalach, tylko oganiają się od takich laseczek łasych na podjechanie Ferrari na drinka w Bristolu, w Monte Carlo. więc studentkom pozostają panowie z lekkim brzuszkiem, ok. 40-tki, ze stabilnie działającą firmą i chwilką wolnego czasu na extra przyjemności w hoteliku 3*. Ale „studentki” tego nie wiedzą ;-)

2. Chcą się podswiadomie „pobawić w dom”, ale w taki na godziny i bez żadnych obowiązków, sam FUN bycia z kimś w stałej relacji i bliskości – cóż że płatnej, jak comiesięczny czynsz… Taka „żona na godziny” na imprezie Cię ozdobi swym towarzystwem, w towarzystwie ne palnie przynajmniej największej głupoty, wie w której ręce trzymać widelec. Ale szklanki wody nad ranem nie poda sponsorowi skacowanemu ;-) Taka która ogarnie po sobie łazienkę jest cenna ;-)

3. Są to wyłacznie „kobiety z klasą”. Którą tracą, dając takie ogłoszenie ;-)) Miło jest, kiedy taka „z klasą” wie, w jaki sposób położyć sztućce na talerzu tak, by kelner go nie zabrał, lub zabrał. Perełką jest taka, która wie kiedy spadają gwiazdy (Perseidy i Leonidy w sierpniu) i umie odróżnić wierzbę od topoli. Ale buty Nike od Pumy każda odróżnia wszystkie modele ;-)) Ale nawet jeansów męskich od damskich nie odróżni, jeśli nie leżą we własciwym dziale ;-)

4. Selekcja jest ostra – panienki swoje zdjęcie wyślą dopiero po przesłaniu Twojego, jeśli uznają, że to właśnie może być ten brunet wieczorową porą, na koniu białym, z trzosem złota pełnym, być może. Ale działa to w obie strony – na jedno takie ogłoszenie odpowiada kilkuset „sponsorów”. Jest w czym wybierać i w czym grymasić. Na pozór. Cóż, kazdy może przesłać zdjecie DiCaprio i napisać że jest prezesem KGHM. Nawet Misiewicz ;-)

Później „studentki” po kilkunastu różnych spotkaniach nabierają pokory i rozumu. Piszą: „nie szukam bajkopisarzy, ale realnego mężczyzny”. Same oczywiście stylizując się psychologicznie i fizycznie na co najmniej Księżną Dajanę. ;-) Ale tylko zapytaj taką „hostessę” o wagę, przy jej wzroście, to obrazi się śmiertelnie! ;P

Kiedyś ludzie umawiali się na kawę w zacisznej kafejce, pogawędzili nieco i wiedzieli czy będzie następna kawa, ta na śniadanie…
Dziś „kobieta z klasą” (drugą „B”), po czterozdaniowym e-mailu i dwóch selfie jest w stanie rozpoznać swojego, tego jedynego sponsora do stałego układu! ;-)

Ma ON być nieco ograniczony mentalnie (by dał się go namówić na wszystko dla swojej księżniczki), choć musi być z wyglądem i złotą kartą kredytową (bo gotówka by mu portfel rozepchała zanadto).
Ale tacy piją już drinki w COCOMO ;P

A teraz „horoskop sponsorowanek”, czyli na co potrzebują funduszy gejsze tutejsze? jest kilka typów ;-) :

0. „Galerianki” – choć nie koniecznie do znalezienia w galeriach handlowych. Jeśli gustujesz w „lodziku w aucie” za 50zł podczas jazdy, bzykaniem w przymierzalni za ciuchy i nie boisz się paragrafów na „nielaty” – ta opcja jest dla Ciebie ;-)

1. „Imprezowiczki” – od osiemnastki do dwadzieściaparę. Jeśli tylko weźmiesz ją na impreze z bansem, Tequilla się leje, kreskę się wciągnie, to jestem Twoja „od morza aż do Tatr” ;-) Dostępne do Twojej 30-tki, chyba że nazywasz się Wojewódzki. Z taką, to nawet na miesiąc na Hawajach.

2. „Matki Polki” – dziewczyny przed trzydziestką, często samotnie wychowujące dziecko, które musi mieć kapcie Najki. Zadbane, w miarę rozgarnięte, otwarte na propozycje, tylko słabo rozruszane intelektualnie i mentalnie.. Poświęcą Ci raczej godziny niż dni. Nie musisz być wierny, tylko przytul. Lubią być w kontakcie, co nie zawsze bywa pozytywne. Lubią „przygodę” – to czego nie doświadczyły i bez Ciebie w życiu nie doświadczą.

3. „Kierowniczki” – panie w okolicach czterdziestki, wykształcone, często fizycznie bardzo zadbane, mają „swoją klasę” – po męsku nazywa się to wymaganiami, którym musisz sprostać – w łóżku są świadome swoich możliwości i potrzeb, ale potrafią dać wiele fajnych doznań. I zrobią poranną kawę. Minusem jest, że czasem trzeba zmienić własne zwyczaje i image. Taka cena pozagotówkowa. Z zasady „będziemy w kontakcie” ;-)

4. „Milfki” – późno po 40-tce i duużo dalej – często rozwódki, wdowy. I syndrom pustego gniazda. Choć uwielbiają budowlańców i drwali, którzy „rżną krótko i ostro”, mają zalety dla tych, którzy lubią tanio i bez wymagań. I często mają lokum ;-) Wśród nich łatwiej znaleźć chętną na sex bardziej extremalny niż deepthroat i anal. Czy warto- sam oceń ;-)

5. „Fotki łykaj, nie dotykaj” – temat od dziewczynek wysyłających zdjęcia z łazienki, z żelem intymnym w tle i w kapciach z pomponami, za doładowania do Orange, aż po kamerki internetowe w zamkniętych płatnych pokojach, gdzie Ona na życzenie zrobi wszystko co sobie zamarzysz! Sutek przebić igłą lekarską, monetę 5zł zalać woskiem na pępku – no problem. Tylko stówa za minutę. Jeśli kogoś takie klimaty kręcą – jest nisza ;-)

CND.E.